Ksiądz z ambony: brudasy!

Proboszcz parafii w Surhowie podczas mszy nazwał jedną z rodzin brudasami. – Mamy działkę graniczącą z kościołem i ksiądz chciał, byśmy zrobili na niej porządek. To jednak, niestety, nie takie proste – opowiada Maria Chwaszcz.

Maria Chwaszcz nie mieszka w Surhowie od wielu lat. – Tam się jednak wychowałam, rodzice mieli dom sąsiadujący z kościołem. Gdy się usamodzielniłam, wyprowadziłam się do Krasnegostawu – opowiada. W Surhowie została siostra pani Marii. – To właśnie od niej dowiedziałam się, że ksiądz podczas mszy nas obraża. Siostra była ostatnio w kościele i proboszcz z ambony zwyzywał nas od brudasów, od dawna zresztą opowiada na nasz temat niestworzone rzeczy. Chciałam z nim nawet na ten temat porozmawiać, ale tylko pogroził mi palcem i powiedział, że zajmie się mną „administracyjnie” – mówi Chwaszcz. O co poszło? Działka, na której stał kiedyś dom rodziców pani Marii, od lat nie jest użytkowana. Po domu nie ma śladu, a teren zarósł i w sporej części znajduje się dziś pod wodą. – A ksiądz chciał, żebyśmy zrobili z działką porządek bo w Surhowie ma być obchodzone 100-lecie straży pożarnej i na mojej działce mieliby stać oficjele. Tylko ja nie mam pojęcia, jak ja mam ten teren uporządkować, skoro tam woda stoi. Proponowałam księdzu żeby parafia ode mnie odkupiła działkę, ale bez skutku – mówi Maria. Z księdzem Edwardem z Surhowa nie udało się nam skontaktować. Z samego Surhowa musieliśmy zaś uciekać, bo podczas robienia zdjęć działki pani Marii zaatakował nas jakiś mężczyzna. (ik)