Mundury w gangu

32 podejrzanych o przemyt papierosów na dużą skalę. W grupie działali m.in. skorumpowani żołnierze i funkcjonariusze straży granicznej, a przewodził im chełmski przedsiębiorca. Śledczy zapowiadają, że to nie koniec zatrzymań.


O tym, że „coś” jest na rzeczy, mówiło się już w ubiegłym roku, kiedy to do aresztu w Hrubieszowie trafił chełmski przedsiębiorca Radosław M. I choć wiadomo było, że musi chodzić o poważne pieniądze, najpewniej z przemytu, śledczy z lubelskiego ośrodka Prokuratury Krajowej milczeli, nie chcąc ujawniać szczegółów postępowania ze względu na jego dobro (o czym pisaliśmy w styczniowym wydaniu Nowego Tygodnia, w tekście „Grube ryby, gruba kasa, ciasna cela”). Po kilku miesiącach śledztwa i kolejnych zatrzymaniach prokuratura sama poinformowała o efektach.

Grupa, której przewodniczyli Radosław M. i Tomasz K., działała na terenie powiatów: chełmskiego, hrubieszowskiego i włodawskiego od 2015 roku do 11 października 2017 roku, kiedy to zatrzymani zostali pierwsi członkowie gangu, w tym sami liderzy. Nie wiadomo, czy i jakie dowody zabezpieczono w domu M. ani czy oskarżony przyznał się do kierowania grupą przestępczą. Śledczy przyznają jedynie, że mężczyzna złożył wyjaśnienia, których treść pozostaje poufna.

Aktualnie w śledztwie podejrzane są 32 osoby (mieszkańcy powiatów chełmskiego, hrubieszowskiego i łukowskiego). Wobec osiemnastu stosuje się lub stosowane były tymczasowe aresztowania, a wobec pozostałych zastosowano środki wolnościowe (planowo Radosław M. ma opuścić areszt w październiku, ale niewykluczone, że prokurator będzie wnioskował o przedłużenie aresztu).

Każdy z członków gangu, trudniącego się przemytem papierosów z Ukrainy i Białorusi, miał skrupulatnie przydzielone zadania. Po stronie ukraińskiej papierosy były ładowane na łodzie pontonowe, potem transportowane przez Bug, a po stronie polskiej wyładowywane na brzeg i przenoszone do samochodów (wyposażonych w noktowizory), które rozwoziły towar do „dziupli”. Następnie kartony były rozprowadzane do klientów w całym kraju.

Śledczy ustalili, że przez blisko dwa lata grupie udało się zrealizować 91 przemytów, w tym jeden za pomocą samolotu AN-2 (w 37 przypadkach z różnych przyczyn przemyt nie doszedł do skutku). W dziewięciu przypadkach działania straży granicznej doprowadziły do zatrzymania towaru i samochodów. W sumie przemycono 2 356 673 paczek papierosów różnych marek, powodując uszczuplenia należności podatkowych i celnych na blisko 50 milionów złotych.

W trakcie postępowania zabezpieczono mienie podejrzanych w postaci: pieniędzy w różnych walutach, samochodów i nieruchomości o łącznej wartości blisko miliona złotych.

Skorumpowani pogranicznicy i wojskowi

Członkami gangu byli też żołnierze zawodowi oraz funkcjonariusze straży granicznej. To dzięki tym drugim możliwy był przemyt na tak ogromną skalę. Pogranicznicy przekazywali pozostałym informacje o rozmieszczeniu patroli straży granicznej w terenie, za co inkasowali od przestępców od 5 do 10 tysięcy złotych. Dwaj byli już funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej usłyszeli zarzuty kilkunastokrotnego przyjęcia korzyści majątkowych.

Z kolei wojskowi „dorabiali” sobie, stojąc na czatach na drodze w trakcie transportu towaru.

Kolejnych ośmiu podejrzanych

Kolejne zatrzymania ośmiu podejrzanych miały miejsce niedawno, 3 i 4 września. Z racji tego, że jeden z nich jest żołnierzem, w akcji brali udział funkcjonariusze Wydziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie.

Po doprowadzeniu zatrzymanych do Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej prokurator ogłosił im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kilkunastokrotnego przemytu papierosów (drugiemu z zatrzymanych liderów grupy prokurator zarzucił kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, zajmującą się paserstwem wyrobów akcyzowych).

Na wniosek prokuratora wobec trzech podejrzanych Sąd Rejonowy Lublin-Zachód zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Wobec pozostałych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Zabezpieczono także mienie zatrzymanych ostatnio podejrzanych o wartości blisko 100 tysięcy złotych.

Śledczy zapowiadają, że to nie koniec zatrzymań. Sprawa ma charakter rozwojowy. (pc)