Kocha i nigdy nie odda

Najpierw jedzą psy. Później, jeśli coś zostanie, posila się ponad 90-letnia staruszka. Mieszkanka Kołacz (gm. Stary Brus) jest tak zżyta ze swoimi czworonogami, że nawet nie chce słyszeć o oddaniu ich do schroniska.

W domu i na podwórku pani Zofii mieszka na stałe 9 dorosłych psów, które od czasu do czasu wydają na świat młode. Szceniaki, dzięki ludziom dobrej woli i pracownikom gminy trafiają do adopcji. Niestety, stan zdrowia staruszki według sąsiadów nie jest już najlepszy i kobieta ma problemy z opieką nad swoim stadem. Niektórzy uważają nawet, że jej kochane zwierzaki mogą pewnego dnia wyrządzić krzywdę swojej właścicielce. Takich obaw nie podziela wójt gminy Paweł Kołtun.

-Pani Zofia jest pod stałą opieką pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej – mówi. – Są oni u niej średnio kilka razy w tygodniu. Robią jej zakupy, przynoszą jedzenie, dbają o porządek, ale przede wszystkim stale nadzorują sytuację. Pani nie chce w ogóle słyszeć o oddaniu tych piesków. Jest tak z nimi związana emocjonalnie, że ledwo zgodziła się na sterylizację jednej z suczek.

Kocha te zwierzęta tak mocno, że najpierw gotuje dla nich, a dopiero potem nakłada jedzenie sobie. Problemem tak naprawdę jest fakt, że pieski mają swobodny dostęp do drogi wojewódzkiej. Często wałęsają się, powodując zagrożenia i dla siebie, i dla kierowców, pieszych czy rowerzystów, choć nie są to duże, groźne psy, a małe kundelki. Niestety, w tej sprawie wszystkie instytucje mają związane ręce. Bez zgody tej pani nie możemy nic zrobić – wyjaśnia wójt. (bm)