Miłe złego początki, lecz finał żałosny

Na nocne spotkanie z kochanką wparowała partnerka niewiernego chełmianina w obstawie koleżanki. Od słowa do słowa doszło do pojedynku niewiast. Sprawca zamieszania nie pozostał bierny i uderzył jedną z walczących głową w twarz.

Kiedyś to mężczyźni toczyli pojedynki o wybranki swego serca. Dziś to słaba płeć bierze sprawy w swoje ręce, szczególnie gdy okaże się, że ukochany nie potrafi dochować wierności. Na własnej skórze doświadczył tego w ubiegłym tygodniu pewien młodzieniec z Chełma. 25-letni uwodziciel za plecami swojej dziewczyny prowadził podwójną grę. Gdy zdradzona dowiedziała się o całej sprawie, na efekty nie trzeba było długo czekać. Namówiła swoją koleżankę, by ta w nocy z niedzieli na poniedziałek (25/26 października) udała się z nią na miejsce, gdzie – jak się dowiedziała dziewczyna – jej luby miał mieć schadzkę z kochanką. No i wyszło szydło z worka.

W mało romantycznym miejscu, na parkingu „Lidla”, zastały 25-latka razem z „tą drugą”. Oszukana dziewczyna nie zamierzała się użalać nad swym losem, lecz pozwoliła, by złość wzięła w niej górę. Doszło do kłótni, która szybko przerodziła się w szarpaninę. Płeć piękna stanęła do walki, a z głów leciały włosy.

Tymczasem 25-latek nie zamierzał biernie stać i patrzeć, jak jego kochanka jest atakowana przez dwie napastniczki i ruszył do kontrataku. Złapał koleżankę swojej dziewczyny za uszy i uderzył ją w twarz głową. Zaraz potem na parking „Lidla” zajechał radiowóz. Ach, jakież było zdziwienie policjantów, gdy poznali okoliczności tego zdarzenia.

Koniec końców kawaler został we wtorek (27 października) doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty w sprawie karnej. Za pobicie znajomej swojej dziewczyny (albo najpewniej już byłej dziewczyny) będzie odpowiadał przed sądem, a na czas prowadzonego przeciwko niemu postępowania ma pozostawać pod dozorem policji. Otrzymał też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i zbliżania do niej na mniej niż 200 m. (pc)