Ksiądz dostał zawału, nastolatka się powiesiła

Jedna parafia, dwa dramaty. Co łączy te następujące po sobie śmierci? – Ta relacja była czysta – wyjaśniał na pogrzebie córki ojciec nastoletniej samobójczyni. Ludzie ze wsi plują sobie w brodę, jakoby „tej tragedii można było uniknąć”, a „sprawa proboszcza była zgłaszana do kurii”. – W każdej parafii znajdzie się osoba, która nie darzy sympatią swojego proboszcza i jest gotowa z tego powodu napisać anonim do kurii. Nas interesują tylko fakty i dowody – odpowiada wicekanclerz archidiecezji.

W ciągu zaledwie kilku dni parafię pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Kumowie (gmina Leśniowice) nawiedziły dwie tragedie. W czwartek (25 kwietnia) zmarł ks. proboszcz Zygmunt Woźniak. Jego ciało, jak się okazuje, znalazł przypadkowy przechodzień.

O tym, że proboszcz cierpiał na choroby układu oddechowego, wiedzieli wszyscy parafianie. Mężczyzna leczył się w Szpitalu Powiatowym im. Świętej Jadwigi Królowej w Hrubieszowie. Tego feralnego dnia miał tylko na chwilę opuścić oddział pulmonologiczny. Personelowi powiedział, że zapomniał ładowarki do telefonu – poszedł po nią do auta, które stało zaparkowane na uliczce obok lecznicy. Wsiadł za kierownicę rozgrzanego samochodu i… umarł.

– Przechodzień zauważył siedzącego w samochodzie mężczyznę i złapał go za ramię. Niestety, z mężczyzną nie było kontaktu – mówi asp. Edyta Krystkowiak, oficer prasowy Komendy Powiatowego Policji w Hrubieszowie.

Tamtego dnia w Hrubieszowie, jak i w innych miastach w regionie, było duszno, a termometry wskazywały wysoką temperaturę. Przypuszczalnie ksiądz dostał zawału, ale dokładną przyczynę śmierci dadzą dopiero wyniki zleconej sekcji zwłok. Hrubieszowscy śledczy, którzy zajęli się tą sprawą, zlecili też wykonanie badań toksykologicznych, sprawdzających obecność oraz poziom różnych substancji (w tym leków) w organizmie zmarłego proboszcza.

– Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w kierunku artykułu 155 kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci – informuje Artur Kubik, Prokurator Rejonowy w Hrubieszowie.

Tymczasem dzień po nagłej śmierci proboszcza zaginęła młoda parafianka (17-letnia mieszkanka Leszczan w gminie Żmudź). Jak podawaliśmy w ubiegłym wydaniu, dziewczyna miała jechać na zajęcia do jednej z chełmskich szkół jazdy, ale nie dotarła tam. Początkowo rodzina nastolatki próbowała sama się z nią skontaktować, zaniepokojona matka pisała SMS-y, ale gdy czas mijał, dziewczyna nie odzywała się, a jej telefon został wyłączony, bliscy złożyli w komendzie oficjalne zawiadomienie o zaginięciu.

Policja przyjęła zgłoszenie i rozpoczęła poszukiwania, które w niedzielę, czyli po prawie dwóch dobach, zakrojono na szeroką skalę. Wiedząc, że ostatni raz telefon 17-latki logował się w pobliżu lasu Borek, funkcjonariusze do pomocy zaangażowali dodatkowe siły i psy tropiące. Późnym popołudniem w leśnej gęstwinie znaleziono zwłoki dziewczyny.

Nastolatka powiesiła się na gałęzi drzewa, a obok pnia stała jej torebka z dokumentami. Wstępne ustalenia wskazują, że wisiała tak od piątkowego wieczoru, ale dokładny czas zgonu będzie znany dopiero po badaniach.

Samobójstwo 17-latki wstrząsnęło Kumowem i Leszczanami, skąd pochodziła. Dziewczyna była laureatką wielu konkursów językowych, udzielała korepetycji z języka niemieckiego. Miała plany i marzenia. Niebawem obchodziłaby osiemnaste urodziny i z tej okazji zamierzała urządzić w chełmskim lokalu imprezę (rówieśników w „sieci” pytała o najlepszy ich zdaniem lokal na tę okazję).

Chciała też wyjechać na Maltę i w tym celu zarejestrowała się na portalu internetowym dla podróżników szukających towarzystwa na wspólną wyprawę. Przede wszystkim była też bardzo religijna (dwa lata temu wygrała nawet sesję zdjęciową w konkursie „Moda na czytanie” Chełmskiej Biblioteki Publicznej, dzięki wymyślonemu hasłu „Książka to raj stworzony przez Boga”) i związana z parafią, w której proboszczem był zmarły dzień wcześniej ks. Z. Woźniak. I właśnie przez to po jej śmierci wieś wzięła ją na języki, nie pozostawiając na niej suchej nitki.

To była czysta relacja

„Każdy wiedział, tylko bał się odezwać (…) sprawa była zgłaszana do kurii, proszono kilkakrotnie o zmianę proboszcza”.

„A winą niech się obarczą ci, którzy uważali, że sutanna świadczy o świętości tego, który ją nosi” – takie m.in. komentarze pojawiły się po śmierci proboszcza i młodej parafianki. W Kumowie, Leszczanach i okolicznych wsiach nie milkły głosy, jakoby młoda dziewczyna miała „zbyt bliskie relacje” z księdzem. Ludzie bez oporów zaczęli opowiadać, że nastolatka w ostatnim czasie podejrzanie często przebywała na plebanii, a powodem samobójstwa miała być niechciana ciąża. I choć martwi nie mogli się już bronić, plotki dodatkowo podsycały wpisy 17-latki w internecie („Jesteś jedynym powodem, dla którego ja jestem. Jesteś moimi wszystkimi powodami…”) oraz fakt, że dziewczyna zostawiła po sobie list, a dokładniej kartę, na której napisała kilka zdań o miłości i przemijaniu.

Okoliczności śmierci nastolatki z Leszczan bada Prokuratura Rejonowa w Chełmie. Sekcja zwłok dziewczyny już się odbyła, ale szczegółowe wyniki badań nie są jeszcze znane. Na ten moment, jak mówi Lech Wieczerza, Prokurator Rejonowy w Chełmie, nic nie wskazuje na to, by młoda samobójczyni była w ciąży.

– W każdej parafii znajdzie się osoba, która nie darzy sympatią swojego proboszcza i jest gotowa z tego powodu napisać anonim do kurii. Nas interesują tylko fakty i dowody, które te fakty potwierdzają. Wtedy badamy sprawę i podejmujemy działania. W przypadku zmarłego proboszcza z Kumowa nie było wiarygodnych skarg, które wymagałyby interwencji kurii. Ksiądz cieszył się dobrą opinią i z tego powodu po latach pracy w Syczynie został przeniesiony na urząd proboszcza do większej parafii.

Jeśli ktoś ma jakieś dowody, niech je pokaże. W przeciwnym razie na podstawie plotek i pomówień niszczy się dobre imię osób zmarłych, co w tradycji chrześcijańskiej jest czymś wyjątkowo niegodziwym. Apelujemy też o uszanowanie dramatu i elementarny szacunek dla rodzin osób zmarłych – mówi ks. Adam Jaszcz, wicekanclerz i rzecznik prasowy Archidiecezji Lubelskiej, odnosząc się do skarg mieszkańców gminy na to, co miało się rzekomo dziać na plebanii parafii w Kumowie.

W czwartek (2 maja) odbył się pogrzeb 17-latki, podczas którego głos zabrał jej ojciec. Apelując o zaniechanie szerzenia plotek, zapewnił wszystkich towarzyszy ostatniej drogi jego córki, że jej relacja z proboszczem „była czysta”. (der)