Na ratunek pszczołom

Gmina Chełm przystąpiła do programu „Z Kujawskim pomagamy pszczołom”, popierając tym samym „Manifest Gmin Przyjaznych Pszczołom”. Akcję ochrony tych pracowitych stworzeń propaguje naczelny pszczelarz i radny gminny. – Jak powiedział Albert Einstein, gdy umrze ostatnia pszczoła, człowiek przeżyje na tym świecie jedynie cztery lata – grzmi Krzysztof Czajka.

Manifest podpisały w sumie 74 gminy z całej Polski, w tym 2 z naszego powiatu: Wierzbica i gm. Chełm. Obie mogą od tej pory posługiwać się mianem „Gmina przyjazna pszczołom”, ale tytuł zobowiązuje – samorządy zadeklarowały tworzenie u siebie tzw. pszczelich stołówek, czyli miejsc, gdzie pszczoły będą mogły się pożywić i jednocześnie produkować miód. Chodzi nie tylko o sadzenie roślin nektarodajnych (choćby ziół balkonie, tj. mięty, tymianku, rozmarynku czy oregano), ale też edukację i uświadomienie rolników, jak niebezpieczne i śmiercionośne dla pszczół są opryski.
– To niezwykle pracowite stworzenia. W ciągu doby śpią jedynie do siedemnastu sekund. Cały czas są w ruchu. Jeden lot trwa średnio godzinę, w ciągu doby pszczoła wykonuje średnio dziesięć takich lotów, jeśli nie więcej. Gdy zabraknie pszczół, człowiek nie będzie w stanie przeżyć więcej, niż cztery lata. To od ich pracy zależą w większości nasze uprawy, zawdzięczamy im pożywienie. Wielu rolników prosi, bym udostępnił im swoje pszczoły do zapylania rzepaku. Dlatego tłumaczę ludziom, że opryski są zabójcze dla pszczołowatych. Proszę, by – jeśli już nie chcą przestać pryskać – robili to wieczorem, po godzinie dwudziestej, gdy pszczoły nie latają – opowiada Krzysztof Czajka, radny gminy Chełm, pszczelarz i właściciel największej w powiecie pasieki. (pc)