Konserwator zabytków kazał zdjąć grzejniki w kościele

Sklepienie kościoła w Kumowie Plebańskim, jeden z najcenniejszych zabytków w tej świątyni

Parafianie kościoła w Kumowie Plebańskim nie chcieli dłużej marznąć podczas nabożeństw – zebrali pieniądze i kupili grzejniki gazowe do swojej świątyni. Po kilku tygodniach konserwator zabytków kazał zdemontować grzejniki, tłumacząc, że szkodzą one zabytkowym malowidłom i złoceniom. – Budynek i zabytki są ważniejsze od zdrowia ludzi? Ktoś „życzliwy” doniósł na nas i dalej musimy marznąć – oburzają się wierni.

Parafia pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Kumowie Plebańskim (gmina Leśniowice) została założona w 1434 r. Obecny budynek kościoła pochodzi z lat 1821-1826. Murowana z cegły świątynia pełna jest zabytków, są to m.in. trzy ołtarze – główny i dwa boczne z pierwszej połowy XVIII, chrzcielnica późnobarokowa, ambona, organy, a także przepiękne sklepienie kościoła pokryte polichromią z okresu budowy kościoła.

Do rejestru zabytków wpisany jest zarówno sam kościół, jak i poszczególne elementy jego wyposażenia. Wnętrze kościoła robi wrażenie, ale jest pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków. Oznacza to, że wszystkie prace np. remontowe czy konserwacyjne muszą być uzgadniane z pracownikami chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.

W przeciwnym razie jest to uznawane za samowolkę. Ostatnio w kościele zamontowano grzejniki gazowe – bez wiedzy i zgody konserwatora zabytków. Sprawa wywołała ogromne emocje wśród parafian. To oni podjęli decyzję o zbiórce pieniędzy na ogrzewanie kościoła, bo dotąd marzli podczas nabożeństw. Mówią, że gdy na dworze jest mróz w kościele także panuje minusowa temperatura.

Parafianom zależało, aby na Boże Narodzenie w świątyni było ciepło. I było. Zamontowane tuż przed świętami z pieniędzy wiernych grzejniki na gaz kosztowały kilka tysięcy złotych. Ale ostatnio je zdemontowano i wyniesiono do piwnicy plebani. O powodach księża poinformowali na niedzielnej mszy (27 stycznia).

Odczytali wtedy pismo w tej sprawie od szefa chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, którego ktoś poinformował o tym, że w zabytkowym kościele w Kumowie Plebańskim bez żadnego pozwolenia zamontowano grzejniki gazowe.

– Wierni chcieli zrobić niespodziankę, aby w święta w kościele było ciepło – mówi ks. Zygmunt Woźniak, proboszcz parafii w Kumowie Plebańskim. – To była ich inicjatywa. Piękna, spontaniczna, ja nie miałem w tym udziału.

Ale zostaliśmy poinformowani na piśmie przez konserwatora zabytków, że tego typu ogrzewanie jest szkodliwe dla zabytków znajdujących się w kościele. Rozumiem rozgoryczenie parafian, ale rozumiem także stanowisko konserwatora zabytków w tej sprawie.

Paweł Wira, dyrektor chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, mówi, że poza kwestiami dotyczącymi zabytków grzejniki gazowe – choć bezpłomieniowe – mogły stwarzać ryzyko pożaru. Przypomina o niedawnym, głośnym w całym kraju tragicznym pożarze, którego przyczyna tkwiła w instalacji gazowej.

– Dostaliśmy sygnał, że w kościele tymczasowo zastosowano ogrzewanie przy użyciu grzejników gazowych – mówi dyrektor Wira. – Kościół i wyposażenie jest wpisane do rejestru zabytków i na zastosowanie ogrzewania wymagane jest pozwolenie. Skierowaliśmy pismo do parafii, w którym wskazaliśmy, że tego typu ogrzewanie jest szkodliwe dla zabytków.

Dwutlenek siarki wydzielany podczas procesu spalania negatywnie oddziałuje na polichromię oraz złocenia. Nasze stanowisko było takie, aby zrezygnować z tego typu ogrzewania, a w przyszłości zastanowić się nad wyborem jego właściwej formy. Wiemy, że ogrzewanie zabytkowych kościołów pozostaje problematyczną kwestią. W takich obiektach nie wolno grzać tak, jak w pomieszczeniach mieszkalnych.

Optymalna temperatura to osiem do dziesięciu stopni Celsjusza – i co ważne – powinna ona być utrzymywana na stałym poziomie. Skoki temperatur, a co za tym idzie wilgotności szkodzą zabytkom ruchomym. Wilgoć osadza się na ścianach, pokrytych malowidłami. W grę wchodzi ogrzewanie elektryczne i gazowe, ale elementy grzewcze powinny być ustawione jak najdalej od zabytków, a do tego dyskretnie.

Poza tym kościół w Kumowie wyposażony jest w drewniane ołtarze, balustrady, a w przypadku zastosowania prominników ciepła istniało ryzyko zagrożenia pożarem.

Wielu parafian uważa jednak, że ktoś „nadgorliwy” niepotrzebnie doniósł do konserwatora zabytków.

– Gdyby nie ten donos to nadal mielibyśmy w kościele ciepło, a zebrane przez nas pieniądze nie poszłyby w błoto – mówi nasz rozmówca. – Nasz zabytkowy kościół nie jest jedynym, który w ten sposób się dogrzewa. Tylko, że to u nas zdarzył się ktoś życzliwy, który doniósł o wszystkim urzędnikom.

Nie wiem, co teraz zrobimy z tymi grzejnikami. Wiemy, że chodzi o zabytek, ale to przecież wciąż tylko budynek. Czy zdrowie ludzi nie jest ważniejsze? To nie do pomyślenia: robi się coś dla ludzi, a oni się w ten sposób odpłacają. Chyba lepiej nic nie robić. (mo)