Lider PSL we Włodawie

(23 maja) Andrzej Romańczuk – szef powiatowych, Krzysztof Hetman – wojewódzkich oraz Władysław Kosiniak-Kamysz – krajowych struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego spotkali się po południu w sali sezamu WDK z włodawianami.

Sala szczelnie wypełniona głównie członkami i sympatykami PSL gromkimi brawami nagradzała mówców, zwłaszcza po raz pierwszy odwiedzającego Włodawę, prezesa PSL – W. Kosiniaka-Kamysza,.

– Zdrowie, rolnictwo i odnawialne źródła energii – to są trzy fundamenty naszego programu – mówił prezes. – Najbardziej nas jednak boli ta rozpętana fala nienawiści, hejtu, zazdrości i zwykłego podłego szczucia jednego człowieka na drugiego.

W. Kosiniak-Kamysz obwiniał za to rządzącą partię – PiS i jej propagandową tubę – TVP. – Jako lekarz szczerze odradzam wszystkim oglądania głównych wiadomości TVP. To może bardzo źle odbić się na waszej psychice. Tyle kłamstw, nieprawdy, manipulacji i półprawd i pomyj wylewanych szczególnie na PSL tylko tam można usłyszeć.

Prezes mówił dużo o rolnictwie. – Tornada, huragany, ulewne deszcze, podtopienia – to co roku mamy. Trzeba więc wprowadzić fundusz stabilizacji rolnictwa, bo bez pomocy państwa nikt nie jest w stanie tego zrobić. Bo rolnictwo jest specyficzną gałęzią, ale jest też gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego i państwo musi rolnictwo zabezpieczać. Potrzebny jest zatem wyższy budżet na rolnictwo, dopłaty w wysokości 280 euro do ha, jak u Niemca i ani euro mniej. Potrzebna jest też stosowna polityka gospodarki wodą, bo my marnujemy gigantyczne ilości wody.

Oberwało się też na koniec PiS-owi – Jesteśmy obecnie „czarną owcą” Europy, która zraża do siebie partnerów. Nasze szpitale są zadłużone na 14 mld zł, a w tzw. piątkach partii rządzącej nie ma ani zdania o pacjencie, o służbie zdrowia, o chorobach nowotworowych. 100 tys. Polaków umiera na choroby nowotworowe.

Taki np. szpital we Włodawie, który znam, jest dobrze wyposażony, ale brakuje lekarzy, pielęgniarek i możliwości przerobowych oraz zapłaty za procedury medyczne. A nie ma inwestycji w służbę zdrowia pomimo wzrostu gospodarczego. (gd)