Ludzie, mam koronawirusa!

Sensacja na Dyrekcji Dolnej. We wtorek rano opancerzeni ratownicy i policjanci próbowali spacyfikować kaszlącego i pobudzonego 65-latka, który po spotkaniu z synem był pewien, że ma koronawirusa.

(24 marca) Zwykły ranek na osiedlu. Jedni byli w domach, inni robili zakupy – każdy zajęty sobą, nie zwracał uwagi na pozostałych. Wtem, przed godz. 9:30, uwagę wszystkich obecnych w obrębie parkingu przed „Gamą” i targowiska przy al. Piłsudskiego przykuł mężczyzna w sile wieku. W popłochu biegał dokoła, krzycząc, że się dusi. Jedni odłożyli na chwilę sprawunki, inny podeszli do okien, by zobaczyć, co się dzieje. Już ktoś chciał podejść do mężczyzny, ale usłyszał, jak tamten krzyczy „mam koronawirusa!”. Ludzie zaczęli oddalać się, by z bezpiecznej odległości śledzić rozwój wydarzeń.

Ktoś w końcu zadzwonił pod 112 i na miejsce wysłano służby – ratowników pogotowia w kombinezonach i goglach na oczach oraz policjantów w maseczkach. Otoczyli mężczyznę i próbowali z nim rozmawiać, w końcu wprowadzili go do karetki. Spektakl na osiedlu dobiegł końca.

Okazało się, że 65-latek był lekko „wczorajszy”. Miał spożywać wcześniej alkohol (rzekomo libacja trwała kilka dni) ze swoim synem, który dopiero co wrócił ze Szkocji. Gdy rankiem ojciec obudził się jeszcze podchmielony i zaczął się dusić, wpadł w panikę przekonany, że syn zaraził go koronawirusem. Trafił na psychiatrię. (pc)