Koronawirus w szkole i u górnika

W piątek (25 września) jeden z pracowników administracyjnych Szkoły Podstawowej nr 3 we Włodawie poczuł się na tyle źle, że musiał opuścić pracę i udać się do lekarza. Okazało się, że to nie zwykła grypa, a koronawirus. W niedzielę (27 września) Covid 19 wykryto u kolejnych czterech pracowników, ale w chwili zamknięcia tego numeru nie było wiadomo, czy szkoła będzie działać zdalnie.

Od poniedziałku (21 września) telefon do sekretariatu szkoły i samego dyrektora był gorący. Dzwonili zwłaszcza rodzice z pytaniem, czy mają puszczać dzieci do szkoły i czy jest tam bezpiecznie. Zawsze odpowiedź dyrektora była taka sama – wszystko jest pod kontrolą, szkoła jest w stałym kontakcie z sanepidem i nie ma żadnych powodów do obaw i niewysyłania zdrowych dzieci do szkoły. Szybko poszła w eter plotka, że mężczyzna ten pryskał dzieciom ręce przy wejściu do budynku szkoły. Jednak zdementował to dyrektor placówki Janusz Korneluk – Zakażony pracownik nie miał bezpośredniego kontaktu z uczniami.

Nie był osobą, która stosowała dezynfekcję. Dlatego włodawski sanepid uznał, że zajęcia lekcyjne mogą odbywać się planowo. Sanepid prowadzi postępowanie wyjaśniające. Na kwarantannę skierowano osoby mające bliższy kontakt z tym panem. Ponieważ uczniowie nie mieli tutaj kontaktu, nie podjęto dalszych kroków – wyjaśnia dyrektor. Jednocześnie okazało się, że na kwarantannie jest osiem osób – pracowników „trójki”, którzy mieli bezpośredni czy pośredni kontakt z zarażonym pacjentem.

Jednak wielu rodziców profilaktycznie zostawiło dzieci w domu. Okazało się, że dobrze zrobili, ponieważ w niedzielę (27 września) u czterech kolejnych osób zatrudnionych w „trójce” zdiagnozowano Covid 19. – To są osoby z tego samego kręgu, co pierwszy przypadek – mówił w niedzielne popołudnie Korneluk. – Wspólnie z sanepidem szukamy najlepszego rozwiązania. Pod uwagę bierzemy różne scenariusze, w tym zamknięcie szkoły i rozpoczęcie zdalnego nauczania.

Na chwilę obecną nie mamy jeszcze podjętej decyzji – informował dyrektor. Według naszych źródeł jednym z zarażonych jest nauczyciel, z którym kontakt miała podczas zawodów zapaśniczych w szkole w poprzedni weekend cała niemal włodawska (i nie tylko) elita. Wśród tych, którzy mieli z nim bezpośrednią styczność byli m.in. burmistrz Włodawy, wicestarosta, liczni radni miejscy, a nawet dwoje posłów. Nie wspominając oczywiście o sędziach z całej Polski czy młodych zapaśnikach.

Teraz można się spodziewać już dziesiątek osób na kwarantannie, bo jak się nietrudno domyślić, osoby zarażone przez wiele dni przed kwarantanną z pewnością kontaktowały się z ludźmi. Włodawa i powiat włodawski nie tylko przestał być „zieloną wyspą” na mapie koronawirusa, ale może też trafić do żółtej a nawet czerwonej strefy. Wszystko będzie zależało od tego, jak rozwinie się sytuacja w „trójce”. Na razie wszystko wskazuje na to, że szkoła zostanie zamknięta, a uczniowie przejdą na naukę zdalną. Będzie to pierwszy taki przypadek w powiecie w semestrze 2020/21

W czwartek (24 września) dotarła informacja o pozytywnym wyniku testu mieszkańca Wytyczna (gm. Urszulin). Jest to prawdopodobnie pracownik kopalni w Bogdnace, u którego zdiagnozowano dodatki wynik po pierwszych objawach choroby. Osoba, która miała z nim kontakt i została przebadana testem, otrzymała wynik negatywny. Sanepid prowadzi w tej sprawie czynności celem ustalenia źródła zakażenia i ewentualnego przebadania zagrożonych osób. (pk)