Koronawirus – nie lekceważyć!

Temat numer 1 wszędzie to koronawirus. Ludzie słusznie obawiają się o zdrowie, ale do momentu oddania tego numeru do druku (niedziela 15 marca, godz. 16) we Włodawie i powiecie włodawskim nie było żadnego zarażonego, ani osoby w kwarantannie. Był za to „szturm” na sklepy i co rusz niestworzone historie o ludziach zarażonych.

Po ogłoszeniu przerwy dla szkół i przedszkoli, w środę rano nastąpił masowy szturm włodawian na sklepy i dyskonty. Wykupywano wszystko, włącznie z papierem toaletowym. Na szczęście w następnych dniach wszystko powoli wróciło do normy. Jest jednak zdecydowanie mniej ludzi na ulicach. Zamknięto kino, pływalnię i bibliotekę.

W czwartek (12 marca) obradowało miejskie centrum zarządzania kryzysowego. Przybyło na nie około dwudziestu osób z władz miasta i kluczowych służb i instytucji. Już na wstępie oberwało się wszystkim od lekarza Jerzego Makowskiego, który grzmiał, jak można dopuścić do tego, że na tak małej przestrzeni siedzi obok siebie tyle osób. – Bezpieczna odległość to dwa metry. Przy okazji doktor przypomniał, że w miejscach publicznych trzeba używać rękawiczek. – Wiem, że mnie biorą niektórzy za dziwaka, gdy w sklepie chodzę w rękawiczkach. Jeśli jednak choć kilka osób pójdzie w moje ślady, to już dobrze – mówił.

Dwie godziny później, na konwencie wójtów w starostwie, zebrali się wszyscy włodarze gmin, miasta i powiatu (zabrakło jedynie wójt gminy Hanna). Temat był oczywiście jeden – zagrożenie epidemią.

O sytuacji epidemiologicznej mówił Mariusz Januszko, powiatowy inspektor Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Włodawie: – Jak na razie nie ma u nas żadnej osoby skierowanej do szpitala bądź będącej w kwarantannie. Jest za to 41 osób poddanych tzw. nadzorowi epidemiologicznemu.

Ten nadzór polega przede wszystkim na samokontroli. Osoby poddane nadzorowi to te, które zgłosiły się do nas telefonicznie bądź o których otrzymaliśmy informacje z portów lotniczych o ich powrocie z zagranicy. Inspektor po raz kolejny przypomniał, by pod żadnym pozorem nikogo nie wysyłać osobiście do sanepidu. – Można kontaktować się wyłącznie telefonicznie, ewentualnie za pomocą poczty elektronicznej.

Brak środków dezynfekcyjnych

Wójtowie wskazywali na brak wytycznych, w tym np. dla jednostek samorządu terytorialnego. Zwrócono uwagę także na możliwe zagrożenie dla urzędników ze strony chorych petentów, szczególnie tam, gdzie przychodzą osoby przyjeżdżające zza granicy. Rozważano czasowe ograniczenie dostępności do urzędów. Poruszono także problem walki z plotkami, które czasem paraliżują pracę urzędów i instytucji. Tak było np. w urzędzie gminy Włodawa, gdzie plotka o chorej urzędnicze spowodowała, że urząd opustoszał niemal zupełnie. Nikt nie przychodził z zewnątrz.

Mówiono także o konieczności włączenia w walkę z epidemią lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak również o konieczności współdziałania samorządu i sanepidu. Z kolei dyrektor SPZOZ zwróciła uwagę na brak koniecznego sprzętu i środków dezynfekcyjnych oraz braki kadrowe wynikające m.in. z tego, że wiele osób nie pracuje, bo opiekuje się dziećmi w okresie zamkniętych szkół i przedszkoli. Jednocześnie dodała, że każdy nowy pacjent ma mierzoną temperaturę i wypełnia krótką ankietę, która pozwoli na ewentualne szybkie odizolowanie osób zagrożonych wirusem.

Nie potargują

Gospodarze gmin poruszali również kwestię targowisk. Czy mają być w najbliższych dniach zamknięte? Decyzji wspólnej dla całego powiatu nie podjęto. Jednak większość wójtów zamierza odwołać targi (np. czwartkowe we Włodawie i piątkowe w Urszulinie), gdyż są to duże skupiska ludzi, umożliwiające przekazywanie wirusa.

Ilu powróciło?

Czynnikiem ułatwiającym rozprzestrzenianie się wirusa na pewno może być powrót mieszkańców z zagranicy. Z samej tylko gminy Wola Uhruska poza granicami kraju pracuje około 300 osób. W innych gminach zapewne jest podobno. Nie wiadomo oficjalnie, ile z tych osób wróciło do domów przed piątkiem (13 marca), gdy premier Mateusz Morawiecki poinformował, że wszyscy Polacy powracający z zagranicy poddani będą obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie. Stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono w piątek wieczorem w całym kraju, a następnie – w nocy z soboty na niedzielę – wstrzymano międzynarodowe pasażerskie połączenia lotnicze i kolejowe.

Podejrzewasz zarażenie? Zostań w domu!

Zagrożenie związane z koronawirusem bywa bagatelizowane. Przykład? We wtorek do siedziby Sanepidu przyszła kobieta z dorosłą córka, która wróciła z Włoch. Prosiła o przebadanie. Pracownicy Sanepidu omal nie zemdleli ze strachu. Przypominają, że osoby podejrzewające u siebie zarażenie koronawirusem powinny pozostać w domu a z Sanepidem kontaktować się telefonicznie.

Niebezpieczne jest ukrywanie swojego pobytu poza granicami. Dochodzi do tego, gdyż ludzie nie chcą być napiętnowani w swoim środowisku. Tak się np. stało w Żukowie, gdzie Bogu ducha winny pracownik spotkał się z ostracyzmem tylko dlatego, że spełnił wszystkie wymogi i poinformował służby, iż powrócił z Włoch. Przy okazji wyszło na jaw, że jest zdrowy jak koń, ale ludzie… wiedzą swoje.

W urzędach zdecydowanie postawiono na higienę. W niektórych zakupiono płyny dezynfekcyjne, a np. w starostwie zamontowano przy wejściu dozownik z takim płynem. Jednocześnie utworzono w starostwie punkt obsługi klienta, który jako jedyny będzie miał bezpośredni kontakt z osobami, które chcą załatwić sprawę w urzędzie. W wielu innych urzędach i instytucjach ograniczono możliwość wchodzenia do budynków.

Decyzją wojewody lubelskiego wstrzymano we włodawskim szpitalu wszystkie przyjęcia planowane i zabiegi operacyjne, z wyjątkiem sytuacji dotyczących ratowania życia. (pk)