Na nierządzie zarobiła prawie 4 mln zł

Lubelscy policjanci z Centralnego Biura Śledczego oraz prokuratorzy położyli kres działalności Katarzyny J., która werbowała Polki i Ukrainki do pracy we francuskich agencjach towarzyskich. Według śledczych „burdelmama” przez 11 lat zorganizowała pracę dla kilkuset prostytutek, sama zbijając na tym prawdziwą fortunę. Teraz śledczy zabezpieczyli jej gigantyczny majątek warty 4 mln zł.


Seksbiznes był doskonale zorganizowany, Katarzyna J. wszystkim zarządzała. Kobiety trafiały do ekskluzywnych apartamentów w Paryżu, Tuluzie i Lyonie. Każda z nich w jednym lokalu przebywała do miesiąca. Za taki wyjazd inkasowała nawet 10 tys. euro. Oczywiście musiała dzielić się zyskiem, oddając 35 proc. „utargu”.

W zamian prostytutka miała lokal, opiekę, a nawet profesjonalną sesję zdjęciową. To właśnie w Internecie klienci zapoznawali się z ofertą. Jeśli chcieli się spotkać z wybraną dziewczyną, musieli oczekiwać na SMS z adresem mieszkania i kodem do drzwi. Pracownice każdego dnia raportowały swojej szefowej czas pracy i liczbę obsłużonych klientów.

Katarzyna J. zarabiała kokosy. Śledczy szacują, że na sutenerstwie dorobiła się 3,8 mln zł. Pieniądze inwestowała w nieruchomości

Kobieta nie zdawała sobie sprawy, że jej interes od pewnego czasu jest prześwietlany przez służby. Kilka dni temu doszło do akcji, szefowa oraz troje jej współpracowników zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy lubelskiego CBŚP.

W Lubelskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie zatrzymani usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz czerpania korzyści majątkowych z cudzego nierządu. Katarzyna J. odpowie ponadto za kierowanie wspomnianą grupą. Tylko ona trafiła do aresztu. Szefowej grozi do 10 lat więzienia. LL