Miejskie działki przy Filaretów pójdą pod młotek

Przy sprzeciwie i protestach radnych PiS Rada Miasta Lublin przegłosowała wystawienie na sprzedaż czterech miejskich działek przy ulicy Filaretów. Ich zakupem jest zainteresowana władająca sąsiednimi działkami deweloperska spółka Helvetia, której udziałowcem jest Piotr Kowalczyk, były przewodniczący rady miasta i bliski współpracownik prezydenta Krzysztofa Żuka. Jeszcze przed sesją radni PiS grzmieli, że to przykład kolesiostwa i działania wbrew woli mieszkańców, a Kowalczyk zapowiadał, że takich pomówień nie puści płazem i pozwie szefa klubu radnych PiS, Piotra Bresia do sądu.

Sprawa sprzedaży czterech niewielkich działek o łącznej powierzchni niespełna 18 arów przy ul. Filaretów miała stanąć na sesji już w maju, ale prezydent w ostatniej chwili wycofał projekty uchwał z porządku obrad, po nagłośnieniu przez media, że jeszcze dwa miesiące wcześniej obiecywał Radzie Dzielnicy Rury, że miasto tych działek sprzedawać nie zamierza. Chodzi o nieruchomości przy kościele pw. św. Józefa, które ze względu na swój kształt i brak dostępu do drogi publicznej nie nadają się do samodzielnego zagospodarowania, ale w połączeniu z sąsiadującymi działkami stanowią łakomy kąsek dla deweloperów, tym bardziej, że kilka lat temu miasto zmieniło miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i dopuściło w tym miejscu wielorodzinną zabudowę mieszkaniową.

Radny Breś zarzuca

W przeddzień czwartkowej sesji, na którą miała wrócić sprawa sprzedaży działek, radni PiS zorganizowali w tym miejscu konferencję prasową, przekonując, że działek w ogóle nie powinno się sprzedawać, bo powinny pozostać zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców i LSM terenami zielonymi, co prezydent Żuk deklarował na wiosennym spotkaniu z Radą Dzielnicy Rury.

– Wzywamy prezydenta Krzysztofa Żuka do wycofania się z tej niekorzystnej dla mieszkańców uchwały, ponieważ to jest teren zielony przy kościele i powinien pozostać terenem zielonym. Zmiana zdania przez prezydenta nie jest przypadkowa – mówił Piotr Breś, nowy szef klubu radnych PiS, w otoczeniu innych radnych PiS. – Niech pan prezydent skończy z kolesiostwem w mieście. Dlaczego pan sprzedaje teren zielony firmie pana Piotra Kowalczyka? – pytał.

Przy okazji Breś stwierdził, że to nie pierwszy przypadek, kiedy Ratusz wspiera firmę deweloperską byłego przewodniczącego rady miasta. Jako przykład podał podjęcie w 2017 r. przez Radę Miasta, na czele której stał Kowalczyk, uchwały o wygaszeniu Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych przy ul. Spokojnej w Lublinie.

– Pan przewodniczący Piotr Kowalczyk wygasił szkołę na Spokojnej, przedstawiając to Radzie Miasta, bo wiadomo – arytmetyka jest taka, że klub prezydenta Żuka miał większość. Szkoła została wygaszona, a później sprzedana. Efektem tej sprzedaży jest to, że dzisiaj firma pana Piotra Kowalczyka sprzedaje tam apartamenty – mówił Piotr Breś. Jako przykład sprzyjania przez miasto biznesom Kowalczyka podał też sprawę działki z budynkiem byłego Instytutu Stomatologii Uniwersytetu Medycznego przy ul. Karmelickiej.

– Firma pana Kowalczyka kupiła tę działkę. Efektem tego była zmiana planu zagospodarowania dla tego terenu, którą pan prezydent przedstawił Radzie Miasta i za chwilę pewnie firma pana Kowalczyka będzie sprzedawać tam apartamenty – wskazywał Breś.

Kowalczyk zapowiada pozew

Piotr Kowalczyk nie pozostawił tego wystąpienia bez odpowiedzi. W przesłanym jeszcze tego samego dnia mediom oświadczeniu zapowiedział, że pozwie Piotra Bresia do sądu za naruszenie dóbr osobistych i będzie domagał się przeprosin i wpłaty 50 tys. zła na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

– W nawiązaniu do dzisiejszej konferencji prasowej radnych PiS, a w szczególności p. Piotra Bresia, który w swojej wypowiedzi użył wielu kłamliwych oraz zmanipulowanych twierdzeń, a także niedopuszczalnych insynuacji informuję, że kłamstwem jest sformułowanie „Piotr Kowalczyk wygasił szkołę na Spokojnej”. Po pierwsze pomysł „wygaszenia” tej szkoły nie wyszedł ani ode mnie ani od Rady Miasta, ale od Wydziału Oświaty i Wychowania UML. Po drugie, przypominam, że decyzje Rady Miasta zapadają w sposób kolegialny.

Tak też było i w tym przypadku. Wygaszenie szkoły nastąpiło wskutek podjęcia uchwały z dnia 2 lutego 2017 roku w sprawie zmiany siedziby Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w Lublinie, a wśród 24 radnych, którzy głosowali „za” było m.in. 10 radnych PiS, w tym radni Breś, Drozd, Popiel i Suchanowska, którzy uczestniczyli w dzisiejszej konferencji – napisał Kowalczyk, przypominając, że miasto sprzedało budynek po szkole włókienniczej w 2017 r. w nieograniczonym przetargu, w którym spółka, która jest współwłaścicielem nie startowała, a kupił go dopiero dwa lata później od nowego właściciela. – Kłamliwe jest twierdzenie Piotra Bresia dotyczące działki przy ul. Karmelickiej, bo dla tego terenu nie jest uchwalony żaden plan zagospodarowania przestrzennego i cała wypowiedź Pana Bresia jest po prostu zwykłym kłamstwem i pomówieniem nie tylko mojej osoby, ale również prezydenta Krzysztofa Żuka – czytamy dalej w oświadczeniu.

Kowalczyk odniósł się w nim również do sprawy działek przy ul. Filaretów nazywając słowa radnego Bresia o kolesiostwie insynuacjami i przypominając, że w 2015 roku Rada Miasta podejmowała uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na bezprzetargową sprzedaż działek w tym samym miejscu, tyle, że wnioskodawcami były wtedy prywatne osoby niezwiązane z polityką. – Wówczas większość radnych PiS głosowała „za” w tym również – jakżeby inaczej – Piotr Breś – zwracał uwagę Kowalczyk.

– Jak widać radni PiS podejmują swój sprzeciw w zależności od podmiotu, który może daną nieruchomość nabyć. – Nie jest tajemnicą, że nie jestem osobą darzoną atencją ze strony Prawa i Sprawiedliwości biorąc pod uwagę fakt, iż od czasu mojego odejścia z szefa ich lubelskich struktur utracili bezpowrotnie władzę w mieście. Rozumiem ostrą walkę polityczną, ale kłamstwa i insynuacji nie mogę odpuścić, w związku z czym kieruję pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Piotrowi Bresiowi za jego kłamliwe twierdzenia względem mnie. W pozwie będę się domagał nie tylko przeprosin, ale również zasądzenia kwoty 50 000 zł na rzecz WOŚP – zakończył oświadczenie Kowalczyk.

Radny prostuje, ale z niczego się nie wycofuje

Po wystąpieniu Kowalczyka, Breś wydał sprostowanie do swojego stanowiska wypowiedzianego na konferencji prasowej dotyczącej sprzedaży działek przy ul .Filaretów, odnosząc się punkt po punkcie do oświadczenia byłego przewodniczącego. – W przypadku działki przy ul. Spokojnej chciałbym zauważyć, że z uzasadnienia projektu uchwały w sprawie zmiany siedziby Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych im. Władysława Stanisława Reymonta w Lublinie nie wynikało, że działka przy ul. Spokojnej 10 zostanie przeznaczona do sprzedaży i radni PiS głosując „za”, byli przekonani, że szkoła zostanie przeniesiona do nowej siedziby, a po przeprowadzeniu remontu powróci do lokalizacji na ul. Spokojną – wyjaśnił szef klubu PiS.

W drugim punkcie przyznał, że prawdą jest że dla działki przy ul. Karmelickiej Rada Miasta nie zmieniła planu zagospodarowania przestrzennego, ponieważ działka ta nie miała i nie ma do dzisiaj uchwalonego planu, ale po nabyciu tej działki przez spółkę Pana Kowalczyka, Prezydent Miasta Lublin wydał dla tej działki decyzję o warunkach zabudowy, zezwalając na umieszczenie na niej zabudowy wielorodzinnej, co wywołało poruszenie wśród właścicieli sąsiednich nieruchomości, a WSA uznał, że decyzja została wydana z rażącym naruszeniem prawa.

– Pomimo tego jednak Prezydent Miasta Lublin wydaje kolejne decyzje o warunkach zabudowy dla tej działki, dążąc do koniecznego uwzględnienia woli wnioskującego o takie właśnie warunki inwestora – czytamy w sprostowaniu. – Odnosząc się, do uwagi Pana Kowalczyka o tym, że „radni PiS podejmują swój sprzeciw w zależności od podmiotu, który może daną nieruchomość nabyć”, to należy przyznać mu rację. Oczywistym bowiem jest, że w przypadku zbywania nieruchomości w trybie bezprzetargowym istotna jest także osoba wnioskodawcy.

Jak zauważa sam Pan Kowalczyk przy uchwale z dnia 26 lutego 2015 r. wnioskodawcami były osoby prywatne nie związane z polityką, wobec czego trudno było mieć zastrzeżenia, że po nabyciu tej działki będą one dążyć do zmiany jej przeznaczenia (wówczas funkcje usługowe) wykorzystując swoją publiczną pozycję. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, kiedy z wnioskiem o nabycie nieruchomości w drodze bezprzetargowej występuje osoba prawna, której wspólnikiem jest były wpływowy radny, przewodniczący Rady Miasta, zwłaszcza w sytuacji, kiedy środowisko polityczne, z którym współpracował zachowuje nadal większość w Radzie Miasta i jest politycznym zapleczem urzędującego Prezydenta – kończy radny Breś, zapewniając przy tym, że radni PiS nie dadzą się zastraszyć, a on ze spokojem czeka na pozew Kowalczyka.

Działki pod młotek

Również gorąco w sprawie sprzedaży działek przy ul. Filaretów było na samej sesji Rady Miasta. Rani PiS i niezrzeszony radny Stanisław Brzozowski próbowali przekonać radę do odrzucenia uchwał. Urzędnicy i radni prezydenta uzasadniali, że działki miastu nie są zbędne, za to budżet czeka na pieniądze z ich sprzedaży.

– To resztówka z działek, których nie da się samodzielnie zagospodarować – mówił podczas sesji Arkadiusz Nahuluk, dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem UM Lublin. – To nigdy nie był teren przeznaczony pod zieleń – podkreślała Małgorzata Żurkowska, główna urbanistka miasta, dodając, że już przyjęty w 2002 roku miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru przewidywał lokalizację tu inwestycji usługowych.

Ostatecznie Rada Miasta, głosami radnych z klubu prezydenta Żuka (nie głosowali nieobecni na sesji Zbigniew Targoński i Monika Orzechowska, która wcześniej sprzeciwiała się takiej transakcji i przypominała prezydentowi Żukowi o wcześniejszej obietnicy, że działki nie będą sprzedane – przyp. aut.) zgodziła się na sprzedaż działek przy Filaretów w otwartym przetargu. Urzędnicy podkreślają, że tym samym do przetargu będzie mógł przystąpić każdy, ale biorąc pod uwagę ich wymiary i położenie o kupca innego niż Helvetia Development, do której należą sąsiednie nieruchomości, może być trudno. MK, ZM