Komunikacja z obostrzeniami

fot. cla

Obowiązujące obostrzenia w autobusach CLA nie są respektowane przez pasażerów. Ci z kolei skarżą się na wprowadzone przez władze spółki ograniczenia, twierdząc, że w innych miastach, Lublinie czy Stalowej Woli, w autobusach wszystkie miejsca siedzące są dostępne dla podróżnych. – Działamy zgodnie z przepisami – mówi Mariusz Chudoba, prezes CLA.

Jeden z pasażerów poskarżył się na działania Chełmskich Linii Autobusowych. – Jechałem linią nr 2 – opowiada. – Na co drugim siedzeniu była kartka z napisem, że nie wolno tam usiąść. Mam 70 lat, problemy z chodzeniem i chciałem znaleźć wolne miejsce, by odpocząć. Niestety, wszystkie były zajęte. Ponieważ jechałem w godzinach szczytu wielu pasażerów stało, trzymając się uchwytów.

Mało kto przestrzegał bezpiecznego dystansu dwóch metrów. Przy środkowych drzwiach na czterech metrach kwadratowych znajdowało się ponad 10 osób! Okazja do zakażenia koronawirusem była zatem doskonała. Czy nie lepiej, żeby władze CLA zabrały te kartki z siedzeń i pozwoliły pasażerom usiąść, zamiast stać obok siebie? Kilka dni wcześniej byłem w Lublinie i tam nie widziałem takich kartek na siedzeniach. Rozmawiałem ze znajomym w Stalowej Woli i tam też czegoś takiego nie ma – mówi nasz czytelnik.

Mariusz Chudoba, prezes Chełmskich Linii Autobusowych zapewnia, że ograniczenia związane z liczbą udostępnianych miejsc w autobusach komunikacji miejskiej wynikają z obowiązujących przepisów. Chodzi o rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja br. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

– Według jednego z zapisów, danym środkiem transportu albo pojazdem, w tym samym czasie, można przewozić nie więcej osób niż wynosi 50 proc. liczby wszystkich miejsc siedzących i stojących, określonych w dokumentacji technicznej lub dokumentacji techniczno-ruchowej dla danego typu środka transportu albo pojazdu – wyjaśnia M. Chudoba. – Jednocześnie należy pozostawić co najmniej 50 proc. miejsc siedzących niezajętych.

Prezes przyznaje, że do spółki dzwonił jeden z pasażerów i również skarżył się na panujące obostrzenia. – Musimy przestrzegać przepisów, nie możemy nic zrobić wbrew prawu – mówi M. Chudoba. – Sprawdzałem, jak jest w Lublinie. Tam również obowiązują obostrzenia. (s)