Lubieżnik wszedł przez okno

Mnóstwo strachu najadła się mieszkanka jednej z podwłodawskich miejscowości, gdy okazało się, że w jej łóżku leży obcy mężczyzna i lubieżnie ją obmacuje. Na szczęście jej krzyk spłoszył napastnika i do niczego gorszego nie doszło. Lubieżnik został ujęty kolejnego dnia. Okazało się, że równo 10 lat temu dopuścił się identycznego przestępstwa.

Prokuratura Rejonowa we Włodawie prowadzi postępowanie przeciwko 49-letniemu mieszkańcowi gminy Włodawa. – Mężczyzna jest podejrzany o doprowadzenie kobiety do innej czynności seksualnej – mówi Jolanta Sołoducha, szefowa włodawskiej prokuratury. – Jest to przestępstwo opisane w art. 197 par. 2 i grozi za nie kara więzienia od pół roku do 8 lat – dodaje pani prokurator.

Do przestępstwa doszło w poniedziałkową noc (11 listopada) w jednej z podwłodawskich miejscowości. 49-latek wykorzystał fakt, że w domu jednorodzinnym zostało uchylone okno. Otworzył je i wszedł do pokoju, w którym spała kobieta. Mężczyzna położył się obok niej na łóżku i zaczął obmacywać po całym ciele. Gdy jego ofiara się obudziła, natychmiast zaczęła krzyczeć, czym zaalarmowała swojego będącego w sąsiednim pomieszczeniu partnera. Napastnika zaś skutecznie przepłoszyła, nim zdążył w swoich lubieżnych czynach posunąć się o krok dalej.

Niedoszły gwałciciel uciekł tą samą drogą, którą wszedł do domu, czyli przez okno. Został zatrzymany następnego dnia przez włodawską policję. Okazało się, że nie był to jego jednorazowy wyczyn na tle seksualnym. Niemal dokładnie 10 lat wcześniej, w tej samej miejscowości i w identyczny sposób napadł na inną kobietę, wchodząc do jej domu przez okno. Za tamto przestępstwo został skazany i odbył karę więzienia.

Po wyjściu nie mógł utrzymać na wodzy swojego popędu i zdarzały mu się podobne „incydenty”. Jak widać, więzienie nie oduczyło go chorych skłonności. Po zatrzymaniu prokuratura wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd przychylił się do wniosku, więc 49-latek najbliższe trzy miesiące spędzi za kratami. (bm)