Koronawirus, msza i telewizja

Znany z ostrych, często bardzo krytycznych wypowiedzi pod adresem hierarchii, a nawet nauczania Kościoła teolog i etyk z KUL, ks. prof. Alfred Wierzbicki, znów znalazł się na cenzurowanym u swoich przełożonych.


Poszło o różnicę zdań dzielącą naukowca z innym znanym KUL-owcem, ks. prof. Tadeuszem Guzem. W spór musiał już włączyć się ks. abp. Stanisław Budzik, metropolita lubelski i Wielki Kanclerz Uniwersytetu.

Nie przebierając w słowach

– Można być profesorem, ale można być też skończonym durniem. Nie waham się używać takich słów. Zastanawiam się zresztą, czy nie powinien on ponieść za to odpowiedzialności karnej, gdyż takimi wypowiedziami naraża ludzi na utratę zdrowia i życia. Ks. prof. Tadeusz Guz takimi wypowiedziami naraża na śmieszność autorytet księży – tak zaatakował kolegę z uczelni ks. prof. Wierzbicki występując w programie red. Moniki Olejnik, odnosząc się do głośnego już wykładu ks. prof. Guza, w którym ten przypominał wiernym, że „Msza święta nie jest miejscem, przestrzenią i czasem rozprzestrzeniania wirusów, tylko przychodzenia Pana Boga”, co uznano z kolei za niedocenienie powagi sytuacji związanej z pandemią. Od wystąpienia ks. Guza odciął się zresztą sam KUL, którego rzeczniczka zaznaczyła, że uczelnia stosuje się do wszystkich wytycznych ministerstwa zdrowia i nie poddaje ich krytyce. Ostrość ataku ks. prof. Wierzbickiego również jednak nie spodobała się jego przełożonym..

Upomnienie i przeprosiny bez skruchy

„Wypowiedź ta wywołała zdumienie i uzasadnione oburzenie wielu osób oglądających program. W związku z tym Arcybiskup Lubelski skierował do Księdza Profesora list z upomnieniem i wezwaniem do publicznego przeproszenia wspomnianego księdza za skandaliczne naruszenie jego godności osobistej. Jednocześnie Ksiądz Arcybiskup podtrzymuje swoją krytyczną ocenę poglądów ks. prof. Guza, wypowiedzianych na antenie TV Trwam i w wywiadzie dla Naszego Dziennika” – głosi oświadczenie przesłane mediom przez Kurię Lubelską.

Ponieważ krytyka ta równa się oficjalnemu upomnieniu, ks. prof. Wierzbicki również zdecydował się upublicznić swoją odpowiedź. „Przepraszam Księdza Profesora Tadeusza Guza za słowa wypowiedziane w programie „Kropka nad i” w TVN24 w dniu 9 kwietnia 2020 r., które wyrządziły mu przykrość i dotknęły osobiście. Nie zmienia to mojej krytycznej oceny jego poglądów, wykluczających możliwość zarażenia się koronawirusem podczas Mszy świętej. Nadal uważam je za niekompetentne i – co gorsza – za bardzo szkodliwe” – napisał upomniany, w dalszej jednak części swojego oświadczenia chwaląc się otrzymywanymi wyrazami poparcia.

Ktoś w końcu odejdzie?

Konflikt między dwoma duchownymi dobitnie pokazuje nie tylko skalę różnic coraz głębiej dzielących polski Kościół, ale także uświadamia napięcie panujące w takich jego agendach, jak KUL. Fakt, że obaj zwaśnieni naukowcy są jego profesorami, mógłby być wprawdzie budującym dowodem pluralizmu, w istocie dowodzi raczej niemożności zajęcia jednego stanowiska w niemal żadnej już sprawie, nawet tak podstawowej dla wiernych, jak uczestnictwo w mszy świętej w okresie zarazem wielkanocnym, jak i naznaczonym lękiem przed chorobą.

Z kolei postawa Kurii w Lublinie może podpowiadać, że biskupi mają świadomość, iż już wkrótce przynajmniej jeden z niepokornych księży może znaleźć się poza oficjalnymi strukturami Kościoła, odejście każdego z nich byłoby odebrane przez część katolików jako strata. Na dalsze zaś straty, także wizerunkowe, Episkopat Polski chyba już pozwalać sobie nie powinien… TAK