Kto drenuje budżet?

Wójt Wierzbicy zapowiada zaciskanie pasa i szukanie oszczędności. Zaczyna od szkół, które ograniczają zatrudnienie i zerwały umowy z drenującą gminny budżet firmą zatrudniającą anglistę. W obronie nauczyciela stanęli koledzy, którzy pytają czy rewie mody, pikniki i liczne święta organizowane przez wójt nie drenują budżetu?

Kwestie finansowe i szukanie oszczędności stały za próbą likwidacji szkoły w Święcicy i filii podstawówki w Wólce Tarnowskiej. Gdy kuratorium oświaty nie pozwoliło zamknąć szkół, wójt nakazała dyrektorom szukanie oszczędności. W Zespole Szkół im. Kazimierza Górskiego w Wierzbicy nowa dyrektor znalazła oszczędności na etatach.

Kilku nauczycieli poszło na roczny urlop dla poratowania zdrowia, dla kilku innych zabrakło godzin w arkuszu na przyszły rok szkolny. Gmina zerwała także umowę z firmą z Lublina, która zatrudniała i udostępniała nauczyciela języka angielskiego dla szkół w Święcicy i Wierzbicy. Według wójt Zdzisławy Deniszczuk, umowa drenowała gminny budżet. Podczas sesji rady gminy mówiła, że gmina płaciła co miesiąc około 10 tys. zł firmie zatrudniającej anglistę. – Za te pieniądze można było zatrudnić dwóch nauczycieli – mówiła wójt.

Obowiązująca od 2004 roku umowa została rozwiązana 1 czerwca. – Nauczycielowi nie pozwolono dopracować do końca roku szkolnego i godnie rozstać się z uczniami – mówią koleżanki ze szkoły w Święcicy, które biorą anglistę w obronę. Mówią, że przez szesnaście lat nie wziął ani jednego dnia wolnego. – Był niezwykle solidnym, sumiennym i bardzo dobrym nauczycielem, lubianym przez dzieci i cenionym przez rodziców.

Na egzaminach z języka angielskiego uczniowie osiągali bardzo wysokie wyniki. Absolwenci szli do szkół średnich ze świetną znajomością języka – podkreślają. Nauczyciele mówią też, że starał się i dojeżdżał z Lublina, mimo iż nie był zatrudniony na Karcie Nauczyciela, nie pobierał np. trzynastej pensji a pobory otrzymywał tylko za przepracowane miesiące, bo za wakacje mu nie płacono.

– A czy liczne wyjazdy kół gospodyń wiejskich, rewie mody, pikniki, święta ziela i tataraku nie drenują budżetu gminy? Czy nie drenują budżetu gminy setki tulipanów zakupionych na gminny Dzień Kobiet? Dlaczego – według pani wójt – budżet gminy „drenują” jedynie szkoły, które należy zamknąć i nauczyciele, których należy zwolnić? – pytają rozżaleni.

Swoją drogą może radni powinni pokusić się o sprawdzenie, ile jest prawdy w słowach nauczycieli i ile rzeczywiście kosztowały do tej pory gminę imprezy, wyjazdy i działania promocyjne pani wójt? (bf)