Kolebka podniebnych mistrzów

Areoklubowa rodzina z obawami patrzy w przyszłość

Wyszkolił tysiące spadochroniarzy, modelarzy, szybowników i pilotów, w tym wielu mistrzów Polski i świata – Aeroklub Świdnik obchodzi jubileusz 65-lecia istnienia, ale radość ze świętowania mąci troska o przyszłość.


Historia świdnickiego lotnictwa sięga lat 30-tych XX wieku. 4 czerwca 1939 roku z inicjatywy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej ogłoszono otwarcie lotniska i Szkoły Pilotów LOPP. Inaugurację uświetniły akrobacje samolotu RWD i pokazy spadochronowe. Zaraz po wojnie na lotnisku w Świdniku swoje umiejętności szlifowali piloci Lubelskiego Aeroklubu, ale sytuacja zmieniła się w związku z napływem do zakładów WSK inżynierów i pasjonatów lotnictwa z całego kraju. Wraz z nimi pojawił się pomysł stworzenia przyzakładowego ośrodka szkoleniowego. Rejestracji Aeroklubu Robotniczego dokonano 11 października 1952 roku w Warszawie. Pierwszym kierownikiem ośrodka mianowano Zbigniewa Piaseckiego. Spory wkład w jego rozruch mieli także bracia Zbigniew i Zdzisław Klimkiewiczowie oraz Antoni Grabowski.
Lata świetności klub przeżywał w połowie lat 50. W jego hangarach znajdowało się wówczas 12 samolotów i 11 szybowców. Odbywały się szkolenia i treningi pilotów oraz skoczków spadochronowych. W historii polskiego lotnictwa świdnicki aeroklub zapisał się także jako pierwszy z sekcją śmigłowcową. Od 1967 roku instruktorzy Aeroklubu szkolili młodych pilotów na helikopterach Mi-1, Mi-2, PZL Kania i PZL Sokół. W latach 1989-97 powstały kolejne sekcje – balonowa, kierowana przez Adama Gruszeckiego i motolotniowa, kierowana przez Krzysztofa Komendę. W późniejszych latach do zasobów aeroklubu dołączył również nowoczesny sprzęt akrobacyjny, czyli samolot Zlin-50 i dwa szybowce klasy światowej PW-5 „Smyk” oraz motolotnie ML-1.
Od 1997 roku ośrodek funkcjonuje pod nazwą Aeroklub Świdnik. Prezesem jest obecnie Jan Kidaj, funkcję dyrektora klubu i jednocześnie szefa szkolenia pełni zaś Krzysztof Janusz.
– Kiedyś byliśmy bardzo dużym klubem. Największy rozkwit to lata 70. i 80. Dziś mamy trochę inną rzeczywistość. Aerokluby nie są dotowane tak jak kiedyś, kiedy szkoliły głównie dla wojska. Teraz każdy aeroklub musi utrzymać się samodzielnie – mówi K. Janusz.
Świdnicki aeroklub ma swoje problemy. Największy z nich to brak własnego lotniska i to, że w pobliżu powstało duże, komercyjne lotnisko.
– Czasy są takie, że działalność komercyjna fabryki wypiera naszą działalność – dodaje dyrektor Janusz. – WSK została sprzedana, nowy właściciel ogrodził teren, a to spowodowało zmniejszenie dostępności do trawiastego lotniska. Z tego powodu – i mówię to ze ogromnym smutkiem – po raz pierwszy w rocznicę 65-lecia nie lataliśmy na szybowcach. Szybownictwo potrzebuje przecież wolnej przestrzeni. Tu jej nie ma i niestety nic na to nie poradzimy.
Dziś działalność AŚ to głównie szkolenia, a doświadczenie w tym zakresie klub ma niemałe. Przez 65 lat swojej działalności wyszkolił ponad 3,5 tys. pilotów, spadochroniarzy i modelarzy. Wychowało się tu wielu znakomitych pilotów, wielokrotnych mistrzów Polski i świata m.in. Stanisław, Ryszard i Janusz Kasperkowie, Waldemar i Ilona Jaworscy, Zbigniew Nieradka. Modelarze rakietowi aeroklubu należą do światowej czołówki, a piloci szybowcowi zdobywali czołowe miejsca na zawodach w Polsce.
– Dziś piloci, którzy się u nasz szkolą, zasilają kadry lotnictwa cywilnego i wojskowego. Można więc powiedzieć, że działamy dla społeczeństwa, ale coraz trudniej nam to idzie, bo z samych szkoleń nie da się utrzymać lotniska, zwłaszcza, że sezon trwa tylko pół roku. Każdy klub się z tym boryka. To nie są dobre czasy dla lotnictwa – mówi K. Janusz
Kursanci, którzy zgłaszają się do klubu zazwyczaj myślą o pracy w liniach lotniczych. Są w klubie tyle, ile trwa szkolenie, czyli kilka miesięcy i „idą” szkolić się dalej, a potem podejmują pracę. Kiedyś ktoś, kto przychodził do aeroklubu, latał w nim kilkanaście lat; startował w zawodach. Dziś to już przeszłość.
– Szybownictwo niedługo pewnie upadnie, bo młodych nie stać na to, żeby latać sportowo. Nie jest to tani sport. Państwo powinno się tym zainteresować i wspierać młodych i zdolnych, bo wkrótce dojdzie do tego, że Polska nie będzie miała reprezentantów w tym pięknym sporcie, a przecież nasz kraj ma wielkie tradycje – najlepsi piloci szybowcowi to byli Polacy, tak samo jak najlepsi piloci samolotowi, jeśli chodzi o zawody rajdowo-nawigacyjne. Niebawem może się to jednak skończyć – kończy K. Janusz.
Ale działalność klubu to nie tylko szkolenia. Aeroklub Świdnik jest organizatorem zawodów w Akrobacji Samolotowej – Memoriału Tadeusza Kasperka oraz Lubelskich Zimowych Zawodów Samolotowych. W swojej ofercie ma także organizację imprez związanych z lotnictwem. Oferuje skoki spadochronowe w tandemie, rajdy lotnicze, przeloty balonami i wiele innych atrakcji. Szczegóły na stronie internetowej. (w)