Mąż ją pobił, policja szukała

Przyjmuje się, że od 4 do 5 promili alkoholu to już dawka śmiertelna. 48-latka z Rudy-Huty miała w organizmie 4,8 promila. Kobieta, którą godzinę wcześniej mąż miał kopać po głowie, uciekła ze szpitala, chcąc wracać jak najszybciej do domu.

W czwartek (26 września) wieczorem dyspozytor stacji pogotowia odebrał zgłoszenie do pobitej kobiety w Rudzie-Hucie. Ratownicy wskoczyli do karetki i pomknęli do poszkodowanej, wzywając do pomocy policjantów. Okazało się, że zarówno 48-latka, jak i jej mąż, byli kompletnie pijani (późniejsze badanie wykazało u kobiety aż 4,8 promila alkoholu). Między małżonkami doszło do awantury, która miała się przerodzić w bijatykę. Mąż miał wielokrotnie uderzać kobietę i kopać ją w głowę.

Wezwani na miejsce policjanci nie stwierdzili jednak widocznych na ciele kobiety śladów pobicia – mąż nie został więc zatrzymany, a przewieziony do miejskiej izby wytrzeźwień. Mimo to medycy zadecydowali o transporcie kobiety na chirurgię w chełmskim szpitalu. O godz. 21:40 pacjentka trafiła na SOR i… uciekła.

Personel szpitala wezwał policję do poszukiwań 48-latki. Zaraz potem przejeżdżający przez ul. Rejowiecką patrol zauważył zataczającą się na ulicy kobietę, która próbowała piechotą wrócić do domu. Policjanci zabrali ją do radiowozu i przewieźli na SOR. Tam, na szpitalnym łóżku, spędziła noc, a rankiem wyszła do domu. (pc)