Mały człowiek o wielkim sercu

– Jej już z nami nie ma. Ale odchodząc, zostawiła nam pewne zadanie – mówił ksiądz Mirosław Ładniak, gdy żegnał 17-letnią Karolinkę Majewską. Dziś – prawie rok po jej śmierci – przyjaciele kontynuują rozpoczętą przez nią misję pomocy porzuconym i biednym dzieciom.

Była niezwykłą dziewczynką. Ci, którzy ją znali, mówią, że dobro aż od niej biło. I chociaż żyła zdecydowanie za krótko, czas jaki otrzymała, wykorzystała w najlepszy możliwy sposób – pomagając innym.

Ona zaczęła

Karolinka Majewska miała 6 lat, gdy dowiedziała się o swojej chorobie. To wtedy lekarze zdiagnozowali u niej zespół nerczycowy. Jej tata, Ryszard Majewski, rodowity chełmianin, nasz kolega i dziennikarz Radia Lublin, przyznaje, że pomimo ciężkiej walki, którą cały czas toczyła, była zawsze radosna i otwarta.

– Nie bała się mówić o swojej chorobie. W wywiadach wielokrotnie podkreślała, że nie można się wtedy poddawać. Mówiła, innym jak sobie radzić – wspomina Ryszard.

Ale dobre rady to nie jedyne, co płynęło od Karolinki w kierunku cierpiących. Zarówno w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie, jak też w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie przybywała jako pacjentka, spotykała się z innymi chorymi.

– Dostrzegała dzieci samotne, porzucone. Młodszym śpiewała piosenki, opiekowała się nimi. Ze starszymi się bawiła. Rodzice Karolinki opowiadali, że kiedy nie było jej w sali, to odnajdywali ją właśnie u takich dzieci – mówi Agnieszka Osińska, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.

Poza szpitalem też działała na rzecz innych.

– Gdy tylko usłyszała, że jest jakaś akcja charytatywna, że można pomóc – od razu się angażowała. Działała m.in. w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, była wolontariuszką Radia Lublin – opowiada jej tato.

Oni dokończą

W lipcu ubiegłego roku po wieloletnich zmaganiach z chorobą, odeszła. Ale już podczas pogrzebu, przyjaciel rodziny Majewskich, ks. Mirosław Ładniak, mówił o zadaniu jakie pozostawiła najbliższym. Dziś to zadanie jest już realizowane.

– Powstał Fundusz „Dobrze, że żyjesz” im. Karoliny Majewskiej. Dzięki niemu chcemy opiekować się dziećmi z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Mowa o tych najbardziej potrzebujących: porzuconych i pochodzących z domów o skrajnej biedzie. Będzie to takie S.O.S. natychmiastowej reakcji na potrzeby tych pacjentów – mówi ksiądz Ładniak.

Fundusz „Dobrze, że żyjesz” im. Karoliny Majewskiej działa przy Funduszu Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej. Zasilany jest z pieniędzy pochodzących z akcji „Selfie dla życia, a także z ulicznych zbiórek, prowadzonych m.in. podczas ostatniego Marszu dla Życia i Rodziny. (mg)