Ludzie piszą, poczta gubi

Oburzeni mieszkańcy osiedla Cementownia skarżą się na Pocztę Polską. Jak mówią, listy nie są dostarczane w terminie, a niektóre wręcz gubione. Zdarza się, że przesyłka trafi do rąk odbiorcy nawet po miesiącu.

– To jest niepoważne – mówi wzburzona czytelniczka. – Rozumiem, że może brakować im rąk do pracy, ale to nie nasza wina. Już raz listonosz zgubił list do mnie, a co jeśli następnym razem zgubi mój rachunek za prąd, telewizję czy korespondencję z banku? Bardzo ciekawe, jak w takim razie wyglądałoby roznoszenie list wyborczych – komentuje poirytowana.

Mieszkańcy osiedla Cementownia nie szczędzą słów krytyki pod adresem listonosza i Poczty Polskiej. Mimo że dokładnie zaadresowane, listy są niedostarczane w terminie, przetrzymywane nawet po kilka tygodni lub gubione. Z tego, co mówią ludzie, do placówki posypały się skargi na doręczyciela. Biuro prasowe Poczty Polskiej S.A. twierdzi jednak, że nie otrzymali żadnych zastrzeżeń dotyczących jakości obsługi mieszkańców osiedla.

– Do czasu otrzymania informacji w postaci skargi od klienta lub numeru przesyłek nie możemy zająć stanowiska w opisywanej sprawie. Warto pamiętać, że poczta wstrzymała doręczanie niektórych przesyłek do adresata, jeśli dany adres objęty był kwarantanną. Doręczanie przesyłki następuje w takiej sytuacji dopiero po okresie kwarantanny. Prosimy o zgłaszanie konkretnych zastrzeżeń do obsługi w placówce pocztowej lub przez formularz: https://www.poczta-polska.pl/reklamacje/, które pomogą nam w doskonaleniu jakości naszych usług – odpowiadają wymijająco pracownicy biura prasowego poczty.

W świetle prawa nie można domagać się odszkodowania za niedoręczenie zwykłego czy priorytetowego listu, bo formalnie nie ma gwarancji, że taki list został faktycznie nadany. Rekompensata przysługuje jedynie w przypadku zgubienia czy zniszczenia listu poleconego (maksymalnie 145 zł) lub paczki pocztowej (nie więcej niż 10-krotność opłaty pobranej za jej nadanie). (pc)