Ludziom wyższe podatki, sobie – większe wypłaty

Wójt i radni z Wierzbicy najpierw podnieśli mieszkańcom podatki a potem podnieśli własne uposażenia. Wójt dostała prawie 2 tysiące złotych podwyżki a radni zamiast diet za udział w sesjach dostaną comiesięczne, znacznie wyższe ryczałty. Ale podwyżki nawet w samej radzie nie wzbudziły aplauzu.

Podczas ostatniej w minionym roku sesji radni z Wierzbicy głosowali nad swoimi uposażeniami i wynagrodzeniem wójt Zdzisławy Deniszczuk. Do tej pory radni z Wierzbicy pobierali diety za udział w sesjach. Szeregowy radny miał ok. 190 zł a przewodniczący komisji ok. 230 zł za sesję. Te odbywały się maksymalnie raz w miesiącu. Ale zdarzało się, że między sesjami były i większe przerwy. Jedynie przewodniczący rady gminy, tak jak jest to w większości samorządów, miał comiesięczny ryczałt. Zdzisław Muszański pobierał 1340 zł. I jemu, jako jedynemu, stawka nie wzrosła.

„Dobry grunt” przed głosowaniem nad podwyżkami starała się zrobić wójt Deniszczuk, która wychwalała radnych. Dziękowała im za zaangażowanie i poświęcony czas. – Jesteście nie tylko radnymi z okręgów, ale całej gminy, na wszystkich komisjach, jakie mieliśmy obowiązek odbyć, reprezentowaliście państwo interesy wszystkich mieszkańców, a nie tylko tych, którzy na was głosowali. Jesteście zawsze do mojej dyspozycji, również między sesjami, w weekendy, nierzadko również w święta. Zawsze jesteście gotowi do wsparcia moich inicjatyw.

Wójt stwierdziła nawet, że miniony rok upłynął w zgodzie, której niejeden samorząd mógłby Wierzbicy pozazdrościć (najwyraźniej zapomniała już o zamieszaniu i protestach, które towarzyszyły próbie likwidacji szkół w Świecicy i Wólce Tarnowskiej). – I dzięki tej zgodzie i przychylności radnych tak dużo udaje się w Wierzbicy zrobić – mówiła. – Ostatnio diety ustalane były w 2010 roku. Wystąpiłam z inicjatywą ustalenia wysokości nowych diet. Państwo jesteście w dyskomforcie, bo sami sobie musicie głosować, ale mamy za sobą poważniejsze głosowania.

To wynoszenie radnych pod niebiosa miało chyba poprzedzić gładkie głosowanie nad podwyżką dla samej wójt. Ale łyżkę dziegciu do tej beczki miodu wlała radna Anna Flisiuk, która przypominała, że w związku z trudną sytuacją finansową ledwie kilka tygodni temu gmina dwa razy podnosiła opłatę za odbiór śmieci, a wcześniej maksymalnie wywindowała stawkę podatku rolnego.

– Mając na uwadze, że stoimy przed zamiarem zamknięcia albo przeorganizowania szkół, powinniśmy się zastanowić, bo zostaliśmy wybrani, żeby reprezentować mieszkańców – mówiła podczas sesji i pytała, jakie koszty gmina poniesie w związku ze zmianą struktury uposażeń dla radnych. Niestety, żaden z radnych nie usłyszał, jakie będą konsekwencje finansowe uchwały. Skarbnik nie miała wyliczeń, bo podwyżki nie zaplanowano w przyjętym już budżecie gminy na 2020 rok. – To trzeba będzie skorygować w przyszłorocznym budżecie – mówiła. Radni usłyszeli jedynie, że w 2019 roku na diety wypłacono około 70 tys. zł.

Przeskok będzie chyba spory, bo po głosowaniu szeregowi radni mają dostawać po 610 zł comiesięcznego ryczałtu a przewodniczący komisji po 720 zł. Na jeszcze wyższy ryczałt może liczyć wiceprzewodniczący rady – 1070 zł miesięcznie. Uchwała przeszła większością głosów. Ale mieszkańcy, którzy oglądali sesję on-line, nie dowiedzieli się, ilu konkretnie radnych głosowało za podwyżkami. Okazuje się, że nie wszyscy połakomili się na pieniądze. Trójka była przeciwna a jeden wstrzymał się od głosu. – Nie o samą wysokość nowych ryczałtów tu chodzi, bo nie są to wcale ogromne pieniądze za pracę radnych, ale o to w jakiej sytuacji jest gmina. Najpierw podnosimy podatki i mówimy, że powinniśmy szukać oszczędności, a potem podnosimy diety. Uważam, że ta podwyżka jest nie na miejscu – mówiła nam radna A. Flisiuk.

Trójka radnych wstrzymała się także przy głosowaniu nad wynagrodzeniem, a faktycznie pokaźną podwyżką dla wójt.

Rok temu rada po raz pierwszy ustaliła wynagrodzenie wójt Z. Deniszczuk na poziomie 8250 zł brutto (4200 zł pensji zasadniczej, 1500 zł dodatku funkcyjnego, 840 zł dodatku stażowego, 1710 zł dodatku specjalnego). Pisaliśmy wówczas, że to mniej niż otrzymywał w ostatnich miesiącach swojego urzędowania (po ustawowej obniżce wynagrodzeń dla wójtów, burmistrzów i prezydentów) Andrzej Chrząstowski.

Były wójt miał łącznie 10180 zł. Ale już po roku pracy Deniszczuk doskoczyła do swojego poprzednika. Radni przyjęli, że będzie teraz miała 4700 zł pensji zasadniczej (to stawka maksymalna dla samorządowców), 1900 zł dodatku funkcyjnego (również maksymalna kwota), 20 proc. dodatku stażowego liczonego od pensji zasadniczej (940 zł) i maksymalnie, czyli 40 proc. dodatku specjalnego liczonego od łącznego wynagrodzenia zasadniczego i funkcyjnego tj. 2640 zł. Razem daje to 10180 zł brutto miesięcznie. (bf)