Kociuba niewinny

Lepsza taka droga, niż żadna – podsumował Lucjan Piotrowski, a radni jednogłośnie uznali, że złożona przez mieszkańca Horodyszcza skarga na działalność wójta jest bezzasadna.

Jednym z istotniejszych punktów wtorkowej sesji rady gminy Chełm (29 września) było rozpatrzenie skargi mieszkańca Horodyszcza na działalność wójta. Solą w oku mężczyzny okazała się przebiegająca przez wieś droga, po części utwardzona i zwężona… 7 lat temu. Nieoficjalnie mówi się, że punktem zapalnym do wniesienia zażalenia po takim czasie było uszkodzenie słupka przy ogrodzeniu posesji mężczyzny przez przejeżdżający tamtędy samochód osobowy. Mieszkaniec w ub. roku wniósł skargę do urzędu wojewódzkiego, potem do nadzoru budowlanego, aż wreszcie do rady gminy.

Genezę zadania sprzed lat przedstawił radnym pokrótce Marek Chybiak, przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji. Modernizacją drogi w Horodyszczu, na granicy miasta i gminy, miały się zająć oba samorządy, gdzie miasto – jako inwestor – miało być odpowiedzialne za budowę kanału deszczowego wzdłuż ul. Budowlanej w Chełmie.

Projekt kanału był wykonywany dwukrotnie, w 2012 roku starostwo wydało pozwolenie na budowę, ale miasto zwlekało z rozpoczęciem prac, które notabene do dziś nie zostały wykonane. Gmina miała więc do wyboru czekać z wyasfaltowaniem całej drogi do czasu przebudowy przez miasto kanalizacji, co – jak podkreślił Chybiak – rodziłoby protesty mieszkańców, lub wybudować 3,5-metrową jezdnię jako 1 etap przebudowy, zostawiając część wolnego pasa na budowę kanału, po której będzie można przystąpić do 2 etapu zadania, czyli utwardzenia asfaltem reszty.

– Droga ta była wielokrotnie sprawdzana, wszystkie dokumenty przedłożyliśmy do wglądu – podkreślił Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy Chełm – Nie zawsze pas drogi pozwala na usytuowanie drogi pełnowymiarowej. Takie drogi istnieją nie tylko na terenie naszej gminy, widziałem drogi 2,5-metrowe. Na pewno lepiej jechać 2,5-metrową drogą asfaltowa, niż błotnistą – dodał.

W toku postępowania wyjaśniającego komisja pod przewodnictwem Chybiaka ustaliła, że zarządca posiadał wszystkie wymagane dokumenty, a zadanie zostało zrealizowane w 2013 roku zgodnie z przepisami. Tym samym radni jednogłośnie uznali wniesioną po latach skargę za bezzasadną. (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here