Lataj bezpiecznie

Drony powoli przestają być nowinkami technologicznymi, a stają się pospolitymi gadżetami. Ogólnie dostępne dla wszystkich pozwalają wznieść się w przestworza i podziwiać świat z lotu ptaka. Jednak ci, co bujają w obłokach, często zapominają o tym, co dzieje się na dole…

Amatorów bezzałogowych statków powietrznych z roku na rok przybywa. Niestety, proporcjonalnie wraz ze wzrostem popularności dronów, będzie przybywać także wypadków z ich udziałem. Brak wyobraźni i bezmyślność co poniektórych operatorów stwarza zagrożenie nie tylko dla innych uczestników ruchu powietrznego, ale także dla osób na ziemi.

Śmigła w bezzałogowcach są ostre i obracają się z ogromną prędkością. Wystarczy chwila nieuwagi, aby kogoś okaleczyć lub trwale oślepić. Nawet, gdy taki dron krąży wysoko nad miastem, to może ulec awarii i spaść na przypadkowego przechodnia. Dlatego osoba za sterami powinna znać podstawowe zasady bezpieczeństwa. Trzeba wiedzieć kiedy można latać, a kiedy odpuścić, bo jednym z najważniejszych czynników wpływających na prawidłowy przebieg lotu są warunki pogodowe.

– Jeśli dzień jest wietrzny, to po wypuszczeniu drona możemy stracić nad nim panowanie i nasz statek poleci z wiatrem. Opady deszczu czy śniegu również mają duże znaczenie. Operator przed startem, jak pilot prawdziwego samolotu, musi wiedzieć, jaka będzie pogoda – mówi Marek Meckier, instruktor UAVO, czyli osoba uprawniona do szkoleń operatorów bezzałogowych statków powietrznych.

– Pogoda to nie wszystko. Burze słoneczne mogą zakłócać sygnał GPS, co również może skomplikować sytuację w powietrzu. Trudno oczekiwać od użytkowników dronów, aby potrafili przewidywać aktywność Słońca, ale są do tego odpowiednie aplikacje, które można zainstalować w telefonie – dodaje.

Piłeś? Nie leć!

Operator musi też znać polskie prawo lotnicze, bo za jego łamanie grożą wysokie mandaty, a nawet więzienie. Same przepisy nie ograniczają się jedynie do określania gdzie można latać dronem, a gdzie nie. I wbrew przekonaniu większości użytkowników, lotniska nie są jedynymi strefami, gdzie obowiązuje zakaz lotów.

Dronem nie można latać m.in.: nad liniami energetycznymi i telekomunikacyjnymi, zaporami wodnymi, oczyszczalniami ścieków czy bankami, a to tylko kilka przykładów z bardzo długiej listy miejsc objętych zakazem. Prawo reguluje także odległości w pionie i w poziomie, jakie trzeba zachować od zabudowań, samochodów oraz ludzi.

– Każdy operator drona przed startem powinien sprawdzić czy w miejscu, w którym planuje loty drona, nie obowiązuje zakaz. Są też na przykład strefy, gdzie takie loty trzeba wcześniej zgłaszać. Sterować bezzałogowym statkiem powietrznym, podobnie jak samochodem, nie można po alkoholu czy innych środkach odurzających. Należy też pamiętać, że jeśli nie mamy do tego uprawnień, to nie możemy wypuszczać drona poza zasięg naszego wzroku – M. Meckier.

Kontrola lotów

Aby latać bezzałogowcem poza zasięgiem wzroku, należy mieć świadectwo kwalifikacji wydane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. To samo dotyczy osób, które chcą się zająć sterowaniem dronami w celach zarobkowych. Jeśli ktoś np. używa drona do fotografowania imprez masowych czy mapowania terenu, to może się zdarzyć, że któregoś dnia podejdzie do niego ktoś z Urzędu Lotnictwa i zapyta o świadectwo kwalifikacji, o orzeczenie lekarskie i ubezpieczenie.

W razie braku tych dokumentów, urzędnik może wezwać policję, która zabierze drona, aby zabezpieczyć go jako dowód. Każdy bezzałogowiec, tak jak samolot, ma „czarną skrzynkę”, która dokładnie rejestruje czas i trasy wszystkich odbywanych lotów. Po jej odczytaniu można łatwo udowodnić, gdzie się odbywało loty i ile zakazów złamało, co później przełoży się na wysokość nałożonego mandatu. – Na razie służby podchodzą do tego pobłażliwie, ale według mnie wraz z rosnącym zainteresowaniem bezzałogowcami, będzie wzrastać ilość kontroli i wysokość kar, a przepisy będą zaostrzane – uważa M. Meckier. (sr)