Który sąsiad pomoże?

fot. facebook.com/Nasza-Wierzbica

Gmina Wierzbica jako jedna z nielicznych w naszym regionie nie pomoże mieszkańcom w zakupie tańszego węgla? Wójt tłumaczyła podczas sesji, że nie ma warunków a mieszkańcy mieli czas, żeby przygotować się do zimy. Nie chce też zabierać pracy lokalnym przedsiębiorcom. Ale nie wszyscy podzielają takie podejście. – Nie sztuka dać 3 tysiące i umyć ręce. Trzeba też głową ruszyć – komentuje jeden z radnych.

Chociaż na początku sporo samorządów, również w powiecie chełmskim, miało zastrzeżenia do pomysłu dystrybucji węgla dla mieszkańców po preferencyjnej cenie, to ostatecznie większość przystąpiła do rządowego pomysłu. Najprościej miały te gminy, które posiadają własne spółki komunalne. Ale pozostałe również stanęły na wysokości zadania. Albo będą handlować same, organizując place, wagę i pracowników, albo zrobią to w porozumieniu z miejscowymi składami węgla. Po wstępnych deklaracjach od mieszkańców i szacunkowych wyliczeniach gminy złożyły już zapotrzebowanie na dostawy węgla, np. Dorohusk na 1500 ton a Siedliszcze na 900 ton. Takiej możliwości nie będą mieli mieszkańcy Wierzbicy?

– Podobno gmina nie chce sprzedawać tańszego węgla – mówili nam mieszkańcy i dziwili się, że wójt, która tak ochoczo przystępowała do tej pory do wszelkich rządowych programów, w tym wypadku wyłamała się. – W każdej sąsiedniej gminie ludzie będą mogli kupić tańszy węgiel, ale nie w Wierzbicy – denerwowali się.

O to, gdzie ma kupić węgiel po preferencyjnej cenie, zapytał też wprost radny Marian Kister na nadzwyczajnej sesji Rady Gminy, którą zwołano 4 listopada po to, by przyjąć do budżetu pieniądze na dodatki węglowe przekazane przez wojewodę. Zanim radnemu odpowiedziała wójt, swoimi uwagami podzielił się wiceprzewodniczący rady Krzysztof Szeliga.

– Byłem 1887. w kolejce do kopalni w Bogdance po groszek. W ubiegły piątek przyszło powiadomienie sms-em. Pojechałem i mam węgiel – mówił.

– Ja tym węglem nie mogę palić, bo mam inny piec. Nie chcę tego węgla. Czy nasza gmina nie współpracuje z jakimś przedsiębiorstwem albo inną gminą, żeby to jakoś załatwić? – dopytywał radny Kister.

Okazuje się, że nie.

– Gmina nie przystąpiła do programu sprzedaży węgla, bo nie mamy odpowiedniej infrastruktury, nie mamy wagi. Dwóch naszych przedsiębiorców zajmuje się sprzedażą węgla i z tego, co wiem, wielu mieszkańców zaopatrzyło się w cenie 1400-1600 zł. Nie widzę potrzeby angażowania gminy, bo to dodatkowe koszty, dodatkowe zadania dla urzędników, którzy i tak są obciążeni i zabieranie chleba przedsiębiorcom, którzy są w centrum Wierzbicy – mówiła Zdzisława Deniszczuk, wójt Wierzbicy.

Radny Kister nie dawał się zbyć tymi tłumaczeniami i mówił, że kto chce kupić węgiel od przedsiębiorcy, niech kupuje. – Ale powinniśmy mieć współpracę z inną gminą. Nie sztuka dać 3 tysiące, ręce umyć i uważać, że sprawa załatwiona. Trzeba też głową ruszyć – stwierdził.

– To nie gmina daje 3 tysiące, tylko rząd. O tym, że będzie zima, nie dowiadujemy się dzisiaj. Od lutego ceny szły w górę. Można planować przynajmniej po trochę a nie zostawiać sprawy na ostatnią chwilę. Poza tym założenie programu rządowego jest takie, żeby mieszkaniec miał nie więcej niż 100 km do miejsca zakupu węgla. W poniedziałek do godzin południowych umieścimy na stronie gminy informację, gdzie i jak można kupić węgiel – zapowiedziała wójt.

Ale informacje pojawiły się dopiero w środę. Wynika z nich, że mieszkańcy mogą jednak składać wnioski o preferencyjny zakup węgla (tylko do 16 listopada). Ale czy to gmina Wierzbica, inny samorząd czy któryś z lokalnych przedsiębiorców zajmie się jego sprzedażą, na razie nie wiadomo. Wiadomo, że w imieniu wójt jeden z powiatowych urzędników podpytywał o taką możliwość w sąsiednim Siedliszczu. (bf)