Ktoś oczernia i grozi radnemu

Skargi, że niby pijany przychodzi do pracy, pogróżki, fałszywe ogłoszenia w lokalnych gazetach, a nawet wulgarne listy do żony. Ktoś najwyraźniej chce zaszkodzić Piotrowi Suchorabowi, radnemu powiatu krasnostawskiego. – Zgłosiłem już ten fakt na policję. Myślałem, że nie mam wrogów, widać się myliłem – mówi radny w rozmowie z „Nowym Tygodniem”.

Tydzień temu do naszej redakcji przyszedł list, którego autorzy określili się jako „pracownicy SP ZOZu w Krasnymstawie”. – Prosimy o opublikowanie tego listu, aby część społeczeństwa Krasnegostawu zaznajomiła się, z jakimi poplecznikami jest nam dane pracować. Konkretnie chodzi nam o Piotra Suchoraba, który pracuje w tutejszym szpitalu na stanowisku rehabilitanta, a właściwie kierownika działu rehabilitacji – rozpoczyna się list. Dalej jego autor (autorzy?) zauważają, że Suchorab chciał kiedyś „założyć monitoring w szpitalu”. – Czy to aby na pewno dobry pomysł? Wtedy i personel będzie pod okiem kamery, i co wtedy? Przecież wszyscy wiedzą, że Suchorab ma problem z alkoholem, a picie przed kamerą to chyba niestosowne by było. Wszystko można zrozumieć, ale chcemy ostrzec innych klientów tego pana, że ten pan podczas wykonywania czynności służbowych prawie codziennie jest pod wpływem alkoholu, niejednokrotnie zdarzyło mu się uciekać z miejsca pracy przed policją, ten człowiek pracuje ze schorowanymi ludźmi nie zdając sobie chyba sprawy z tego na jakie zagrożenie tych biednych ludzi wystawia – czytamy w skardze.
O komentarz najpierw zwróciliśmy się do pracodawcy Suchoraba Piotra Mateja, dyrektora SP ZOZ w Krasnymstawie. – Nie potwierdzam wizyt policji w SP ZOZ w sprawie pana Piotra Suchoraba – odpisał nam Matej. – Nie potwierdzam faktu spożywania w pracy alkoholu przez pana Suchoraba, przez ostatnie dwa, trzy tygodnie każdego prawie dnia rozmawiałem z panem Suchorabem i nie wyczułem od niego alkoholu, nikt też takiego sygnału nie dał, że może być jakiś problem – zapewnia dyrektor krasnostawskiego szpitala.
Jego słowa potwierdza sam zainteresowany. – Ten list to podłe pomówienie, nie pierwsze zresztą w ostatnim czasie – mówi radny powiatu krasnostawskiego. – Nigdy mi się nie zdarzyło i nie zdarzy pić alkoholu w pracy. Myślę, że osoba, która napisała ten donos, chce mi zaszkodzić, tylko nie wiem dlaczego. Wydawało mi się, że nie mam wrogów, wygląda na to, że się myliłem – komentuje Suchorab. Radny dodaje, że od jakiegoś czasu w jego życiu dzieją się dziwne rzeczy. – Wulgarne listy mnie oczerniające przychodzą nawet na mój adres domowy, jeden z nich dostała żona, są tak agresywne, że wydaje mi się, że napisał jej jakiś chory człowiek – mówi kierownik działu rehabilitacji w SP ZOZ. Mało tego, kilka dziwnych ogłoszeń anonsowanych numerem komórkowym Suchoraba dotarło np. do redakcji „Nowego Tygodnia”. – Ktoś się pode mnie podszył i napisał, że mam do sprzedania cielaki – mówi radny. O ostatnich zdarzeniach i pogróżkach pod swoim adresem radny powiadomił policję. (kg)