Kobieta nie żyje, policja bezradna

Minął miesiąc od tragicznego wypadku w Brzeźnie. Apele do świadków nie pomogły, policja w dalszym ciągu nie ma żadnych nowych informacji na temat miejsca pobytu sprawcy czy jego wspólnika. Trop urywa się na granicy.


Czynności operacyjne trwają – podkreślają śledczy. Prokuratura, pod nadzorem której prowadzone jest postępowanie, przyjęła, że sprawcą śmiertelnego wypadku jest obcokrajowiec. A właściwie – obcokrajowcy, bo w tuszowaniu zbrodni z pewnością kierowcy ktoś pomógł. Zresztą mundurowi mieli też ustalić w trakcie rozpytania mieszkańców gminy, że w czasie, gdy doszło do zbrodni, w okolicy widziani byli jacyś podejrzani cudzoziemcy.

Tragedia rozegrała się 17 stycznia. Wracająca busem z Chełma 46-letnia kobieta wysiadła późnym popołudniem na przystanku autobusowym w Brzeźnie (gmina Dorohusk). Ledwie zdążyła zrobić parę kroków w stronę przejścia dla pieszych, gdy na trasie pojawił się rozpędzony samochód. Po uderzeniu zakrwawione ciało kobiety odrzuciło do przydrożnego rowu. Znaleźli je dopiero rankiem następnego dnia przypadkowi przechodnie.

Mniej więcej 500 m dalej policjanci zlokalizowali porzucony samochód osobowy. Od razu założono, że to pojazd sprawcy śmiertelnego potrącenia – samochód był całkowicie wyczyszczony, bez tablic rejestracyjnych. Został zabezpieczony, a technicy zabrali się do pracy w nadziei, że uda im się zdjąć odciski palców z kierownicy czy wyodrębnić jakiekolwiek ślady biologiczne.

Czy i co znaleźli? Tego oficjalnie nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że zabójca i jego pomocnicy uciekli za granicę i pozostaje tylko czekać, aż przyjadą znowu. Wtedy może przy odrobinie szczęścia wpadną na czymś, a policji uda się powiązać ich z wypadkiem w Brzeźnie. (pc)