Koszty nieważne

Czy powiat chełmski będzie musiał płacić za dyrektora, który dyrektorem nie został? – pytał podczas ostatniej sesji radny Tomasz Szczepaniak, nawiązując do sprawy Dariusza Sułkowskiego, który wygrał unieważniony później konkurs na dyrektora Zespołu Szkół w Dubience. – Sąd rozstrzygnie – tłumaczył się Piotr Deniszczuk, starosta chełmski.

O niewygodnej dla starosty chełmskiego sprawie Dariusza Sułkowskiego pisaliśmy przed kilkoma tygodniami. Wygrał on konkurs na dyrektora Zespołu Szkół w Dubience, ale starosta unieważnił postępowanie konkursowe, powołując się na braki formalne, których miała nie zauważyć komisja konkursowa.

Jak się później okazało, żadnych braków nie było. O tym, że do unieważnienia konkursu mogło dojść z naruszeniem prawa, kurator poinformował wojewodę lubelskiego. Wojewoda unieważnił decyzję zarządu powiatu a Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego starosta próbował się jeszcze odwoływać, podtrzymał decyzję wojewody.

Urzędnicy spodziewali się, że Sułkowski sprawy nie odpuści i pójdzie z nią do sądu. A spodziewając się przegranej, sami proponowali mu wypłatę odszkodowania. Podobno zależało im na tym, żeby sprawa nie wyszła na jaw. Ale nie udało się, bo Sułkowski na taki „kompromis” się nie zgodził. Nie doszło też do ugody w postępowaniu przedsądowym.

– Odbył się konkurs na dyrektora, z różnych względów wizje kandydata na to stanowisko nie pasowały i zarządowi, i mnie osobiście – przyznał starosta Piotr Deniszczuk. – Daliśmy propozycję objęcia funkcji dyrektora, ale pan Sułkowski zrezygnował z tego. Sąd rozstrzygnie.

Propozycję objęcia stanowiska, ale tylko na rok, Sułkowski otrzymał dopiero w maju, podczas gdy konkurs odbył się pół roku wcześniej. A podobno spodziewał się, że i tak starosta odwołałby go po kilku dniach urzędowania – tak jak dyrektor PCPR, którą sąd nakazał przywrócić do pracy, a którą starosta na drugi dzień ponownie zwolnił.

Ponieważ nie doszło do ugody, będzie proces cywilny. (bf)