Kły zza winkla

Wybiegają z posesji, ujadają, czasem atakują i gryzą. To nie zwierzę jest winne, a człowiek, który nie potrafi dopilnować pupila. Chełmski sportowiec chce nagłośnić problem, który często go spotyka podczas treningów na chełmskich – i nie tylko – ulicach. Mężczyzna już raz został pogryziony przez nieszczepionego psa.

O chełmianinie Tomaszu Lipińskim i jego sportowej pasji pisaliśmy wiosną br. 27-latek uprawia biegi OCR i startuje w zawodach oraz wyścigach z przeszkodami. Trenuje, biegając w różnych częściach Chełma i nie tylko. Podczas takich treningów zdarza się, że z nieogrodzonych posesji, ale nie tylko, wybiegają psy i atakują go. Ostatnio poruszył ten temat na swoim fejsbukowym profilu. Napisał, że takie sytuacje spotkały go już wiele razy, a najgorsza była, gdy rozpoczynał treningi.

Nie miał pojęcia, jak się zachować, gdy zaatakował go czworonóg. Zwierzę ugryzło go, a nie było szczepione. Pan Tomasz odczuł to boleśnie i miał z tego powodu wiele nieprzyjemności. Sportowiec wylicza, jakimi sposobami próbował od tamtej pory chronić się przed kolejnymi atakami psów. Najlepsza według niego metoda to, po prostu, unikanie konfrontacji z psem. Mówi jednak, że to niemożliwe w sytuacji, gdy pies jednak zaatakuje z zaskoczenia. Pan Tomasz zawsze analizuje teren, aby wiedzieć, czy w razie zagrożenia uda mu się przeskoczyć w miejsce „niedostępne dla agresora”.

– Kolejny kontrowersyjny sposób i nie chciałbym mówić, że go polecam, ale ten mnie ratował najwięcej razy: mianowicie szybko kalkuluję wielkość psa i jego możliwości długodystansowe – mówi pan Tomasz. – Jeśli jest to średni piesek to, po prostu, uciekam najszybciej, jak się tylko da. Ten typ agresora odpuszcza po jakimś czasie, ale trzeba być dobrze wytrenowanym. A co w sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie zastosować żadnego z powyższych sposobów albo pies jest stworzonym gońcem? Nie wiem.

Po prostu, nie wiem. Metody z telewizji śniadaniowych mówiące o skuleniu się, schowaniu uszu i tak dalej według mnie są dziwne. Pies pogryzie, ale może troszkę mniej? Zresztą, kto da radę wytrzymywać ból gryzienia, aby pies nie dostał się głębiej w ciało? Dlaczego poruszam ten temat? Jestem przerażony sytuacjami, które mnie spotykają, ale w odniesieniu do osób, które mogłyby być na moim miejscu: rodzina, mama z dzieckiem, tata z dzieckiem, samo dziecko. Jednocześnie przestrzegam chełmian przed miejscem ukazanym na filmie „edukacyjnym i pokazowym”.

Na nagraniu pana Tomasza, zarejestrowanym przy ul. Łanowej, pies wybiega na ulicę z nieogrodzonej posesji. Szczeka na sportowca i przecina mu drogę. Nie sposób go ominąć. Pan Tomasz ratuje się ucieczką, tym bardziej, że pojawia się też drugi ujadający pies. Chełmianin zawraca i wybiera inną trasę.

– Uciekłem, ale nie było łatwo – mówi pan Tomasz, informując internautów, że właściciel psa nie dostrzega w całej sytuacji problemu.

Mariusz Kluziak ze Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt zwraca uwagę, jak ważna jest właściwa, odpowiedzialna opieka nad zwierzęciem i pilnowanie, aby nie wyrządziło ono krzywdy innym. Informuje, że właściciel czworonoga ponosi za niego pełną odpowiedzialność i powinien zadbać o to, aby nie wydostało się ono poza podwórko. M. Kluziak przypomina, że właściciel psa ma zapobiegać sytuacjom, w których mógłby być on uciążliwy dla otoczenia. Zgadza się z panem Tomaszem, że metoda, w której osoba zaatakowana, kuli się i zasłania sobie uszy oraz twarz może i jest archaiczna, ale w sytuacji krytycznej, gdy wiadomo, że pies nie odpuści w ten sposób można zminimalizować obrażenia.

– Jest wiele czynników, powodujących agresywne zachowania u psa, a wynikają one z jego instynktu terytorialnego, naturalnego instynktu gonienia, lęku – mówi M. Kluziak. – Nie ma złotego środka ani instrukcji zachowania, gwarantujących nam, że pies nas nie zaatakuje. Przede wszystkim sami nie możemy zachowywać się w sposób agresywny, wymachiwać rękoma, tupać, nie próbować kopnąć psa, bo w ten sposób powodujemy, że jest on pobudzony jeszcze bardziej.

Należy zwrócić się do niego frontem, nie odwracać się i wycofywać się poza strefę, którą pies uznaje za będącą w jego władaniu. Jest szansa, że zwierzę wtedy odpuści. Listonosze, szczególnie narażeni na ataki psów, zaopatrują się w gaz pieprzowy. Jego zastosowanie jest nieprzyjemne dla psa, ale niegroźne dla niego i prawnie dozwolone. Gdy posesja nie jest ogrodzona, a pies z niej wybiega właściciel może w trakcie dnia trzymać go w kojcu, a wypuszczać ewentualnie w nocy. Dozwolona jest też tak zwana „głucha więź”.

Chodzi o linkę zawieszoną pomiędzy dwoma budynkami na posesji, do której przypina się psa, który może w ten sposób swobodnie biegać, ale jest pod kontrolą. Inne metody, z którymi w Chełmie też się spotkaliśmy, to obroże elektroniczne i czujniki zamieszczone wokół terenu. Dzięki impulsowi elektrycznemu, wibracyjnemu albo dźwiękowemu pies uczy się, aby nie wybiegać poza posesję. Zdarza się, że właściciel psa bywa arogancki i nie poczuwa się do tego, aby dopilnować swoje zwierzę. Trzeba być jednak świadomym konsekwencji prawnych swoich działań czy zaniechań i apelujemy, aby właściciele o tym pamiętali. Jeśli ktoś widzi groźne sytuacje z udziałem psów może zawiadomić służby mundurowe. (mo)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here