Lublin zadłużony po uszy

Zadłużenie Lublina niebezpiecznie zbliża się do maksymalnego dopuszczalnego pułapu. Prezydent Krzysztof Żuk i jego radni obwiniają o to rząd i NBP. Radni opozycyjnego PiS obwiniają włodarza miasta.


Zgodnie ze stanem na koniec sierpnia br. zadłużenie Gminy Lublin wynosiło dokładnie 1 748 954 636,39 zł. Na jego obsługę w tegorocznym budżecie miasta przewidziano ok. 48,8 mln zł, ale po kolejnych podwyżkach przez NBP stóp procentowych i wzroście wskaźnika WIBOR, ten koszt wzrósł niemal dwukrotnie – o blisko 44,5 mln zł.

Skąd wziąć dodatkowe fundusze? Prezydent Krzysztof Żuk (PO) zdecydował się na wariant obejmujący mniejszą od planowanej spłatę zadłużenia. Zgodnie z wcześniejszymi planami miasto miało w roku obecnym spłacić 120 mln zł ze swojego długu, kwota ta została teraz zmniejszona o ok. 23 mln zł. Spowoduje to w praktyce wydłużenie okresu spłaty i w efekcie podniesie ostatecznie koszty obsługi zadłużenia.

Zaplanowano przede wszystkim zmianę terminu wykupu obligacji wyemitowanych przez miasto w roku 2015 i 2021. Wyemitowane w 2015 r. obligacje na kwotę 20 mln zł powinny być wykupione przez Gminę Lublin już w roku bieżącym. Teraz termin ten został jednak przesunięty na lata 2030-2031. W przypadku obligacji z ubiegłego roku częściowy wykup miał przypadać na lata 2023-2024, po zmianach będzie to okres od 2026 r. do 2031 r.– Przesunięcie terminów wykupu obligacji pozwoli na poprawę wskaźników limitowania zadłużenia, jak również możliwości w zakresie finansowania koniecznych wydatków bieżących w związku ze wzrostem cen energii i usług, a także wydatków na obsługę długu w związku ze wzrostem stóp procentowych – informuje biuro prasowe UM Lublin.

Ostatecznie Rada Miasta zaakceptowała, głosami radnych z klubu prezydenta Żuka, zmiany zaproponowane przez włodarza miasta. Przeciwko była opozycja, która o krytyczny wzrost zadłużenia miasta obwinia prezydenta. – Jesteśmy na styku, to 90 proc. maksymalnego możliwego zadłużenia miasta – wskazywał radny Marcin Jakóbczyk z Prawa i Sprawiedliwości.

Radni z klubu prezydenta podkreślali, że powstałe zadłużenie było niezbędne do zagwarantowania wkładu własnego gminy w realizację inwestycji, na które uzyskano dotacje ze środków zewnętrznych, gównie funduszy europejskich. – 1,7 mld zł powstałego długu zapewniło nam majątek warty ok. 6 mld zł – wyliczał radny Bartosz Margul.

Sam prezydent Żuk główną winę w rosnącym zadłużeniu widzi zaś w sposobie sprawowania władzy przez obecny rząd.– Rządowa subwencja oświatowa nie pokrywa już nawet kosztów nauczycielskich pensji, na wskutek rządowych reform podatkowych miasto ma stale uszczuplane wpływy z podatków, do tego szaleje inflacja, w tym m. in. drożeje prąd – wyliczał K. Żuk.

MK