Liga okręgowa, 4. kolejka

Hetman wciąż niepokonany


START REGENT PAWŁÓW – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:5 (1:1)

0:1 – Małek (5), 1:1 – Kiejda (26), 1:2 – Miedźwiedź (50), 2:2 – Mazurek (55 karny), 2:3 – Wanielista (66 karny), 2:4 – Miedźwiedź (78), 2:5 – Miedźwiedź (82).

START: Bobrowski – Sołtys, Terlecki (79 Kaszczuk), Studziński, Mazurek, Kiejda, Siepsiak (82 Żukowski), Góra (67 Kaczmarczyk), Dębiec, Jakóbczyk, Rossa. Trener – Kamil Góra.

HETMAN: Scibak – Zielonka, Gaborski, Wanielista, Miedźwiedź, Małek, Puchala, Sawicki, Prus (46 Koprucha), Rycerz (11 Kapłon), Małek. Trener – Piotr Kapłon.

Lepszego startu ligi w Żółkiewce chyba nikt się nie spodziewał. Hetman wygrał dotychczas wszystkie swoje mecze, w ostatnią niedzielę nie dał szans Startowi, choć jeszcze w 55 min. było 2:2. – Zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, drugą też zaczęliśmy nie najgorzej, był 2:2 i sędzia podyktował karny dla Hetmana. Potem nasza gra się posypała, próbowaliśmy odrabiać straty, ale goście wyprowadzali groźne kontrataki i ostatecznie skończyło się aż 2:5 – komentuje Grzegorz Mazurek, prezes Startu Pawłów. Bohaterem meczu był Patryk Miedźwiedź, strzelca trzech bramek dla Hetmana. – Poza rzutem karnym wszystkie gole zdobyliśmy po akcji, praktycznie trafialiśmy do pustej bramki Startu – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki. Sporo ożywienia w grę gości wniósł Damian Koprucha, który pojawił się na boisku w 46 minucie. – Wrócił po kontuzji, miał nie grać, ale trener musiał uzupełnić braki kadrowe. Damian zagrał dobre zawody, dobrze organizował nasze ataki w drugiej połowie – mówi A. Koprucha, prywatnie tata Damiana. Goście mogli wygrać nawet wyżej, ale „setek” nie wykorzystali Sawicki i Miedźwiedź. – Po czterech meczach mamy komplet punktów, ale patrzymy na to ze spokojem. Nie napinamy się na awans, po prostu w każdym meczu chcemy walczyć o trzy punkty – podsumowuje kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. (kg)

Remis nie ucieszył nikogo

RUCH IZBICA – GRANICA DOROHUSK 1:1 (1:1)

0:1 – L. Sokołowski (4), 1:1 – Hopko (27).

RUCH: Dołhan – Kalita, A. Wlizło, Hopko, M. Wlizło, Binek (80 Bojarski), P. Lewandowski, G. Lewandowski, Szymczuk (85 Prystupa, 90 Kaszak), Banach, Stępniak (70 Witkowski). Trener – Andrzej Rycak.

GRANICA: W. Ruszkiewicz – Pieczykolan, Wagner, Marek Grzywna, Gregorczuk, Rondoś, L. Sokołowski (60 Antoniak), Poznański, Komosa, Drzewicki, Sołtysiuk (70 Bala). Trener – Marek Grzywna.

Po jednym punkcie miały na koncie ekipy Ruchu i Granicy przed bezpośrednim starciem, do jakiego doszło w sobotę w Izbicy. I ani gospodarze, ani goście nie przełamali nienajlepszej passy. Mecz zakończył się podziałem punktów, z którego żadna ze stron nie była zadowolona.

Mecz lepiej rozpoczął zespół z Dorohuska. Już w 4 min. ładnym strzałem popisał się doświadczony Leszek Sokołowski i zrobiło się 0:1. – Wydawało się, że kolejne bramki są kwestią czasu, niestety, podobnie jak w poprzednich meczach, po kwadransie gry oddaliśmy inicjatywę rywalom – mówi Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. W 10 min. powinno być 1:1, ale strzał Patryka Lewandowskiego obronił Wojciech Ruszkiewicz. W 26 min. bramkarz gości znów był górą, tym razem zatrzymując uderzenie Szymczuka. Minutę później Ruch w końcu dopiął swego. Składną akcję gospodarzy skutecznie zakończył Bartłomiej Hopko.

Tuż przed przerwą zespół z Izbicy powinien objąć prowadzenie, ale Lewandowskiego w sytuacji „sam na sam” zatrzymał dobrze dysponowany Ruszkiewicz. Druga połowa meczu była mniej ciekawa. Gra toczyła się głównie w środku boiska, pod bramkami działo się niewiele.

W końcówce dość niespodziewanie do ataku ruszyła Granica, która liczyła, że uda jej się wywieźć z Izbicy komplet punktów. – Najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Przemysław Rondoś, który w sytuacji „sam na sam” strzelił wprost w bramkarza. Bliscy zdobycia gola na wagę trzech punktów byli także Łukasz Drzewicki i Kazimierz Bala. Ostatecznie wynik nie uległ jednak zmianie i w szeregach obu drużyn pozostał spory niedosyt – zauważa Czebiera. – Bohaterem spotkania został bramkarz Ruchu Krzysztof Dołhan – czytamy na stronie internetowej zespołu z Izbicy. (kg)

Frassati notuje falstart

FRASSATI FAJSŁAWICE – OGNIWO WIERZBICA 2:8 (0:4)

0:1 – Knot (27 wolny), 0:2 – Chlebiuk (30), 0:3 – Knot (40), 0:4 – Bąk (45), 0:5 – Knot (56), 1:5 – Ciechoński (69 samobójcza), 2:5- Robak (71), 2:6 – Kozaczuk (73), 2:7 – Sławacki (78 samobójcza), 2:8 – Bąk (84).

FRASSATI: Urbańczyk – K. Przebirowski (33 Konrad Błaziak, 62 Ł. Pluta), Sławacki, P. Przebirowski, M. Baran, Dobrzyński, Robak, Suszek (46’ Kamil Błaziak), Dunda, Chruściel (3 Policha, 46 Olech), Kostka. Trener – Jerzy Szych.

OGNIWO: Zagraba – Kozaczuk (74 Piotrowski), Ciechoński, Pilipczuk, Sobczuk (60 Gałecki), Chlebiuk, Skorupski (73 Stańczuk), klimowicz (60 Skrochocki), Knot, Szanfisz (76 Nowaczek), Bąk.

Po porażce w pierwszej kolejce z Hetmanem Żółkiewka Ogniwo Wierzbica wygrało trzy kolejne mecze, a w ostatnią sobotę rozgromiło Frassati 8:2, i to w Fajsławicach. – Do 27 min. na boisku nie działo się nic ciekawego, obie drużyny grały nerwowo, było dużo strat, niecelnych podań – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. W tej właśnie minucie goście wywalczyli jednak rzut wolny na ok. 20 metrze od bramki Frassati. Futbolówkę ustawił sobie Karol Knot. – Piłka po jego strzale otarła się jeszcze o głowę jednego z zawodników gospodarzy i wpadła do siatki. To trafienie zupełnie odmieniło losy spotkania – zauważa Wawruszak.

Ogniwo ruszyło do ataku i już trzy minuty później Chlebiuk popisał się pięknym trafieniem w samo okienko. Uderzył z ok. 25 metrów i Urbańczyk był bez szans. – Mało tego, jeszcze przed przerwą po koronkowych akcjach zdobyliśmy dwie kolejne bramki i już wiedzieliśmy, że nie możemy dziś stracić choćby punktu – podkreśla Wawruszak. Po zmianie stron kanonada Ogniwa trwała nadal.

– Mogliśmy zdobyć dziś nawet 10 bramek. Trochę smuci fakt, że wciąż nie potrafimy zagrać na „zero” z tyłu – zauważa kierownik drużyny z Wierzbicy. W Fajsławicach nastroje za to były nie najlepsze. Gospodarze spodziewali się ciężkiego meczu, ale nie sądzili, że stracą aż osiem bramek. Podopieczni Jerzego Szycha bardzo źle rozpoczęli sezon. Przegrali trzy razy, tylko raz zremisowali i zamykają tabelę chełmskiej ligi okręgowej. Tak słabego startu w rozgrywkach drużyna Frassati dawno nie zanotowała. Jak mówią sami kibice, zespół z Fajsławic znacznie lepiej funkcjonował, gdy prowadził go Daniel Krakiewicz. (kg)

Brat dopadł Orła po przerwie

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 3:2 (0:2)

0:1 – Adamiec (13), 0:2 – K. Olęder (28), 1:2 – Suduł (54), 2:2 – Suduł (59), 3:2 – Krystian Sawa (68).

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Zdunek, Pachuta, Adam Urbański (46 P. Szadura), Ignaciuk, Wędzina, Arnold Kister (57 Szymon Hus), Dubaj, Sawa, Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

ORZEŁ: Wikło – Malinowski, Bazela, S. Kogut (75 Kopeć), Dziewulski, Binkiewicz (70 Ł. Tatysiak), M. Olender, A. Olender, Dubaczyński (75 K. Trusiuk), Adamiec, K. Olęder. Trener – Waldemar Kogut.

Czerwona kartka: K. Olęder (O) w 55 min. za dwie żółte.

Po trzech wygranych w pierwszych trzech spotkaniach tego sezonu, Brat był faworytem w starciu z Orłem. Tym bardziej, że w sobotę grał u siebie. Tymczasem to goście niespodziewanie lepiej zaczęli potyczkę. W 13 min. Andrzej Olender zdecydował się na samotny rajd niemal z połowy boiska, wpadł z piłką w pole karne Brata, strzelił mocno, ale Kamil Jopek nie dał się zaskoczyć. Niestety, dla bramkarza gospodarzy, odbita przez niego futbolówka spadła pod nogi niepilnowanego Mateusza Adamca, a ten dopełnił formalności. W szeregach miejscowych zabrakło w tej sytuacji asekuracji.

Podopieczni Andrzeja Ignaciuka próbowali się odgryźć, ale brakowało im przekonania w grze i pomysłu na rozbicie sprawnej defensywy ekipy z Srebrzyszcza. Mało tego, gdy w 28 min. Kamil Olęder popisał się mocnym strzałem z ostrego kąta i zrobiło się 0:2, wydawało się, że w Siennicy Nadolnej dojdzie do niespodzianki. – W przerwie zmobilizowaliśmy się do lepszej gry i rzeczywiście zaczęliśmy grać dużo lepiej, a przede wszystkim skuteczniej – mówi Ignaciuk.

W 54 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego kontaktowego gola głową zdobył Sebastian Suduł. Minutę później za drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną, z boiska wyleciał Kamil Olęder. – Ten moment zdecydował o dalszych losach spotkania. Grając w pełnym składzie dobrze się broniliśmy, wystarczyła strata jednego zawodnika, by wszystko się posypało – mówi Adam Sikorski, prezes Orła. Gospodarze poczuli, że mogą wygrać i jeszcze śmielej zaatakowali. Już 5 minut później doprowadzili do stanu 2:2. Suduł skopiował swój wyczyn z 54 min. i strzałem głową pokonał doświadczonego Tomasza Wikło.

Zespół z Siennicy Nadolnej wciąż dusił osłabionego rywala i w końcu dopiął swego. W 68 min. kilkoma podaniami Brat rozmontował obronę gości i Krystian Sawa w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem Orła ustalił wynik meczu. – Mogliśmy wygrać wyżej, ale najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty. Cieszę się, że potrafiliśmy odwrócić losy spotkania mimo tego, że przegrywaliśmy dwoma bramkami. Pokazaliśmy dziś, że ta drużyna ma charakter – podsumowuje Andrzej Ignaciuk. (kg)

Bramkarz uratował Spółdzielcę

SAWENA SAWIN – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 1:2 (0:0)

0:1 – Pawlak (52), 1:1 – Jusiuk (55 karny), 1:2 – Stefańczuk (55).
SAWENA: Wilgocki – Pietruszka, Łubkowski, Suszcz, R. Stopa, Matejek, Futa, D. Stopa, Lipko, Jusiuk, Szyszko (82 Prucnal). Trener – Jacek Płoszaj.

SPÓŁDZIELCA: P. Pawlak – Daniel Orłowski, Iwaniuk, B. Okoń (67 D. Osoba), A. Pawlak, Damian Orłowski, Grzesiuk, Jędruszczuk (70 Roczon), Dziewulski, Stefańczuk, Lechowski. Trener – Dariusz Kuchta.

Słaby mecz obejrzeli kibice w Sawinie. – Przegraliśmy bo nie potrafiliśmy wykorzystać stworzonych stuprocentowych sytuacji – mówi Wojciech Adamowicz, prezes Saweny. Gospodarze musieli sobie radzić bez swojego najlepszego napastnika Jakuba Jaglewicza, któremu na pojawienie się na murawie nie pozwoliły obowiązki służbowe. W tej sytuacji za strzelanie miał odpowiadać Futa, ale dwa razy przegrał pojedynki „sam na sam” ze świetnie dysponowanym Przemysławem Pawlakiem. – Bramkarz uratował nam dziś skórę – przyznał po ostatnim gwizdku Dariusz Kuchta, trener Spółdzielcy. – Mecz nie należał do najciekawszych. W I połowie stworzyliśmy sobie dwie okazje.

W 7 min. powinno być 1:0 dla nas, ale z 5 metrów nie trafił Stefańczuk, później dobrej okazji nie wykorzystał Lechowski i tyle. Po zmianie stron Sawena zaatakowała i właśnie wtedy Przemek Pawlak świetnie interweniował – dodaje. Spółdzielca przełamał się w 52 min., kiedy po rzucie wolnym egzekwowanym przez Jędruszczaka piłkę do siatki gospodarzy wbił Adrian Pawlak. Sawena wyrównała, rzut karny po faulu podyktowanym na Jusiuku wykorzystał sam poszkodowany, ale dwie minuty później Stefańczuk popisał się atomowym uderzeniem z 16 m i goście znów objęli prowadzenie. Do końca meczu znów działo się niewiele ciekawego i trzy punkty pojechały do Siedliszcza. – Wynik był dziś dla nas lepszy niż nasza gra – podumował Kuchta. (kg)

Skuteczny Znicz

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – UNIA REJOWIEC 2:1 (1:0)

1:0 – G. Mazurek (40), 1:1 – Sąsiadek (56), 2:1 – Przemysław Mazurek (83).
ZNICZ: Skuczyński – Orzeł, Mróz, Ciechan, Bryda, Pieczonka, Olszyna (60 Przemysław Mazurek), D. Mazurek (70 Kwietniewski), Piotr Mazurek, G. Mazurek (90 Cichosz), K. Mazurek. Trener – Jacek Radelczuk.

UNIA: Pastuszak – Rossa, Kloc, Szczepanik (67 Karauda), Brzezicki, Szajduk, Czerwiński, Kwiatosz (80 Górny), K. Bohuniuk (84 Kowalczyk), Sąsiadek (60 Niezbecki), Bogusz. Trener – Tomasz Sąsiadek.

Kolejny mecz Unii, w którym zespół z Rejowca, nie potrafił wykorzystać stworzonych sytuacji do zdobycia gola. – Brak skuteczności spowodował, że przegrywamy kolejny mecz – mówił po meczu Marcin Palonka, kierownik drużyny gości. – Mieliśmy pięć bardzo dobrych okazji strzeleckich, ale tylko jedną zamieniliśmy na gola. Gdybyśmy wszystkie wykorzystali, ten mecz zakończylibyśmy zwycięstwem. Do samej gry trudno się przyczepić. Wyglądało to naprawdę dobrze. Znicz stworzył dwie sytuacje strzeleckie i obie zakończył zdobyciem goli. Wygrał, bo był konkretniejszy pod naszą bramką.

Gospodarze odnieśli drugie w sezonie zwycięstwo. – To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Do przerwy powinniśmy prowadzić 2:0, bo piłka po strzale Kamila Mazurka trafiła w słupek – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego Karol Orzeł, zawodnik Znicza.(r)

Hanna nie dała się w Suchawie

AGOR SUCHAWA – BUG HANNA 3:3 (1:1)
0:1 – Chwedoruk (17), 1:1 – Boczuliński (33), 1:2 – Chwedoruk (60), 2:2 – E. Mikulski (65 karny), 3:2 – B. Staszewski (72), 3:3 – Kowalik (87).

AGROS: Tymoszczuk – Kruk, K. Staszewski, B. Staszewski, E. Mikulski, Witkowski, Hrycak (30 Tomaszewski), M. Gołąb (75 Karczewski), Węgliński (60 Lejko), Boczuliński, S. Staszewski (70 Bilicz). Trener – Robert Wójcik.

BUG: Karwatiuk – Babkiewicz, Pietrusik, Kaliszuk, Trochimiuk, Soroka (80 Golus), Mikulski, Kowalik (76 Piotrowski), Shtybel, Tarnacki, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Ciekawy mecz obejrzeli kibice w Suchawie, gdzie doszło do derbowego starcia dwóch drużyn z powiatu włodawskiego. Faworyzowany Agros nie potrafił jednak pokonać dzielnie walczącego Bugu Hanna. Zespół gości pojechał do Suchawy po zdobycz punktową i dopiął swego. Osiągnął remis, ale przy odrobinie szczęścia ekipa Bugu mogła pokusić się o trzy punkty, bo dwukrotnie obejmowała prowadzenie.

– Już w 7 min. otworzyliśmy wynik. Akcję „sam na sam” wykorzystał Mateusz Chwedoruk. Graliśmy dobrze, ale nie potrafiliśmy utrzymać korzystnego wyniku – opowiada Paweł Oponowicz, trener Bugu. Gdy w 25 min. wyrównał Boczuliński, wydawało się, że Agros złapie wiatr w żagle. Zamiast tego na początku drugiej połowy Chwedoruk po raz kolejny znalazł się sam przed bramkarzem gospodarzy i zrobiło się 1:2.

Stracony gol zadziałał na zespół z Suchawy mobilizująco. Z karnego wyrównał Emil Mikulski, a prowadzenie Agrosowi dał Bartłomiej Staszewski. – Walczyliśmy do końca i w 87 min. Hubert Kowalik strzałem głową przelobował bramkarza gospodarzy. Myślę, że wynik taki nie krzywdzi żadnej ze stron – ocenia Oponowicz. Agros z remisu nie był jednak zadowolony. Do zdobycia trzech punktów niewiele brakowało… (kg)

Tabela
1. Hetman 4 12 17-7
2. Brat 4 12 14-4
3. Ogniwo 4 9 18-9
4. Spółdzielca 4 9 7-4
5. Orzeł 4 7 10-6
6. Znicz 4 6 5-5
7. Agros 4 5 15-11
8. Bug 4 5 6-9
9. Sawena 4 5 10-15
10. Start 4 3 7-10
11. Granica 4 2 6-14
12. Ruch 4 2 6-9
13. Unia 4 1 4-12
14. Frassati 4 1 7-17