Krańcowa priorytetowa

Nie mają kanalizacji, nie mają wodociągu, nie mówiąc o chodniku, drodze i oświetleniu. Takie warunki są na ul. Krańcowej, której budowa miała być dokończona dwa lata temu, ale z przyczyn finansowych inwestycji nie zrealizowano. Mieszkańcy osiedla Rejowiecka byli jednomyślni i uznali, że właśnie dalsza budowa Krańcowej to najbardziej priorytetowe zadanie do przyszłorocznego budżetu Chełma.

Czwartkowe zebranie rady osiedla Rejowiecka momentami miało burzliwy przebieg. Kilku mieszkańcom udzieliły się emocje. A powody mieli, bo poruszane przez nich problemy przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu.

Na początku zebrania urzędnicy zapoznali mieszkańców z nowymi zasadami budżetu obywatelskiego. Przede wszystkim zmniejszono kwotę na całe miasto z 2,5 mln zł do 2 mln zł. Pieniądze będą dzielone na projekty osiedlowe i ogólnomiejskie. Każdy, kto zamierza złożyć wniosek na projekt osiedlowy, musi postarać się o sześć podpisów poparcia. Przy wniosku ogólnomiejskim wymagane jest 61 podpisów.

Dodatkowo zadania osiedlowe zostały podzielone na kulturalno-społeczne oraz inwestycje małe do 25 tys. zł i inwestycje duże powyżej 25 tys. zł. Na całe osiedle Rejowiecka w budżecie obywatelskim na 2020 rok zaplanowano 161 tys. zł, z czego 8 tys. zł na projekty kulturalno-społeczne, 80 tys. zł na małe zadania inwestycyjne i 72 tys. zł za duże przedsięwzięcia. Taki podział wywołał oburzenie wśród mieszkańców.

Zebrani mieli pretensje do urzędników, że nie konsultowali z nimi nowego regulaminu. – We wcześniejszych latach były konsultacje społeczne. Za te kwoty nie da się zrealizować żadnego projektu inwestycyjnego, a potrzeb na osiedlu jest wiele. Wiemy, co mówimy, bo mamy doświadczenie w składaniu wniosków do budżetu obywatelskiego. Dlaczego zmniejszono pulę w budżecie z 2,5 mln zł do 2 mln zł? Czemu na zebraniu nie ma prezydenta? Po co nam 8 tys. zł na zadania kulturalno-społeczne? To tylko marnotrawienie publicznych pieniędzy! – mówili mieszkańcy.

Przewodnicząca rady osiedla Danuta Dąbska oznajmiła urzędników, że przyznaną na osiedle Rejowiecka kwotę trudno będzie spożytkować. – Mamy duże potrzeby inwestycyjne, jak choćby dokończenie budowy chodnika na ul. Wygon, na który potrzebujemy co najmniej 90 tys. zł. Chcemy dalej budować oświetlenie przy ul. Judyma. Rozrywka nam niepotrzebna, każdy kto chce zrobić grilla, urządzi go sobie w domu – dodała.

Mieszkańcy pytali, czy całą kwotę przeznaczoną na osiedle mimo wszystko będą mogli wydać na jedno przedsięwzięcie inwestycyjne. Okazuje się, że jest to niemożliwe. Obecny na zebraniu radny Stanisław Mościcki przygotowany przez urzędników regulamin budżetu obywatelskiego nazwał gniotem. Według niego pula powinna zostać zwiększona na całe miasto do 3 mln zł, a nie zmniejszona.

Ale najwięcej emocji wywołała ulica Krańcowa, a w zasadzie jej niedokończona budowa. Pierwszy etap zrealizowano przed trzema laty. W kolejnym roku miał być wykonany drugi etap, ale prace nie ruszyły. W ubiegłym roku miasto znów próbowało dokończyć zadanie, ale nie rozstrzygnęło przetargów, ze względu na brak ofert.

Mieszkańcy nie kryli oburzenia. – Nie mamy kanalizacji, ani wodociągu, o chodniku, drodze czy oświetleniu nie wspominając. Jest dwudziesty pierwszy wiek, żeby w mieście nie było kanalizacji?! – denerwowała się jedna z mieszkanek. – Jak będzie trzeba, pójdziemy strajkować pod gabinet prezydenta!

Pozostali mieszkańcy osiedla Rejowiecka, słuchając problemów sąsiadów z Krańcowej, uznali inwestycję za priorytetową i postanowili umieścić ją na pierwszym miejscu propozycji składanych do budżetu Chełma na 2020 rok. Obecny na zebraniu dyrektor Departamentu Geodezji, Kartografii, Nieruchomości, Architektury i Budownictwa Radosław Wnuk przyznał, że koszty tej inwestycji są bardzo wysokie, przekraczają 3 mln zł i jedyną szansą na jej zrealizowanie są zewnętrzne źródła finansowania.

Mieszkańcy mieli też sporo uwag do planowanego wykupu gruntów przy ul. Bursztynowej pod drogę. W pierwszej kolejności chcą jednak, by droga powstała na łączniku między ul. Wygon, a Bursztynową, ze względu na istniejące tam tzw. „wąskie gardło”, przez co zimą służby drogowe nie są w stanie odśnieżyć ulicy. Tyle tylko, że koszty wykupu gruntów na łączniku, co podkreślił dyrektor Wnuk, będą dużo wyższe, niż planowano przy samej Bursztynowej.

– Nie ma u nas nawet jednej latarni. Nadchodzi jesień, po niej zima, wieczorami będzie zatem bardzo ciemno – zaznaczył jeden z nich. Inny z mieszkańców zaapelował o wyrównanie wjazdu na ul. Bursztynową frezem odzyskanym z przebudowy ul. Ceramicznej. Mieszkańcy mówili także o konieczności wybudowania chodnika przy Narcyzowej i Różanej. (r)