Liga okręgowa, 13. kolejka

Hetman rozbił Ruch

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – RUCH IZBICA 7:0 (3:0)

1:0 – Koprucha (14), 2:0 – Wanielista (18), 3:0 – Widz (25), 4:0 – Wanielista (62), 5:0 – Koprucha (78), 6:0 – Prus (85), 7:0 – Małek (87).

HETMAN: Ścibak (88 Winnicki) – Ździebło (70 Gaborski), Wanielista, Widz, Małek, Rycerz, Miedźwiedź, Krzysztoń (63 Prus), Puchala (63 Mielniczuk), Sawicki, Koprucha. Trener – Piotr Kapłon.

RUCH: Sasim – M. Wlizło (35 Babiarz), A. Wlizło, Hopko, Stępniak (52 Bojarski), G. Lewandowski (75 Witkowski), Malczewski (65 (Binek), Swatowski (80 Kaszak), Kryłowicz, Banach, Gałka. Trener – Piotr Malczewski.

Nie takiego wyniku w meczu z Hetmanem spodziewali się sympatycy Ruchu Izbica. – Wiedzieliśmy, że drużyna z Żółkiewki gra w tym sezonie bardzo dobrze, a mimo to zaskoczyła nas świetną grą. To był chyba najtrudniejszy rywal, z jakim przyszło się nam w tym sezonie zmierzyć – powiedział po meczu grający trener Ruchu Piotr Malczewski.

Goście mieli swoje okazje na gola. W pierwszej połowie sytuacji „sam na sam” nie wykorzystał Michał Gałka, a wspomniany Malczewski trafił w poprzeczkę. – Gdybyśmy wykorzystali te dwie okazje, mecz pewnie potoczyłby się inaczej. Niestety, Hetman nas wypunktował, byli lepsi, gratuluję im zwycięstwa i stylu, w jakim je odnieśli – dodaje trener Ruchu.

Worek z bramkami rozwiązał Damian Koprucha, który w 14 min. po dośrodkowaniu Widza strzałem głową trafił do siatki gości. – Bramka Wanielisty na 2:0 w 18 min. była ozdobą meczu – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki. – Uderzył z woleja po krótkim słupku. Bramkarz nie miał szans – dodaje.

Na 3:0 podwyższył Barłomiej Widz po kolejnej koronkowej akcji gospodarzy. Po zmianie stron podopieczni Piotr Kapłona kontynuowali strzelanie. Kolejny raz na listę strzelców wpisał się, będący ostatnio w wybornej formie, Wanielista. Drugie trafienie zaliczył Koprucha, na listę strzelców wpisał się też Karol Prus, a w końcówce gości dobił Rafał Małek. – To były gole po akcjach, grze z klepki, dośrodkowaniach, bez fajerwerków – mówi A. Koprucha. – W sumie był to mecz bez historii. Praktycznie od początku do ostatniego gwizdka dominowaliśmy, wynik nie był zagrożony choćby przez moment. Jedyną niewiadomą były rozmiary naszego zwycięstwa. Cieszymy się z dobrej formy zespołu, mamy do rozegrania dwa zaległe mecze i oba będziemy chcieli wygrać. Jeśli zwyciężymy w obu, jesień zakończymy na pierwszym miejscu. Taki jest nasz cel! – podsumowuje kierownik Koprucha. (kg)

Brat zmiażdżył Sawenę

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – SAWENA SAWIN 16:2 (6:1)

1:0 – Witka (5), 2:0 – Suduł (7), 3:0 – Ignaciuk (16), 3:1 – Futa (17), 4:1 – Dubaj (28), 5:1 – Dubaj (39), 6:1 – Sawa (43), 7:1 – Suduł (48), 7:2 – Nickiel (49), 8:2 – Sawa (51), 9:2 – Witka (58), 10:2 – Sawa (60), 11:2 – Kniażuk (69), 12:2 – Arnold Kister (71), 13:2 – Arnold Kister (74), 14:2 – Sawa (76), 15:2 – Sawa (77), 16:2 – Korszun (85).

BRAT: Pypa – Kniażuk, Pachuta(78 K. Jopek), Zdunek, Szczepaniuk, Malinowski, Ignaciuk (38 Arnold Kister), Witka, J. Dubaj, Sawa (80 Korszun), Suduł (75 P. Urbański). Trener – Andrzej Ignaciuk.

SAWENA: Misiura – Pietruszka, Matejek, Błaszczyk, Szyszko (80 Prucnal), Jusiuk (85 Krzeszczyk), Nickiel, Tymicki, Łubkowski, Wachulski, Futa (78 Grzeluk). Trener – Jacek Płoszaj. Czerwona kartka: Wachulski (S) w 55 min. za faul.

W sobotę w Siennicy Nadolnej spotkały się pierwsza z ostatnią drużyną tabeli chełmskiej ligi okręgowej. Każdy inny wynik niż pewna wygrana Brata byłby sensacją, ale tak wysokich rozmiarów zwycięstwa nikt się chyba jednak nie spodziewał. – Przyjechaliśmy do Siennicy Nadolnej w mocno okrojonym składzie. W sobotę ludzie pracują, a nam każą grać. Trener nie mógł więc skorzystać z podstawowych zawodników: Suszcza, Korkosza, Kierepki, Jaglewicza, nie mieliśmy też bramkarza Wilgockiego. Mimo wszystko nie powinniśmy zagrać aż tak źle. W zasadzie staliśmy i przyglądaliśmy się temu, co zrobią rywale. Kłopoty kadrowe to jedno, brak ambicji i woli walki to już co innego – zauważa Wojciech Adamowicz, prezes Saweny.

Festiwal strzelecki już w 5 min. rozpoczął Piotr Witka strzałem zza szesnastki. Dwie minuty później było 2:0. Dośrodkowywał Kniażuk, strzelał Sebastian Suduł. W 16 min. na listę strzelców wpisał się grający trener Brata. Andrzej Ignaciuk dobił strzał Krystiana Sawy i zrobiło się 3:0. Przed przerwą dwa gole dołożył Dubaj (asysty Ignaciuka i Roberta Malinowskiego), jednego Sawa i wiadomo było, że gospodarze tego dnia odniosą wysokie zwycięstwo i zainkasują trzy punkty.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Znajdującą się w fatalnej sytuacji Sawenę pogrążyła dodatkowo czerwona kartka, którą w 55 min. za brutalny faul obejrzał Wachulski. Koncert lidera chełmskiej okręgówki trwał nadal. W sumie Sawa aż 5 razy wpisał się na listę strzelców, po dwa gole dołożyli Witka, Suduł, Dubaj, po jednym Kniażuk, Arnold Kister i Mariusz Korszun. Warto odnotować, że w 75 min. w seniorskiej drużynie Brata zadebiutował junior Paweł Urbański, który zmienił Suduła. Już w 38 min. boisko musiał opuścić kontuzjowany trener Andrzej Ignaciuk. (kg)

Szajduk odwrócił losy meczu

FRASSATI FAJSŁAWICE – UNIA REJOWIEC 3:4 (1:1)

0:1 – Czerwiński (7), 1:1 – P. Przebirowski (22), 2:1 – S. Baran (48), 3:1 – S. Baran (54), 3:2 – Szajduk (58), 3:3 – Szajduk (62 karny), 3:4 – Szajduk (70).

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Sławacki, P. Przebirowski, Slobodyan (63 Suszek), Kostka (89 Karol Błaziak), M. Baran, Chruściel (46 Dunda), S. Baran, Dobrzyński (78 Gieracz), Olech. Trener – Jerzy Szych.

UNIA: Pastuszak – Kloc, Karauda (85 Kalman), Górny, Czerwiński, Brzezicki, M. Bohuniuk, K. Bohuniuk (62 Sąsiadek), Rossa, Szajduk, Kwiatosz. Trener – Tomasz Sąsiadek.

Frassati w obecnym sezonie gra poniżej oczekiwań. Przed meczem z Unią zespół z Fajsławic miał 7 punktów mniej od ekipy z Rejowca i to goście byli faworytem. Już w 7 min. Unia wyszła na prowadzenie. – Adrian Czerwiński bił piłkę z rzutu rożnego i zrobił to tak, że futbolówka wpadła za kołnierz bramkarza gospodarzy – relacjonuje Marcin Palonka, kierownik drużyny Unii Rejowiec. Prowadzenie uśpiło podopiecznych Tomasza Sąsiadka.

W 21 min. gospodarze wywalczyli korner, po którym Patryk Przebirowski strzałem głową pokonał Adriana Pastuszaka. Do końca I połowy na boisku nie działo się za wiele ciekawego. Gra toczyła się głównie w środku, obu ekipom brakowało pomysłu na to, jak wyjść na prowadzenie. Po zmianie stron Frassati niespodziewanie zdobyło drugiego gola, na listę strzelców wpisał się Sebastian Baran. – Przy jego strzale trochę nie popisał się nasz bramkarz – zauważa Palonka.

Gdy w 54 min. gospodarze wyprowadzili zabójczą kontrę i S. Baran strzelił gola na 3:1, zapachniało sensacją. Wydawało się, że Unia nie jest w stanie odwrócić losów spotkania. – Pojawił się pomysł, by na boisko wszedł nasz trener Tomasz Sąsiadek, który nieraz już dał drużynie pozytywny sygnał do walki z boiska. Miał ożywić grę zespołu, zmobilizować do ataku. Na szczęście drużyna sama ocknęła się z letargu, jeszcze zanim trener Sąsiadek wbiegł na plac gry – mówi Palonka.

W 58 min. po akcji skrzydłem Czerwińskiego, piłka trafiła do Pawła Szajduka, a ten z 5 m pokonał Wojciecha Mazura. Cztery minuty później było już 3:3. Jeden z zawodników gospodarzy zagrał piłkę ręką w polu karnym, a Szajduk pewnie wykorzystał „jedenastkę”. W 70 min. Szajduk trafił po raz trzeci zapewniający tym samym trzy punkty Unii Rejowiec. – Kornel Kwiatosz zdecydował się na strzał z 16 m, piłka trafiła w poprzeczkę, a Paweł dobił ją strzałem głową – opowiada Palonka.

Szajdukowi wciąż było mało. W 80 min. groźnie uderzał z woleja, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. W 90 min. strzelał z 13 m, jednak Mazur nie dał się zaskoczyć. – Cieszymy się z tego, że zespół potrafił odrobić dwie bramki straty i jeszcze wygrać – podsumowuje kierownik zespołu z Rejowca. (kg)

Bug w Dorohusku bez argumentów

GRANICA DOROHUSK – BUG HANNA 5:0 (3:0)

1:0 – Bala (3 karny), 2:0 – Drzewicki (30), 3:0 – Pieczykolan (35), 4:0 – Antoniak (53), 5:0 – Bala (85).

GRANICA: W. Ruszkiewicz (46 Seniuk) – Pieczykolan, Marek Grzywna, Kaper, Gregorczuk, Poznański (56 Denkiewicz), Bala, Drzewicki (46 Radecki), Maliszewski, Rondoś (69 Chwyć), Antoniak. Trener – Marek Grzywna.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Kaliszuk, Kowalik, Ignatiuk, Pawlik, Golus, Garal, Soroka, Korszeń, Piotrowski (75 F. Jaworski). Trener – Paweł Oponowicz.

Bug Hanna przyjechał do Dorohuska w mocno okrojonym składzie. – Z różnych powodów nie mogło dziś zagrać kilku naszych podstawowych zawodników, trzech jest na kwarantannie, mamy kontuzje, ktoś nie wystąpił z powodu kartek – wylicza Hubert Kowalik, zawodnik Bugu. Na boisko nie mogli wybiec m.in. Pietrusik, Łukasz Babkiewicz, Krystian Mikulski, Arkadiusz Jaworski a przede wszystkim najskuteczniejszy strzelec Mateusz Chwedoruk. – Ja sam grałem osłabiony po infekcji, jaka dopadła mnie tydzień temu. Na boisku do gry w polu w 75 minucie pojawił się Filip Jaworski, nasz nominalny bramkarz. Po raz pierwszy w seniorach zagrał junior młodszy Pawlik. Jechaliśmy więc do Dorohuska żeby po prostu zagrać, by nie było walkowera. Nie mieliśmy niestety wielkich nadziei na korzystny wynik – przyznaje.

Konrad Czebiera z Granicy Dorohusk, zauważa, że i gospodarze nie mogli wystawić na ten mecz optymalnego składu. – Mimo to nasza drużyna już od pierwszych minut przejęła inicjatywę na boisku. Wynik w 3 min. otworzył Kazimierz Bala, pewnie wykorzystując rzut karny – opowiada. Granica praktycznie nie schodziła z połowy Bugu, ale długo przewagi nie potrafiła zamienić na kolejną bramkę. – Po pół godzinie gry, aktywny tego dnia Bala, prostopadłym podaniem odnalazł Łukasza Drzewickiego, który skierował piłkę do siatki. Cztery minuty później było już 3:0. W zamieszaniu podbramkowym po rzucie rożnym najlepiej odnalazł się Przemysław Pieczykolan i podwyższył nasze prowadzenie – relacjonuje Czebiera.

W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Granica atakowała, ale była nieskuteczna. Z wielu stworzonych sytuacji gospodarze wykorzystali tylko dwie. W 53 min. koronkową akcję podopiecznych Marka Grzywny zamknął Artur Antoniak. W 85 min. wynik ustalił, po świetnej indywidualnej akcji, Bala. – Wynik nie odzwierciedla jednak przebiegu spotkania i wydaje się, że był to najniższy możliwy wymiar kary dla gości – podsumowuje Czebiera. (kg)

Start grał do końca

START REGENT PAWŁÓW – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 2:2 (0:1)

0:1 – Daniel Orłowski (21), 0:2 – Damian Osoba (71), 1:2 – Kamil Góra (78), 2:2 – K. Rutkowski (85 karny).

START: Kość – Rossa, Mazurek, Kamil Kister, Kaczmarczyk (56 Góra), Jakóbczyk, Rutkowski, Terlecki (61 Siepsiak), Kiejda, Socha. Trener – Kamil Góra.

SPÓŁDZIELCA: Przemysław Pawlak – Daniel Orłowski, Grzesiuk, Borek, Damian Orłowski, Dawid Orłowski (60 Karwat), Mroczek, Poliszuk (75 Roczon), Okoń, Damian Osoba, Adrian Pawlak. Trener – Dariusz Kuchta.

Spółdzielca był faworytem meczu w Pawłowie. Podopieczni Dariusza Kuchty grają w tym sezonie naprawdę dobrze. Zajmują piąte miejsce w tabeli, a Start jest jedenasty. I od początku to goście zaatakowali. Już w 3 min. w dobrej sytuacji znalazł się Damian Osoba, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców gospodarzy. Kolejne minuty to wciąż pokaz nieskuteczności zespołu Spółdzielcy. W 7 min. groźny strzał Osoby pięknie obronił Mateusz Kość, minutę później niecelnie uderzał Damian Orłowski. Gospodarze obudzili się w 19 min. Po groźnej kontrze sytuacji „sam na sam” z Przemysławem Pawlakiem nie wykorzystał Kamil Rutkowski. Po chwili Start przekonał się na własnej skórze o słuszności powiedzenia, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.

Mocnym strzałem z pola karnego bramkarza gospodarzy pokonał Daniel Orłowski. W 23 min. powinno być 2:0 dla gości, ale Damian Orłowski z 35 m trafił w słupek. W 32 min. groźnie uderzał Konrad Kiejda, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki Spółdzielcy. Już w doliczonym czasie pierwszej części spotkania idealnej sytuacji na wyrównanie nie wykorzystał Radosław Kaczmarczyk. Po przerwie to goście wciąż mieli inicjatywę. W 60 min. mocno z 30 m uderzał Osoba, ale Kość był na posterunku. Minutę później Adrian Pawlak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Startu, ale pojedynek ten przegrał. Naciski Spółdzielcy opłaciły się. W 70 min. Osoba podwyższył wynik na 2:0 i wydawało się, że trzy punkty pojadą do Siedliszcza.

Losy meczu odmienił grający trener Startu Kamil Góra, który pojawił się na murawie w 56 min. W 78 min. Góra zdecydował się na solową akcję, minął obrońców Spółdzielcy i mocnym strzałem pokonał Pawlaka. Gospodarze uwierzyli, że mogą jeszcze uratować, wydawało się, że przegrany już, mecz. Rzucili się do ataku i w końcówce wywalczyli rzut karny pewnie na gola zamieniony przez Kamila Rutkowskiego. Warto zauważyć, że w ekipie z Pawłowa zadebiutował 15-letni Patryk Socha, który rozegrał całe 90 minut. (kg)

Gol z przewrotki

OGNIWO WIERZBICA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 2:1 (1:0)

1:0 – Knot (14), 1:1 – Adamiec (49), 2:1 – Knot (58).

OGNIWO: Wronikowski – Kozaczuk, Pilipczuk, Ciechoński (42 Klimowicz), Sobczuk, Piotrowski (60 Gałecki), Chlebiuk, Skorupski, Nowaczek, Knot, Szanfisz. Trener – Sławomir Skorupski.

ORZEŁ: Wikło – Kraszkiewcz, Bazela, Binkiewicz (84 Ł. Tatysiak), Kogut (65 Sz. Tatysiak), Dubaczyński, A. Olender, M. Olender (72 Kopeć), Adamiec, Omelko, Olęder. Trener – Waldemar Kogut.

Czerwona kartka: Nowaczek (O) w 86 min. za dwie żółte.

Ogniowo od początku narzuciło swój styl gry i zepchnęło gości do obrony. Grało jednak nieskutecznie. – Przełamanie nastąpiło w 14 min. Karol Knot popisał się bramką strzeloną z przewrotki. To kolejny taki jego gol w karierze. Praktycznie w każdej rundzie zalicza trafienia z przewrotki – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica.

Gospodarze wciąż atakowali i wciąż byli nieskuteczni. – Sam Karol powinien dziś strzelić z pięć bramek. Dwa razy jego uderzenia dobrze bronił Tomasz Wikło, raz w decydującym momencie się poślizgnął – wylicza Wawruszak. Zamiast podwyższenia prowadzenia przez Ogniwo, tuż po zmianie stron Orzeł zdołał zdobyć wyrównującą bramkę. W 59 min. Kraszkiewcz wrzucił piłkę w pole karne, a Adamiec strzałem głową pokonał Wronikowskiego. – Na szczęście w 58 min. świetnym dośrodkowaniem popisał się Hubert Pilipczuk i Karol Knot zdobył swojego drugiego gola – mówi Wawruszak.

W 60 min. na boisku pojawił się Gałecki. – To była bardzo dobra zmiana. Damian mógł strzelić trzy bramki, lecz brakowało mu skuteczności. Raz po jego uderzeniu piłka przeleciała tuż nad poprzeczką, a dwa razy obok słupka. Jego pojawienie się na murawie wniosło jednak sporo ożywania w naszej grze – podkreśla kierownik zespołu z Wierzbicy. Według Wawruszaka Ogniwo wygrało zasłużenie. – Wynik powinien być nawet wyższy. Byliśmy lepsi, szczerze mówiąc Orzeł trochę mnie rozczarował swoją grą – podsumowuje. (kg)

Tabela

1. Brat Siennica Nadolna 13 35 11-2-0 65-17
2. Hetman Żółkiewka 11 31 10-1-0 52-18
3. Ogniwo Wierzbica 12 26 8-2-2 37-23
4. Orzeł Srebrzyszcze 13 23 7-2-4 32-19
5. Spółdzielca Siedliszcze 13 21 6-3-4 25-14
6. Unia Rejowiec 12 18 5-3-4 29-25
7. Granica Dorohusk 13 18 5-3-5 33-28
8. Znicz Siennica Różana 12 15 4-3-5 14-23
9. Ruch Izbica 13 13 3-4-6 24-33
10. Bug Hanna 11 9 2-3-6 20-38
11. Start Pawłów 12 9 2-3-7 21-35
12. Frassati Fajsławice 12 8 2-2-8 22-39
13. Agros Suchawa 12 8 2-2-8 28-40
14. Sawena Sawin 11 4 1-1-9 15-65