Krok od skażenia?

Mieszkańców gminy Kamień zelektryzowała informacja o podwyższonej zawartości azotanów w ujęciu wody w Wolawcach. Przyczyną mogą być odchody zwierzęce i ludzkie albo nawozy azotowe. Sytuacja jest alarmująca. Jeśli dopuszczalna norma zostanie przekroczona, ujęcie wody może zostać zamknięte. – Trzeba szybko temu przeciwdziałać – mówi Tomasz Wójcik, kierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Oczyszczalni w MPGK Chełm.

W wodę z ujęcia w Wolawcach zaopatrywani są mieszkańcy wsi Koczów, Haliczany, Strachosław, Mołodutyn i Wolawce. Badania jakości tamtejszej wody systematycznie przeprowadza chełmski MPGK. Od jakiegoś czasu wyniki są coraz bardziej niepokojące ze względu na podwyższoną zawartość azotanów. Sprawę szczegółowo wyjaśnił podczas ostatniej sesji Rady Gminy Kamień Tomasz Wójcik, kierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Oczyszczalni w MPGK Chełm.

Przyznał, że w spółce nie zetknęli się jeszcze dotąd z tego typu problemem. Nie dotyczył on żadnego ujęcia wody ani w Chełmie, ani w gminie Chełm, nadzorowanych przez MPGK. Najwyższe dopuszczalne stężenie azotanów w wodzie przeznaczonej do spożycia to 50 mg/l. Tyle wynosi polska norma. Ujęcie wody w Wolawcach tworzą dwie studnie. Średnia stężeń w obu waha się od 30 do 45 mg/l. Według wyników ostatnich badań z 19 września br. w jednej ze studni stężenie azotanów wynosi aż 47,5 mg/l, w drugiej – 16,4 mg/l. Są to wyniki badań po doraźnych działaniach naprawczych MPGK-u.

– Problem występuje w pierwszej studni, ale ona wpływa na jakość wody w drugiej – stwierdził T. Wójcik. – Sytuacja może się pogarszać, a gdy norma zostanie przekroczona może to doprowadzić do zamknięcia ujęcia wody. Umowa pomiędzy gminą a MPGK nie przewiduje, że to spółka rozwiąże ten problem. My odpowiadamy za bieżącą eksploatację, a nie za działania inwestycyjne, projektowe. Musicie mieć świadomość, że redukcja azotanów będzie miała konsekwencje finansowe.

Należy szybko podjąć działania i poszukać firmy, która oferuje technologię i urządzenia, które zredukują poziom azotanów. To powinny być działania dwutorowe. Należy zwrócić uwagę także na gospodarkę prowadzoną na sąsiednich działkach i zastanowić się nad wprowadzeniem stref ochronnych. Są dwa najbardziej prawdopodobne źródła dostania się azotanów do wody w tym przypadku. Pierwsze to odchody zwierzęce i ludzkie. Głównie chodzi tu o obornik i szamba, które mogą powodować skażenie wody. Drugie prawdopodobne źródło to nawozy azotowe.

Kierownik Wójcik uspokoił, że wyniki badań wody pobranej z domów mieszkańców, zasilanych z ujęcia w Wolawcach, są dobre i nie przekraczają 25 mg/l. To samo dotyczy wody pobranej ze Szkoły Podstawowej w Strachosławiu.

– Chcę, aby było to jasno wyartykułowane: nie pompujemy do mieszkańców skażonej wody – stwierdził kierownik Wójcik. – Ale faktem jest, że poprawa wyników wody widoczna w ostatnim czasie była możliwa już po podjęciu przez nas działań naprawczych. Gdy sztucznie zwiększyliśmy pobór wody i wytworzyliśmy lej depresyjny, jakość wody poprawiła się.

Kierownik Wójcik nie wykluczył, że doszło do rozszczelnienia studni. Stwierdził, że gmina powinna zlecić inspekcję termowizyjną. To koszt ok. 4 tys. zł. Z kolei modernizację studni szacuje się na 70-80 tys. zł.

– Jesteśmy zmuszeni podjąć działania i to zrobimy – stwierdził Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień.

Badania jakości wody w ujęciach wykonuje też niezależnie od MPGK-u chełmski sanepid.

– Znamy sytuację i również ją monitorujemy – mówi Grzegorz Marek, kierownik Sekcji Higieny Komunalnej z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – Pamiętajmy, że woda ze studni, o której mowa, nie trafia w takiej postaci bezpośrednio do mieszkańców. Wyniki badań wody, która dostarczana jest do mieszkań, są dobre. (mo)