Modernizacja na ślepym torze

Największa inwestycja kolejowa w Polsce – modernizacja magistrali kolejowej z Lublina do Warszawy, utknęła. Na jak długo?

PKP Polskie Linie Kolejowe odstąpiły od kontraktu z firmą Astaldi, która miała zmodernizować tory na trasie między Lublinem a Dęblinem. To zła informacja nie tylko dla pasażerów, ale też dla podwykonawców pracujących na rzecz konsorcjum, na którego czele stoi włoska firma Astaldi.


Roboty na odcinku Lublin – Dęblin są częścią modernizacji całej linii kolejowej prowadzącej ze stolicy naszego województwa do Warszawy. O problemach mówiło się od pewnego czasu. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o interpelacji posła Włodzimierza Karpińskiego, który pytał ministra infrastruktury o „stan prac i sygnalizowane opóźnienia”. Problem jest dużo poważniejszy niż się wówczas wydawało.

Włoska firma Astaldi, która stoi na czele konsorcjum, ma poważne problemy finansowe. We wtorek, 2 października branżowy portal bankier.pl podał, że jest na skraju bankructwa: „W rzymskim sądzie pojawił się wniosek firmy Astaldi o ochronę jej przed wierzycielami. Bezpośrednią przyczyną decyzji są problemy spółki w Turcji, gdzie Astaldi było zaangażowane w projekt budowy trzeciego mostu nad Bosforem” – czytamy w tekście.

Na początku października Włosi opuścili plac budowy na linii Lublin – Dęblin. We wtorek PKP PLK wezwały spółkę Astaldi i tzw. konsorcjantów do wznowienia prac. Tak się jednak nie stało. – Złożyliśmy oświadczenie o odstąpieniu od umowy z winy konsorcjantów – poinformował w piątek, 5 października Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK. To zła informacja nie tylko dla pasażerów, którzy muszą jeździć do Warszawy okrężną drogą, aż przez Parczew i Łuków. Powody do niepokoju mają też podwykonawcy, którzy boją się, że nie dostaną pieniędzy za wykonaną pracę.

Wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek przekonywał, że nie ma powodu do obaw. – Podwykonawcy, zatwierdzeni przez PKP PLK, otrzymują natychmiast środki finansowe, które zalega im Astaldi. W czwartek kilka firm dostało już przelewy na kwotę ponad 14 milionów złotych – zdradził. Nie wszyscy znajdują się w równie komfortowej sytuacji. – Są podwykonawcy, którzy nie byli zatwierdzani przez PKP PLK, mimo że mieli taki wymóg.

Zapewniam, że również dostaną zapłatę, ale potrzebne jest potwierdzenie, że np. ktoś przywiózł dziesięć wywrotek żwiru, a ten żwir został przeznaczony na budowę. Inaczej nie da się wypłacić publicznych pieniędzy. Jeśli podwykonawcy nie mają tej dokumentacji, muszą ją zgromadzić i przedstawić do zatwierdzenia – wyjaśnił wojewoda. W poniedziałek, 15 października, w Lublinie, ma się odbyć spotkanie wojewody Przemysława Czarnka, podwykonawców i przedstawicieli PKP PLK. A co z przyszłością modernizacji linii kolejowej między Lublinem a Dęblinem? – Analizujemy najskuteczniejsze warunki do szybkiej kontynuacji prac – stwierdził M. Siemieniec.

Grzegorz Rekiel