LGBT jak kij w mrowisko

(29 czerwca) Mieszkanka Włodawy Róża Szaranik, wypowiadając się na sesji bardzo negatywnie o promocji LGBT w mieście, włożyła przysłowiowy kij w mrowisko. W obronie lewicowego burmistrza „rzuciły się” na nią radne miejskie. Tak zapalczywie go broniły, że nawet użyły ciekawego argumentu – prezydent RP to bardzo sympatyczny człowiek, który… słucha rad radnej z Włodawy.

Jednym z punktów sesji absolutoryjnej we Włodawie była dyskusja dotycząca Raportu o stanie miasta za 2019 r. Jedną z dwóch osób spoza rady gotowych do zabrania głosu w tej sprawie była nauczycielka Róża Szaranik. Miała bardzo mocne wystąpienie dotyczące ideologii LGBT we Włodawie. Rozpoczynając swoje wystąpienie, zaczęła od cytatu z naszej gazety sprzed kilku miesięcy, gdy pisaliśmy, że burmistrz Włodawy trafił na łamy gejowskiego irlandzkiego pisma, czym się chwalił na swoim profilu społecznościowym.

– Taka promocja naszego miasta, panie burmistrzu, jest nam niepotrzebna i budzi nasz sprzeciw – mówiła R. Szaranik. – Ten medialny rozgłos to efekt wizyty we Włodawie Roberta Biedronia. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie ideologia LGBT, którą głosi pan Biedroń. Mój sprzeciw wobec tej ideologii to obrona prawdziwych chrześcijańskich wartości; wartości poświadczonych w konstytucji, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny i rodzicielstwa.

Ideologia LGBT wchodzi do urzędów i szkół, chcąc rozbić rodzinę i tradycyjny system edukacji. Wzorem wielu innych samorządów należy u nas przyjąć samorządową kartę praw rodziny. Są granice, których przekraczać nie należy. Otworzył pan, panie burmistrzu, drzwi do naszego miasta. Nie zawsze jednak przez otwarte drzwi wchodzi świeże i dobre powietrze – tą sentencją zakończyła swoje wystąpienie.

Na te słowa odezwały się liczne głosy oburzenia wśród radnych. Jedynie radny Mariusz Czuj stanął w obronie R. Szaranik.

Następnie głos zabrała radna Hanna Korzeniewska, która – nawiązując do wielokulturowości miasta – powiedziała m.in.: – Homofobia jest straszną rzeczą. Należy żyć tak, żeby nikomu nie robić krzywdy bez względu na kolor skóry, wyznanie czy poglądy.

W podobnym tonie wypowiedziała się radna Renata Kapelko: – Reprezentuję rodzinę pełną, mam męża, dzieci, jestem praktykującą katoliczką. Ale do głowy by mi i przyszło występować przeciwko komuś. Czy katolik może być przeciwko komukolwiek? Słuchałam tego z zażenowaniem, wstyd, że padają z ust osób tego typu słowa.

Najciekawszą wypowiedź miała w tej dyskusji wiceprzewodnicząca Łucja Pamulska: – Ja rozmawiałam z panem prezydentem Dudą, gdy był we Włodawie. Miałam okazję z nim porozmawiać i okazał się miłym, sympatycznym człowiekiem, który wie, co do mnie mówi. I myślę, że pewne rzeczy, które mu przekazałam, stara się realizować w swoim programie – mówiła lewicowa radna, tym samym wprawiając w zdumienie siedzącą obok niej przewodniczącą rady. – LGBT to są ludzie. Mamy dekalog, żyjmy zgodnie z nim. Szanujmy się wzajemnie, bądźmy dla wszystkich dobrzy i tę miłość sobie przekazujmy – w różny sposób – zakończyła.

Radna Anna Megiel zapytała z kolei R. Szaranik: – Co by pani zrobiła, gdyby pani syn powiedział, że jest gejem?

Jedynym obrońcą R. Szaranik był Mariusz Czuj. – W państwie demokratycznym jest miejsce na całe spektrum poglądów – mówił. – Spór o wartości jest sporem wartościującym, budującym mury między ludźmi. Ja rozumiem panią Różę, która ma prawo do swoich poglądów i je wyraziła. Nie rozumiem więc, dlaczego koleżanki z rady się oburzają na jej wystąpienie.

Burmistrz Wiesław Muszyński tak odniósł się do sprawy: – Nie ma potrzeby robić na sesjach ideologicznych wykładów. Najbardziej zabolało mnie to, że mówi to wieloletni pedagog, który powinien uczyć tolerancji, a tu zabrzmiało to zupełnie inaczej. Najbardziej kompromitujące jest też to, że w wizycie Roberta Biedronia we Włodawie niektórzy widzą tylko to, że przyjechał gej.

Włodawa w czasie kampanii staje się więc nawet podczas sesji miejscem sporów ideologicznych. Podział w społeczeństwie jest bardzo wyraźny, co widać nawet w tak zdominowanej przez lewicę włodawskiej radzie. (pk)