Mowa nienawiści nadal dzieli sejmik

Stanowisko ws. mowy nienawiści, którego przyjęcie po raz kolejny zaproponował radny Krzysztof Komorski, wciąż dzieli Sejmik Województwa Lubelskiego. Podczas ostatniej sesji kontrowersji nie budziło za to upamiętnienie śp. premiera Jana Olszewskiego, choć głosowanie nie było jednomyślne.


Radny Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Komorski po raz kolejny chciał, by sejmik zajął się stanowiskiem ws. mowy nienawiści. Podczas poprzedniej sesji nie udało się, bo radnym rządzącej Zjednoczonej Prawicy nie spodobała się definicja zachowań noszących znamiona szerzenia mowy nienawiści. Komorski i radni opozycyjni liczyli, że wraz z rządzącymi wypracują wspólną wersję. Nic z tych rzeczy.

– Nie przekonało, państwa radnych nawet wprowadzona przeze mnie zmiana polegająca na sprecyzowaniu, czym jest mowa nienawiści w myśl par.1 art 256 Kodeksu Karnego. Żądali doprecyzowania tego na poprzedniej ostatniej sesji – mówił Komorski.

Stanowisko nie zostało wprowadzone do porządku obrad, chociaż niewiele brakowało. W pierwszym głosowaniu niespodziewanie aż 16 radnych, w tym dwóch z PiS (jak się po chwili okazało, przez pomyłkę) było za, 14 przeciw, a trzech nie zagłosowało, w tym Ryszard Szczygieł, który miał techniczne problemy z oddaniem głosu oraz dwóch nieobecnych: Leszek Kowalczyk i Przemysław Litwińczuk, który po chwili pojawił się na sali. Przewodniczący Mulawa zarządził reasumpcję głosowania. Tym razem poprawnie zagłosowali już Zdzisław Podkański i Zdzisław Szwed z PiS, co z głosem na „nie” Szczygła dało aż 17 przeciw.

O ile radni nie zajęli się po raz kolejny mową nienawiści, o tyle przyjęli stanowisko upamiętniające śp. premiera Jana Olszewskiego, choć głosowanie nie było jednomyślne. Za było 26 radnych Zjednoczonej Prawicy i PSL. Wstrzymało się czterech: Jacek Bury, Riad Haidar, Komorski i Zofia Woźnica. Nie głosowali Krzysztof Grabczuk i Bożena Lisowska.

Czwartą sesję sejmiku w obecnej kadencji zdominowały sprawy związane ze służbą zdrowia. Przy Grottgera pojawili się związkowy z Samodzielnego Publicznego Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Zarząd Województwa i radni usłyszeli sporo gorzkich słów z ust reprezentującej pracowników Marzeny Siek.

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zarzuciła rządzącym, że mimo usilnych próśb nie mieli czasu od grudnia na spotkanie, by porozmawiać o problemach zadłużonego na 80 milionów szpitala. Zwróciła także uwagę, że przez opieszałe działania nowych władz województwa i braku wyboru członków do Rady Społecznej Szpitala, ta nie funkcjonuje od listopada, co ma spory wpływ na zatwierdzenie prowizorium budżetowego czy działania inwestycyjne w placówce, które opiniuje rada.

Dopiero przed poniedziałkową sesją przewodniczącej Siek udało się spotkać z marszałkiem Jarosławem Stawiarskim, a podczas obrad dokonano wyborów do rad społecznych szpitali działających na terenie województwa lubelskiego.

Problemy nie tylko Samodzielnego Publicznego Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie próbować będzie rozwiązać, jak zapewnił przewodniczący sejmiku Michał Mulawa, społeczna rada ds zdrowia, powołana niedawno przy marszałku, której pierwsze posiedzenie odbyło się w piątek.

Podczas ostatniej sesji ze strony radnych opozycji nie zabrakło pytań o środki wydatkowane przez Zarząd Województwa na promocję.

– To jest dla mnie pomieszanie budżetów, karykaturalne i śmieszne wydawanie pieniędzy na promocje walorów województwa lubelskiego podczas na przykład 120-lecia powstania Zakładu Karnego w Białej Podlaskiej. Nie wiem, co w ten sposób promujemy. Albo 50 tys. na promocje podczas koncertu kolęd Pospieszalskich w Chełmie i Zamościu.

Nie promujmy województwa lubelskiego w województwie lubelskim – grzmiał radny Jacek Bury, pytając także jaki sens ma promocja w Radiu Podlasie czy też przekazywanie pieniędzy na nieistniejący jeszcze Zespół Pieśni i Tańca KUL. – Nie wspierajmy czegoś, czego nie ma – mówił radny Bury.

Ostatnim wydatkom w Departamencie Cyfryzacji dziwiła się z kolei Bożena Lisowska z Platformy Obywatelskiej. – 25 tysięcy z przeznaczaniem na zakup dostępu do elektronicznych wersji gazet i czasopism dla 10 osób, czy 70 tys. na pocztę on-line i subskrypcję pakietu biurowego to duże wydatki – mówiła.

Radni opozycji chcieliby także wiedzieć, które projekty ze zgłoszonych od końca listopada, odkąd województwem zaczęła rządzić Zjednoczona Prawica dostają, a które nie dostają wsparcia i jakimi kryteriami kierują się rządzący. FL