Mężczyźni przebrani za zwierzęta, na smyczy prowadzeni…

Podczas pierwszego marszu równości doszło do wielu incydentów

Podpisy pod petycją do prezydenta o wydanie zakazu organizacji marszu równości w Lublinie zaczynają zbierać przedstawiciele środowisk pro life. Na czele akcji stoi Tomasz Pitucha, miejski radny Prawa i Sprawiedliwości, który powołuje się na jeden z zapisów Konstytucji RP.


Wspomniany przepis stanowi, że „każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją”. – Są dowody naukowe na to, że wystawianie dzieci pod czynniki ryzyka (zdaniem radnego występują one na marszach – przyp. aut.) może powodować wzrost ryzyka występowania dewiacji. Na jakiej podstawie należy sądzić, że prawo do zgromadzeń jest prawem absolutnym? – zastanawia się radny Tomasz Pitucha.

Odniósł się on też do marszów organizowanych w innych częściach Polski. – Proszę zwrócić uwagę, że np. na marszach równości w Warszawie są dorośli mężczyźni przebrani w skóry za zwierzęta, na smyczy prowadzeni. To nie jest przyjęte w naszej kulturze. Na takie rzeczy nie powinniśmy się zgadzać, to bardzo oddziałuje na dzieci i młodzież – powiedział radny w odniesieniu do marszu, który po raz drugi ma się odbyć w Lublinie.

Jego termin nie jest jeszcze znany, ale radny Pitucha wraz z przedstawicielami środowisk pro life zaczął akcję zbierania podpisów pod petycją do prezydenta Krzysztofa Żuka. Liczą, że ten zakaże organizacji marszu. – Chcemy być gotowi na moment, kiedy środowiska homoseksualne ogłoszą datę marszu. Od poniedziałku (10 czerwca – przyp. aut.) w namiocie przed Kościołem Św. Ducha będziemy zbierać podpisy pod apelem do prezydenta. Podpisy mają być zbierane do końca czerwca, choć akcja może się przedłużyć – przyznaje radny.

Jego zdaniem marsze równości „mogą wzbudzać w dzieciach i młodzieży fałszywe przekonanie, że np. aktywność homoseksualna nie ma wpływu na zdrowie”. – A jednak ma wpływ, bo np. zachorowalność na AIDS przez mężczyzn uprawiających seks między sobą jest 100 razy częstsza niż w każdym innym przypadku. Są na to badania. Krzyk środowisk homoseksualnych, że to nieprawda, nie może tego zagłuszyć, bo nasze społeczeństwo potrzebuje po prostu normalności – ocenił. Ponownie odniósł się też do kwestii obyczajowych. – Dlaczego na marszach równości obowiązuje zakaz obnażania się czy np. pokazywania sutków? Bo naturalne jest, że tam się ludzie obnażają i blokowanie tego jest tylko pozorem. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu – skomentował.

Odniósł się również do trwającego procesu o zniesławienie, jaki wytoczył mu Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu równości. – Wydumane są argumenty o dyskryminacji tych środowisk. Jedna z nauczycielek, która była świadkiem przeciwko mnie, na pytanie, ile przez 25 lat miała takich sytuacji, że ktoś ze względu na orientację seksualną był dyskryminowany albo w jakiś sposób źle traktowany, odpowiedziała, że dwa. Inny świadek zapytany, kiedy środowiska homoseksualne znajdowały się pod ochroną prawa, nie potrafił podać odpowiedzi, chociaż jest profesorem historii prawa. Po prostu nie było takiej sytuacji – dodał.

Przypomnijmy, że w procesie chodzi o słowa, które pod koniec września ubiegłego roku Tomasz Pitucha napisał na swoim facebookowym profilu: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler”, którego premiera przypadła właśnie na koniec września ub. r. – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”. Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego w styczniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód rozpoczął się właściwy proces. Kolejna rozprawa odbędzie się w tym tygodniu.

Z kolei październikowy marsz równości zgromadził około półtora tysiąca osób. Kilka razy zmieniał trasę, bo na jego drodze stawała kontrmanifestacja. Przy wejściu w ulicę Świętoduską w stronę poprzedzających marsz policjantów poleciały kamienie, butelki i petardy. Policja zatrzymała ponad 20 osób.

Grzegorz Rekiel