Nabity w butelkę?

Nasz Czytelnik czuje się oszukany przez jednego z chełmskich sprzedawców, który odmówił mu reklamacji ładowarki do telefonu. Interwencję zapowiedział rzecznik konsumentów.

– Moja córka wydała trzydzieści złotych na ładowarkę do telefonu komórkowego – opowiada nasz Czytelnik. – Po podłączeniu do prądu ładowarka działała chwilę, po czym doszło do spięcia. Buchnął dym i urządzenie się spaliło. Udaliśmy się do sprzedawcy z reklamacją. On stwierdził jednak, że nie będzie wysyłał ładowarki do naprawy. Mówił, że to bez sensu, bo koszt wysyłki przewyższy cenę ładowarki. Trzydzieści złotych to nie majątek, ale chodzi o zasady, o podejście do klienta. Czuję się nabity w butelkę.
Nasz Czytelnik zgłosił sprawę Krzysztofowi Nadolskiemu, rzecznikowi konsumentów dla miasta Chełm oraz powiatu chełmskiego.
– Będę interweniował w tej sprawie, bo sprzedawca nie miał racji – mówi Nadolski. – Jego tłumaczenia były bezpodstawne. Powinien przyjąć zgłoszenie reklamacji i je rozpatrzyć. Tego nie może odmówić. I cena towaru nie ma tu znaczenia. Obowiązywała jeszcze rękojmia. (mo)