Morderca za kratami

Twarz Tomka, w momencie znalezienia zwłok, nie nadawała się do identyfikacji. Zmarł, zatłuczony na śmierć. Ostatni z jego oprawców został w końcu zatrzymany i doprowadzony do zakładu karnego.

„Tato, ja wychodzę. Długo nie będę” – 25 października 2016 roku, po obiedzie Tomasz C. pożegnał się ze swoim ojcem i wyszedł z domu. Nie wiadomo do końca, dlaczego 36-latek pojechał do domu Stanisława D. (60 l.) w Rogatce pod Dubienką, gdzie przebywali akurat bratanek gospodarza – Marcin D. (24 l.) z Chełma i jego koledzy: Marcin G. i Adrian L. (31 l.) z Chełma oraz miejscowy Adam K. Po wszystkim Marcin D. próbował przekonać sędziego, że dwa lata wcześniej pożyczył Tomaszowi 30 tys. zł i tego wieczora bezrobotny mężczyzna rzekomo przyjechał, by spłacić dług, ale okazało się, że nie ma ze sobą pieniędzy.

W pewnym momencie pijany Marcin D. rzucił się na 36-latka z pięściami („Nie wiem, co mnie poniosło” – tłumaczył się po wszystkim), a po chwili do bandyty dołączyli pozostali. Nie potwierdzono jednoznacznie, czy pobity i skopany przez wszystkich Tomasz C. zdołał sam wyczołgać się z domu, czy oprawcy wyciągnęli go na zewnątrz za ręce i nogi. Pewne jest, że kilkaset metrów od posesji Stanisława D. Tomasz wył z bólu, a bandyci dalej się nad nim pastwili. Zmasakrowanego porzucili na łące za domem jednego z nich (Adama K.), kilkadziesiąt metrów od drogi, po czym wrócili do domu Stanisława i dalej pili alkohol. Wcześniej zabrali pobitemu mężczyźnie portfel, klucze od domu i telefon. Ciało 36-latka znalazła 27 października matka Adama K., gdy wyszła na spacer z psem.

Cała piątka trafiła do aresztu tymczasowego. Adam K. i Adrian L. po zaledwie ośmiu miesiącach wyszli na wolność i przed sądem odpowiadali z wolnej stopy. Początkowo wszyscy usłyszeli zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym, później sąd przystał na zmianę kwalifikacji czynu, o co wnioskował prokurator. Wszyscy poza gospodarzem odpowiadali za najcięższą zbrodnię – zabójstwo człowieka.

Latem tego roku, prawomocnym wyrokiem, sąd II instancji skazał Marcina D., który jako pierwszy zaatakował i pełnił rolę prowodyra, na 14 lat pozbawienia wolności. Jego stryja – na 2,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy pobitemu Tomaszowi. Marcina G., Adriana L. i Adama K. – na 10 lat więzienia za zabójstwo.

Adrian L., który już dawno opuścił areszt tymczasowy, nie zgłosił się na odbycie kary. Sąd Okręgowy w Lublinie wydał nakaz doprowadzenia skazanego mordercy. W piątek (2 października) policyjni wywiadowcy z wydziału patrolowo-interwencyjnego chełmskiej komendy zatrzymali poszukiwanego 31-latka w jego mieszkaniu na os. Zachód w Chełmie.

– Był zaskoczony wizytą funkcjonariuszy i nie spodziewał się zatrzymania – mówi kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa KMP w Chełmie. – Mężczyzna tego samego dnia trafił do zakładu karnego w celu odbycia orzeczonej kary pozbawienia wolności. (pc)