Mazurek i Grabczuk powalczą o Brukselę

Beata Mazurek

Wszystko wskazuje na to, że będziemy świadkami ciekawego starcia polityków w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Z listy Prawa i Sprawiedliwości na pewno wystartuje chełmska posłanka, wicemarszałek sejmu i rzecznik partii, Beata Mazurek, a z Szerokiej Koalicji Europejskiej ma podobno kandydować Krzysztof Grabczuk, lider lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, były prezydent Chełma i były marszałek województwa lubelskiego.

We wtorek, 19 lutego, Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości zatwierdził liderów list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. W godzinach wieczornych komunikat w tej sprawie wydała rzecznik partii, Beata Mazurek, wicemarszałek sejmu i posłanka PiS z Chełma. Listę w okręgu nr 8, obejmującym swoim zasięgiem całe województwo lubelskie, otwiera parlamentarzystka z Lublina, Elżbieta Kruk. Druga na niej jest właśnie Beata Mazurek.

Dla Beaty Mazurek, która w sejmowych ławach zasiada nieprzerwanie od ponad 13 lat, to drugi start w eurowyborach. Po raz pierwszy kandydowała w 2004 roku, tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Krzysztof Grabczuk

Nie wiadomo jeszcze, czy na liście PiS w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego znajdzie się prof. Mirosław Piotrowski, który startując trzykrotnie dostał się do Brukseli. Za pierwszym razem kandydował z Ligi Polskich Rodzin, potem dwa razy z PiS. Na kompletną listę, która ma liczyć 10 osób, trzeba będzie jeszcze poczekać.

Beata Mazurek, mimo drugiego miejsca na liście, ma spore szanse na mandat europosłanki. Do sejmu kandydowała już czterokrotnie i za każdy razem osiągała coraz lepsze wyniki. W 2005 roku zdobyła ponad 7 tys. głosów, w 2007 r. – blisko 16 tys., w 2011 r. – ponad 22 tys., a w ostatnich wyborach w 2015 r. przekroczyła 30 tys. głosów. Ze względu na pełnione w partii funkcje jest osobą rozpoznawalną niemal w całym kraju, a różne stacje telewizyjne pokazują ją kilka razy dziennie.

Beata Mazurek w ostatnim czasie dała się też poznać jako skuteczny polityk. To głównie za jej sprawą tempa nabrały prace przygotowawcze związane z budową północnej obwodnicy Chełma. Miała także swój olbrzymi udział w uzyskanym przez miasto dofinansowaniu na przebudowę krajowej dwunastki w granicach administracyjnych Chełma.

Wszystko wskazuje na to, że możemy być świadkami ciekawego pojedynku najbardziej rozpoznawalnych polityków z naszego regionu. Otóż o Brukseli poważnie zaczął myśleć Krzysztof Grabczuk, lider Platformy Obywatelskiej w Chełmie, wiceszef partii w województwie lubelskim, były prezydent miasta i były marszałek województwa.

Miałby kandydować z listy Szerokiej Koalicji Europejskiej, w skład której wchodzą: Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej, .Nowoczesna i Partia Zieloni. Choć jeszcze tydzień temu Grabczuk nie był przekonany o swoim starcie, to po tym, jak udział w wyborach ogłosiła Beata Mazurek, eks prezydent Chełma najwyraźniej zmienił zdanie. Koalicja zamierza opierać swoje listy na politykach o znanych, medialnych nazwiskach. Na liście Koalicji w okręgu nr 8, oprócz Grabczuka, mieliby znaleźć się jeszcze m.in.: Krzysztof Hetman – europoseł, szef PSL w województwie lubelskim, Joanna Mucha z Lublina – posłanka PO, Arkadiusz Bratkowski z powiatu zamojskiego – były europoseł PSL i członek zarządu województwa lubelskiego, Grzegorz Kapusta z Ryk – były wicemarszałek województwa, Riad Haidar z Białej Podlaskiej – od lat radny sejmiku wojewódzkiego z SLD, Krzysztof Babisz z Kraśnika – były Lubelski Kurator Oświaty, obecnie radny sejmiku z PO.

W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego województwo lubelskie uzyskało dwa mandaty, o jeden mniej, niż w 2009 r. Wszystko dlatego, że na Lubelszczyźnie była niska frekwencja wyborcza. Europosłami zostali prof. Piotrowski i Krzysztof Hetman.

Pięć lat wcześniej mandaty europosłów z województwa lubelskiego zdobyli: prof. Piotrowski, Lena Kolarska-Bobińska z PO i tragicznie zmarły rok później w katastrofie smoleńskiej, Edward Wojtas. Później zastąpił go Arkadiusz Bratkowski. W 2004 roku z kolei europarlamentarzystami zostali: prof. Piotrowski, prof. Zbigniew Zaleski i Zdzisław Podkański.

Polityków do startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego z całą pewnością kuszą też niemałe wynagrodzenia. Europarlamentarzyści dostają miesięcznie 8 484 euro pensji przed opodatkowaniem, czyli blisko 36 tys. zł. Na rękę jest to kwota ok. 28,8 tys. zł.

Otrzymują też 306 euro (1 300 zł) diety za każdy dzień spędzony na sali plenarnej, do tego mogą liczyć na 4 342 euro (18,6 tys. zł) na prowadzenie biura i zwrot pieniędzy za bilety lotnicze i kolejowe. Europarlamentarzystom przysługuje jeszcze zwrot kosztów zakwaterowania ponoszonych w ramach pełnionej funkcji w wysokości do 4 264 euro (18,3 tys. zł) rocznie. (s)