Kulawy wjazd do stolicy

Już pal sześć opóźnienia! Chyba każdy lubelski kierowca cieszy się z każdego kolejnego kilometra S17 przyspieszającego nasze podróże do Warszawy.


A już na obwodnicę Kołbieli czekano przecież jak na wybawienie (zwłaszcza, gdy wreszcie choćby jedną nitką uruchomiono wiadukt na trasie głównej). Sęk w tym, że to chyba na razie koniec sukcesów drogowców. Prace nad obwodnicą Warszawy, a co za tym idzie, płynnym wjazdem do stolicy, jak i dalszą podróżą z południowego-wschodu Polski w stronę Wybrzeża, odsuwają się i to na długie lata.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad właśnie zerwała umowę ze spółką COMPLEX Projekt, odpowiedzialną za dokończenie koncepcji programowej brakującego 10-kilometrowego odcinka od Ząbek do węzła Zakręt, gdzie rozchodzą się drogi w stronę Lublina i Siedlec. Przyczyną był zbyt niski (zdaniem zleceniodawcy) stan zaawansowania prac. To jednak oznacza, że obwodnica Warszawy domknie się nie w 2023 r., jak zakładano (i tak z dwuletnim opóźnieniem w stosunku do pierwotnych obietnic), ale dopiero w roku 2027!

W gąszczu biurokracji

Sam wykonawca odrzuca zresztą zarzuty, wskazując, że aż 40 proc. projektowanej części S17 miało przebiegać po terenach wojskowych, zaś GDDKiA nie uregulowała tej kwestii pomimo wcześniejszych deklaracji. W dodatku nie dla całego obszaru obowiązują aktualne uzgodnienia środowiskowe, a wszystkie te zaległości urzędniczo-prawne obciążać mają wg COMPLEX Projektu Dyrekcję.

GDDKiA uspokaja i zapewnia, że robi co może. We wrześniu 2020 r. ogłoszony ma być kolejny przetarg. Jeśli się powiedzie, to dalsze prace budowlane miałyby zostać wznowione na przełomie 2022 i 2023 r. i obejmować kolejne odcinki o łącznej długości 16,3 km długości, realizowane w trzech częściach: węzeł Ząbki–węzeł Zakręt, węzeł Drewnica–węzeł Ząbki i węzeł Zakręt–węzeł Lubelska.

Na razie więc wciąż podróż z Lublina do Warszawy niby się poprawia, ale z wciąż odsuwanym i tak wąskim gardłem, a na zupełną normalność i przelotowość przyjdzie jeszcze poczekać… TA