Na Goździkowej zaświtała nadzieja

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Lublinie na wniosek Fundacji Wolności unieważniło wydane przez prezydenta Lublina decyzje o warunkach zabudowy dopuszczające budowę przy ulicy Goździkowej 11 sześciu bloków mieszkalnych, a Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego odwołał się deweloper i wystąpił o zawieszenie decyzji SKO do czasu wydania wyroku, odrzucił ten wniosek. Nie przesądza to, że bloki przy Goździkowej nie staną, ale daje taką nadzieję.

Budowie apartamentowców przy położonej na peryferiach Lublina ul. Goździkowej, w sąsiedztwie domów jednorodzinnych, od początku sprzeciwiali się ich mieszkańcy. Mimo to w ubiegłym roku prezydent wydał deweloperowi – spółce GP Paszkowski i Wspólnicy – decyzję o warunkach zabudowy dopuszczającą budowę czterech bloków ze 120 mieszkaniami. W styczniu mieszkańcy Goździkowej przyszli pod ratusz z banerami „Proszę trzymać się studium a nie deweloperów”, „Chcemy parku nie betonu” i złożyli protest, pod którym podpisało się ponad 500 osób, przeciwko wydaniu deweloperowi pozwolenia na budowę.

Protestujący podnosili, że powstanie przy ich ulicy bloków byłoby pogwałceniem zasady dobrego sąsiedztwa i zapisów przyjętego w 2019 roku studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego, który dla tego obszaru przewiduje zieleń i zabudowę jednorodzinną. Podkreślali, że nie po to przeprowadzali się na peryferie miasta z blokowisk, by znowu mieszkać na ruchliwym osiedlu, między blokami i nie wyobrażają sobie, by ich wąska uliczka stała się drogą dojazdową ciężarówek na budowę, a później do osiedla bloków. Protesty i apele na nic się zdały.

W lutym prezydent wydał spółce GP Paszkowski i Wspólnicy pozwolenie na budowę czterech bloków, a w międzyczasie wydał deweloperowi wuzetkę na budowę dwóch kolejnych apartamentowców. Urzędnicy przekonywali, że nie można było nie wydać pozwolenia, bo wniosek właściciela terenu spełniał wszystkie wymogi, a studium jest wiążące przy opracowywaniu miejscowych planów zagospodarowania, a nie przy wydawaniu decyzji administracyjnych, takich jak warunki zabudowy, czy pozwolenia na budowę. Dla przedmiotowego obszaru plan zaś jest dopiero w opracowaniu.

W międzyczasie w obronie mieszkańców stanęła Fundacja Wolności, która wystąpiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o unieważnienie wydanych przez prezydenta decyzji o warunkach zabudowy. – Naszym zdaniem taka lokalizacja bloków jest niezgodna z prawem. Przy wydawaniu wuzetki kierować się trzeba zasadą dobrego sąsiedztwa i kontynuacji funkcji, czyli przeciwdziałać chaotycznej zabudowie. Bloki na ul. Goździkowej stanowczo nie pasowałaby do otoczenia – przytacza uzasadnienie złożonych wniosków, Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.

SKO przyznało FW rację i unieważniło wydane przez prezydenta wuzetki uznając, że wydano je „z rażącym naruszeniem prawa”. W uzasadnieniu SKO podkreśliło, że nie ma przeciwwskazań by zabudowa jednorodzinna i wielorodzinna ze sobą sąsiadowały, o ile będą one podobne pod względem gabarytów i formy architektonicznej. Tymczasem na ul. Goździkowej w otoczeniu pól i domków jednorodzinnych miały wyrosnąć zdecydowanie wyższe, szersze i gęściej upakowane bloki.

Decyzję SKO unieważniającą wuzetkę na budowę czterech bloków deweloper zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie podnosząc, że nieważność decyzji o warunkach zabudowy można stwierdzić tylko wtedy, gdy naruszono przepisy nie budzące wątpliwości interpretacyjnych i argumentując, że decyzja wcale nie naruszyła ładu przestrzennego. Jednocześnie spółka wystąpiła o wstrzymanie przez WSA wykonania decyzji SKO, która może narazić ją na znaczne straty, bo spółka wydała już ponad 600 tys. zł na prace projektowe. Z kolei Fundacja Wolności w przesłanym do sądu stanowisku wskazywała, że równie duże straty społeczne może wywołać wybudowanie bloków, których powstanie sąd uznałby za niemożliwe.

Jak poinformowała przed tygodniem FW sąd odrzucił wniosek dewelopera. – Zdaniem sądu „koszty poniesione w związku ze sporządzeniem projektu budowlanego oraz uzyskaniem uzgodnień, opinii i warunków technicznych trudno uznać za znaczną szkodę spółki zajmującej się działalnością w zakresie m.in. realizacji projektów budowlanych, prowadzeniem robót budowlanych. Zakres działalności przedsiębiorcy wskazuje, że wykazana kwota kosztów poniesionych w związku z inwestycją to normalne, przeciętne koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

Oczywiste jest także, że zaskarżona decyzja zmniejsza lub odwleka w czasie osiąganie zysku przez spółkę. Jednakże inwestor nie wykazał, że taka sytuacja przykładowo doprowadzi do znacznej utraty płynności finansowej czy koniecznością ogłoszenia upadłości. Nieprzedstawienie sytuacji majątkowej spółki uniemożliwia cenę, czy wywodzona szkoda jest szkodą znaczną.” – informuje prezes Jakubowski, podkreślając, że Fundacja Wolności nie jest przeciwnikiem budowy bloków, ale ich budowa powinna być zgodna z przepisami i w interesie mieszkańców, a w tym przypadku tak nie jest.

Decyzja SKO i postanowienie sądu odrzucające wniosek dewelopera o wstrzymanie jej wykonania do czasu rozstrzygnięcia sprawy nie unieważnia wydanego deweloperowi pozwolenia na budowę czterech bloków. By tak się stało najpierw musiałby zapaść prawomocny wyrok o unieważnieniu wuzetki, na podstawie której zostało wydane. Rozpoczęcie przez dewelopera inwestycji obarczonej takim zagrożeniem byłoby jednak bardzo ryzykowne. ZM