Mazur wrócił do swoich

Wygląda na to, że Interpol przyznał rację Ukrainie. Zatrzymany w Dorohusku na wniosek Federacji Rosyjskiej Ihor Mazur został wykreślony z listy poszukiwanych. Rosja jednak nie odpuszcza i pisze do chełmskiej prokuratury.

Ludmiła Denisowa, komisarz ds. Praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy, poinformowała, że Ihor Mazur wrócił już do rodzinnego kraju. Zatrzymany w piątek (8 listopada) przez pograniczników z Dorohuska na podstawie listu gończego, wydanego przez Interpol na wniosek Rosji, współpracownik biura rzecznika praw człowieka na Ukrainie, weteran walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie i członek skrajnie prawicowej organizacji UNA-UNSO, który jechał do Polski na zaproszenie z Warszawy, został wykreślony z listy poszukiwanych.

„Do uwolnienia Mazura doszło dzięki współpracy biura prezydenta, ukraińskich dyplomatów, a także wsparciu społeczeństwa obywatelskiego i mediów” – napisała na Facebooku Denisowa.

Ukraińskie biuro Interpolu przedstawiło centrali pakiet dokumentów, które świadczą o nadużywaniu przez Rosję swoich praw w tej organizacji. Nie wiadomo jednak, co w takiej sytuacji zrobi z postępowaniem w sprawie ekstradycji Mazura chełmski ośrodek Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Śledczy dostali pismo z Federacji Rosyjskiej, że niebawem wpłyną do nich wszystkie niezbędne dokumenty (Rosja zamierza też ponoć ponownie wystąpić z wnioskiem do Interpolu o umieszczenie Mazura na liście ściganych).

Choć Mazur jest już na Ukrainie, Rosja żąda ściągnięcia go do Polski, a następnie wydania go im za rzekome zbrodnie popełnione przez niego w Czeczenii. Mazur, który do aresztu nie trafił dzięki poręczeniu konsula Ukrainy, może więc w każdej chwili otrzymać wezwanie z lubelskiego sądu. Ostateczne zdanie w temacie ekstradycji należy do sądu, a dalej – ministra sprawiedliwości. (pc)