Koronawirus pojawia się i znika

W minionym tygodniu w powiecie włodawskim stwierdzono trzy nowe przypadki koronawirusa. Powodów do paniki nie ma, ale gdy zachorowała jedna z urzędniczek starostwa, niemal sparaliżowało to pracę urzędu. Przed wirusem drżał ostatnio także DPS w Różance, jednak okazało się, że placówka jest wolna od COVID-19.


Przed tygodniem informowaliśmy o zagrożeniu koronawirusem w DPS w Różance – po tym, gdy się okazało, że jeden z pracowników tej placówki ma pozytywny test. Na szczęście, po przebadaniu wszystkich zagrożonych pracowników i pensjonariuszy, DPS okazał się „czysty”. W przebadaniu pensjonariuszy i załogi placówki pomagali żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej.

We wtorek rano pojawił się komunikat o kolejnej zarażonej osobie. To ponad 60-letni mężczyzna. Dwa dni później pozytywny wynik dał test urzędniczki starostwa (w wieku 21-40 lat). Na szczęście owa urzędniczka była od dłuższego czasu na urlopie, więc możliwość zarażania pracowników jest znikoma. Jednak podjęto decyzję o poddaniu testom części urzędników.

Mówiąc najoględniej, sytuacja w tym urzędzie była od czwartku nerwowa. Bardzo szybko rozeszła się plotka, że cały urząd jest zarażony, a tych zdrowych można policzyć na palcach jednej ręki. W piątek przed południem zrobiono testy prawie dwudziestu urzędnikom, którzy mogli mieć lub mieli kontakt z zarażoną urzędniczką. W sobotę okazało się, że wszystkie testy wyszły negatywnie, więc urzędnicy od poniedziałku wrócili do normalnej pracy.

Tak jednak czy inaczej koronawirus w powiecie włodawskim jest, niestety, w ofensywie, choć oczywiście jeszcze daleko do dramatycznej sytuacji w powiecie bialskim.

Chora urzędniczka, choć nie ma żadnych objawów, to jednak przebywa na oddziale zakaźnym w Chełmie. (pk)