Łańcuch wrósł mu w szyję

Starsza pani cieszyła się i szczerze uśmiechała, że wreszcie ktoś zdejmie z jej barków ten kłopot. Kobieta sama ledwo była w stanie zająć się sobą, a co dopiero psem. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak wielką krzywdę mu wyrządza przez te wszystkie lata. Co strzeliło do głowy wnuczce, że sprezentowała 78-letniej samotnej babci szczeniaka i odjechała?!

W czwartek (25 lipca) krasnostawska policja otrzymała zgłoszenie do skrajnie zaniedbanego psa na posesji starszej mieszkanki gminy Żółkiewka.

– Wysłani na miejsce policjanci znaleźli psa uwiązanego na krótkim łańcuchu do furmanki w stodole. Zwierzę przywiązała jego 85-letnia właścicielka – mówi kom. Piotr Wasilewski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krasnymstawie, i dodaje, że policjanci zajmują się teraz sprawą znęcania nad zwierzęciem.

Patrol od razu poprosił o pomoc inspektorów Stowarzyszenia Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt. 85-latka na widok tylu ludzi na swojej posesji zainteresowanych losem psa… szczerze się ucieszyła. Była zadowolona, że wreszcie ktoś do niej przyszedł, może z kimś porozmawiać, przez chwilę nie będzie się czuła samotna. No i w końcu ktoś zabierze od niej psa, który jest tylko ciężarem, a z którym nie umiała sobie poradzić. Starsza kobieta przyznała, że dostała go jako szczeniaka siedem lat temu od swojej wnuczki (prawdopodobnie, by nie czuła się osamotniona).

Kobieta jest sama, fizycznie nie daje rady. Wcale nie prosiła o taki prezent, nie chciała psa, ale co miała zrobić? Przywiązała go na łańcuchu w stodole i przynosiła jedzenie oraz picie. Szczeniak zaczął rosnąć, z nudów kopać doły i wskakiwać na furmankę, więc skróciła mu łańcuch do około metra. Tak przez siedem lat.

Pies, którego inspektorzy z ChSOZ ochrzcili „Jaro”, leżał brudny, skołtuniony, śmierdzący zgnilizną, oblepiony błotem i własnymi odchodami. Przyzwyczaił się do bólu, a wrośnięty w szyję łańcuch pomału odcinał mu głowę. Nie sposób było go zdjąć bez ingerencji chirurgicznej pod narkozą.

Jaro nigdy w życiu nie był u weterynarza. Całkowite koszty jego leczenia nie są więc jeszcze znane, ale z doświadczenia inspektorzy stowarzyszenia wiedzą, że nie będą należały do najmniejszych (2 lata temu uratowali życie 14-letniemu „Diablo” z wrośniętą w szyję kolczatką).

Dlatego proszą o pomoc dla psa, który na wolność zareagował tak ogromną wdzięcznością. Wpłaty należy kierować na adres: Stowarzyszenie Chełmska Straż Ochrony Zwierząt, ul. Hrubieszowska 66, 22-100 Chełm, nr konta: Bank PKO BP 57 1020 1563 0000 5902 0099 5126, koniecznie z dopiskiem „Sekcja Chełm – Jaro”. (pc, fot. ChSOZ)