Koszmarna pomyłka w kostnicy

Śledczy zajęli się koszmarną pomyłką, do której doszło na cmentarzu na Majdanku w Lublinie. Kiedy tuż przed pogrzebem żona chciała ostatni raz zobaczyć twarz swojego męża i poprosiła o otwarcie trumny, przeżyła szok. W środku leżał zupełnie ktoś inny. Gorączkowe poszukiwania właściwego zmarłego zakończyły się jeszcze większym skandalem. Okazało się, że mężczyzna został już skremowany i jego prochy znajdują się urnie.
Rodzina była wstrząśnięta pomyłką. Pogrzeb jednak odbył się, ale z godzinnym opóźnieniem. Urnę wstawiono do trumny i tak złożono w grobie. O sprawie zostały powiadomione policja i prokuratura.
– Zostało wszczęte postępowanie w kierunku zbezczeszczenia zwłok – poinformowała Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Wiele wskazuje jednak na to, że nie było to celowe działanie, a zwykły błąd ludzki, który jednak nigdy nie powinien się zdarzyć. Jak do niego doszło?
Firma pogrzebowa organizowała ceremonię pogrzebową dwóch mężczyzn, który byli w podobnym wieku – około 40 lat i w obu przypadkach była przeprowadzona sekcja zwłok. Jeden ze zmarłych jeszcze za życia oświadczył, że chce być po śmierci skremowany. Jego brat postanowił spełnić jego wolę. Okazało się jednak, że to nie on został spopielony, tylko trafił do trumny jako ktoś inny. Pomyłkę odkryto w sali pożegnań podczas pierwszego pogrzebu, który odbył się 2 marca. Po interwencji rodzina otrzymała prochy zmarłego, który miał być pochowany w tradycyjny sposób.
Drugi z mężczyzn został w końcu skremowany w sobotę, a jego pogrzeb przełożono i odbył się w miniony wtorek.
Nie wiadomo, czy ktoś usłyszy jednak w tej sprawie prokuratorskie zarzuty. Śledczy musieliby udowodnić komuś winę umyślną. Niewątpliwie rodziny zmarłych mogą domagać się zadośćuczynienia w sądzie, na drodze cywilnej. LL