Kukułcze jajo na Granicznej

Przez kilka lat walczyli o przebudowę ulicy, przy której mieszkają, a gdy już osiągnęli swój cel, niewykluczone, że zablokują inwestycję. – Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że po remoncie tuż przy naszych domach będą jeździć wielkie ciężarówki. Za to to my dziękujemy i na pewno na to nie pozwolimy! – mówią mieszkańcy ul. Granicznej w Krasnymstawie.

Dwa tygodnie temu informowaliśmy, że jest wielka szansa na to, że ul. Graniczna w Krasnymstawie, będąca drogą powiatową, w końcu zostanie przebudowana. Okoliczni mieszkańcy zabiegają o inwestycję od kilku lat, mają dość dziur i nierówności oraz braku chodnika. – Z początku bardzo ucieszyliśmy się na wieść o inwestycji na naszej ulicy, ale gdy zbadaliśmy temat, opadły nam szczęki – opowiada jedna z mieszkanek Granicznej. –

Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że po przebudowie nasza osiedlowa droga stanie się niemalże autostradą, przez którą każdy będzie mógł jeździć, w tym wielkie ciężarówki, tiry jeżdżące do ciepłowni i Energoremontu. Na to na pewno nie pozwolimy! – dodaje kobieta. To mieszkańcy Granicznej już przeżyli. Gdy przebudowywana była jedna z okolicznych ulic, tiry skracały sobie drogę przez Graniczną. – W efekcie u kilku osób popękały ściany, poza tym to cud, że te ciężarówki nikogo nie rozjechały – dodaje inna mieszkanka Krasnegostawu.

O to, jak po inwestycji będzie wyglądał ruch przez Graniczną, zapytaliśmy Piotra Banacha, dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Krasnymstawie. Niestety, nie udzielił on jednoznacznej odpowiedzi. Odpisał tylko, że „O ile zostaną przydzielone fundusze na przebudowę inwestycja będzie realizowana” (na odcinku od ul. Podmiejskiej do ul. Tokarzewskiego). „Jednocześnie wyjaśniamy, że ul. Graniczna jest drogą publiczną, a nie drogą osiedlową. (…) jest zaliczona do jednej z kategorii dróg, z której możne korzystać każdy, zgodnie z jej przeznaczeniem, z ograniczeniami i wyjątkami określonymi w ustawie lub innych przepisach” – dodał Banach.

– Wygląda na to, że podrzucają nam kukułcze jajo. Wyjdzie na to, że to my jesteśmy źli, chcieliśmy nowej ulicy, a jak już mamy ją mieć, to coś nam się nie podoba. Prosimy jednak o zrozumienie. My tu sobie spokojnie żyjemy i nie chcemy tu żadnych ciężarówek. Nie o to walczyliśmy – mówi mieszkanka Granicznej. Mieszkańcy twierdzą, że jeżeli potwierdzą się przypuszczenia, że tiry wrócą pod ich domy, inwestycję zablokują. Już zbierają podpisy w tej sprawie. (kg)