Miały być miliony, zostało rozczarowanie

Wniosek na modernizację MPGK w Włodawie został przez ekspertów odrzucony. Po niemal dwuletnim oczekiwaniu miejska spółka musi obejść się smakiem i przełknąć koszty. – Oczywiście zażalenie zostanie złożone, bo coś za bardzo tu politycznymi kryteriami pachnie – słyszymy w MPGK.

Włodawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przed kilkunastoma miesiącami złożyło wniosek o unijne dofinansowanie projektu modernizacji źródła ciepła z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii w MPGK. Pisany przez wiele miesięcy wniosek, w czym uczestniczyła m.in. zatrudniona w MPGK była prezydent Chełma i cała grupa innych pracowników spółki, zakończył się niestety porażką.

Wnioskowana kwota dofinansowania tego projektu ze środków unijnych w ramach programu Infrastruktura i Środowisko wynosiła 14 mln 548 tys. 800 zł, zaś cały projekt opiewał na sumę 16 mln 763 tys. 600 zł. Za te gigantyczne – jak na włodawskie realia – pieniądze zamierzano kompleksowo wymienić całą kotłownię, przystosowując ją do wykorzystania zamiast węgla energii odnawialnej, głównie energii słonecznej.

Rozstrzygnięcie konkursu odkładano już co najmniej od lipca ub.r. Niemal codziennie od roku prezes MPGK zaglądał ma stronę internetową Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, gdzie miała się ukazać informacja o wynikach konkursu. Wreszcie, 17 sierpnia się doczekał.

Niestety, według wyceny centralnych specjalistów wniosek MPGK nie zasłużył nawet na listę rezerwową. Odrzucono go z trzech powodów: braku poprawności analizy finansowej i ekonomicznej, braku poprawności identyfikacji i przypisania wydatków z punktu widzenia ich kwalifikowalności oraz z powodu braku wykonalności finansowej projektu.

I chociaż projekt uzyskał aż 47 punktów w oczach oceniających (maksymalny próg najlepszego projektu to 53 punkty), to jednak sztandarowy pomysł na milionową przebudowę MPGK należy prawdopodobnie odłożyć do lamusa.

Co prawda, wedle niepotwierdzonych informacji, prezes będzie składał zażalenie, ale czy ono dużo da, należy wątpić. Nie udało nam się także ustalić, ile kosztowało przygotowanie tego wniosku. Zapewne niemało.

Nie pomogło nawet lobbowanie tego projektu u samego wicepremiera Jacka Sasina. Bo swoich emisariuszy kilkukrotnie w tej sprawie wysyłał do niego burmistrz Włodawy. (pk)