Końcówka dla Granicy

GRANICA DOROHUSK – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:1 (0:1)


0:1 – Lechowski (15), 1:1 – Olęder (83 karny), 2:1 – Wagner (90+3).

GRANICA: Jabłoński – Ruszkiewicz (75 Kaper), Wagner, Niemiec, Gregorczuk (46 Janusz), Kotowski, A. Olender (90 Lewczuk), Rondoś (46 Słomka), Michał Grzywna, Olęder, Maliszewski (46 Sołtysiuk). Trener – Marek Grzywna.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Wawruszak, K. Jędruszak, Wójciszyn, Nazarewicz (91 Czajka), Braniewski (90 Czarnecki), Iwaniuk, Damian Orłowski, Borek (86 P. Jędruszak), Lechowski. Trenerzy – Paweł Kamiński i Wojciech Iwaniuk.

Drużyna Spółdzielcy przyjechała do Dorohuska z nastawieniem, by przede wszystkim nie stracić bramki, a jak tylko się uda zadać cios po kontrze. I długo pomysł na grę, przygotowany przez duet trenerów Paweł Kamiński – Wojciech Iwaniuk, przynosił spodziewane efekty. – Już w 5 min. powinniśmy objąć prowadzenie, ale Nazarewicz w akcji „sam na sam” trafił w bramkarza, a odbita przez niego piłka uderzyła jeszcze w słupek – mówi Robert Braniewski, kierownik drużyny i zawodnik Spółdzielcy.

Dobrze broniący się goście dopięli swego w 15 min. Na listę strzelców wpisał się niezawodny Łukasz Lechowski. – W 70 min. miałem szansę na gola na 2:0, ale bramkarz gospodarzy świetnie interweniował. Wydawało się, że wywieziemy z Dorohuska jakieś punkty, a potem przyszła ta fatalna końcówka – dodaje Braniewski.

W 83 min. Pawlak sfaulował w polu karnym jednego z zawodników Granicy i Kamil Olęder wyrównał celnym strzałem z jedenastu metrów. – Nadal walczyliśmy o zwycięskiego gola, ale w doliczonym czasie gry nadzialiśmy się na kontratak i straciliśmy kolejną bramkę. Nawet nie było już czasu by odrobić straty. Graliśmy dziś nieźle, długo prowadziliśmy, dlatego ta porażka tym bardziej boli – zauważa Robert Braniewski.

Marek Grzywna, trener Granicy, przekonuje, że jego zespół był lepszy, miał inicjatywę i wygrał zasłużenie. – Dwie, może nawet trzy bramki powinniśmy strzelić dużo wcześniej i wówczas nie byłoby nerwowej końcówki – komentuje. – Długo biliśmy głową w mur, goście zagęścili środek pola, w zasadzie tylko się bronili, a my, nawet jak już dostaliśmy się pod ich bramkę, byliśmy nieskuteczni. Na szczęście drużyna do końca wierzyła w sukces, nie poddała się, zagrała ambitnie i to zostało w końcówce nagrodzone – podsumowuje Grzywna. Granica, po dwóch przegranych z rzędu, zanotowała drugie zwycięstwo w sezonie. (kg)